Turban - stylowy dodatek inspirowany orientem

Dawniej pełnił rolę luksusowego akcesorium hollywoodzkich gwiazd i kobiet z wyższych sfer, dziś wraca jako najmodniejszy dodatek sezonu. Tej zimy zapominamy więc o kapeluszach i sięgamy po stylowy turban - intrygujące dopełnienie wieczorowego looku.

Moda uwielbia czerpać z bogactwa rozmaitych kultur i symboliki towarzyszącej tradycyjnym strojom. Egzotyka w ubiorze nie bez przyczyny cieszy się naszym uznaniem - ubarwia ona wszak i dodaje charakteru każdej stylizacji, która za sprawą jednego zaledwie orientalnego akcentu ożywa, skutecznie wyróżniając nas z tłumu.

Reklama

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ubioru zaczerpniętych z kultury Bliskiego Wschodu - tak bogatego pod względem kolorystyki i oryginalnego wzornictwa - jest niewątpliwie turban. To bodaj najistotniejsza część garderoby w wielowiekowej historii regionu, symbol wyznawanej religii i statusu materialnego jego posiadacza; swoisty manifest przynależności do określonej grupy społecznej i wyznaniowej.

Dla świata wielkiej mody narodził się on na początku XX stulecia za sprawą zafascynowanego orientem francuskiego designera Paula Poiret. Prócz uwolnienia kobiet z jarzma gorsetów, zasłynął on unikalnymi projektami inspirowanymi estetyką Wschodu - m.in. płaszczem wzorowanym na kimonie oraz turbanami, które natychmiast stały się podstawowym dopełnieniem wieczorowych stylizacji ówczesnych modnych kobiet z wyższych sfer.

W latach 20. nastąpił prawdziwy rozkwit trendu na stylowe, najczęściej dekorowane kryształkami, perłami oraz piórami turbany. W złotej erze Hollywood nosiły go największe gwiazdy kina i estrady, takie jak Greta Garbo czy Marlene Dietrich, które ochoczo rezygnowały z efektownych fryzur, pod orientalną chustą skrzętnie chowając włosy. Turban eksponował twarz, dzięki czemu doskonale prezentował się w towarzystwie wytwornej biżuterii i wyrazistego makijażu. Skutecznie przydawał klasy, wdzięku i tajemniczości.

Zachwyt oryginalnym akcesorium z egzotycznym rodowodem z biegiem lat bynajmniej nie mijał. Na legendarnej okładce brytyjskiej edycji magazynu "Vogue" z 1965 roku będąca wówczas u szczytu sławy Sophia Loren zachwycała w szmaragdowym, bogato zdobionym biżuterią turbanie. W szalonych latach 70. fason ten był synonimem powracającego na dobre na nowojorskie salony glamouru okraszonego awangardą - ekstrawaganckie nakrycie głowy uwielbiały nosić ówczesne gwiazdy i bywalczynie słynnego Studia 54, udowadniając, że doskonale sprawdza się ono właśnie w wieczorowych stylizacjach.

Projektanci znów sięgają po sprawdzony fason, czyniąc w tym sezonie turbany jednym z wiodących trendów wśród akcesoriów. Mogą być zarówno wzorzyste, jak i pokryte jednolitym kolorem; wykonane z modnego aksamitu lub eleganckiej satyny, połyskujące brokatem, ozdobione perłami czy też biżuteryjnymi aplikacjami. Z jednej strony turban skutecznie podkreśla starannie wykonany makijaż, z drugiej zaś bywa sprytnym sposobem na uniknięcie konstruowania pracochłonnej fryzury. Jest to zatem nakrycie głowy tyleż szykowne, co funkcjonalne. Doskonale sprawdzi się jako alternatywa dla kapelusza, a zarazem stylowe dopełnienie wieczorowej kreacji, której doda nieoczywistego charakteru i tajemniczości. (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje