Reklama

Reklama

Teściowa wtrąca się do wychowania wnuków

Mam już naprawdę dosyć ciągłych uwag teściowej na temat wychowania moich dzieci. Mam ich dwoje, 8-letniego Kacpra i prawie 2- letnią Anię. Mój mąż jest jedynakiem, więc kiedy urodził się Kacperek, teściowa była w siódmym niebie, od razu zgłosiła się do pomocy.

Początkowo byłam zadowolona, ale szybko bardzo tego pożałowałam. Mama wszystko wie lepiej, a mnie stale krytykuje: źle gotuję, dzieci tego nie lubą, źle je ubieram, na pewno się przeziębią, Kacperkowi każę sprzątać zabawki - jestem wyrodna, dziecko jest za małe na takie obowiązki, itd, itp. Co nie zrobię, to jest źle. Mąż się nie odzywa, bo nie chce zadzierać z mamusią. Najgorsze jest jednak to, że ona po kryjomu pasie moją córeczkę słodyczami, chociaż wie, że mała ma słabe ząbki i nie wolno jej ich jeść!. Teściowa użala się nad Anią - biedne dziecko, nie zna smaku ciasteczek. Moje uwagi trafiają w próżnię. Nie mogę przecież zabronić jej widywać wnuków, zresztą mój mąż bałby się takiego rozwiązania. Naprawdę nie wiem, jak z nią rozmawiać?

Reklama

Katarzyna 32 l.

List ukaże się w BELLI RELAKS nr 30 z komentarzami internautek i wynikami ankiety

Bella Relaks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje