Reklama

Reklama

Gdzie pojechać na zimowe ferie, jeżeli nie jeździsz na nartach?

Polska potrafi urzekać o każdej porze roku. Malownicze lasy, góry, jeziora i morze sprawiają, że do woli możemy przebierać w wyjazdowych ofertach. Gdy spadnie śnieg, odpowiedź jednak dla wielu jest oczywista – narty. W okresie zimowym polskie kurorty narciarskie pękają w szwach. A co, jeżeli na nartach nie jeździmy, gdzie wówczas spędzić czas?

Zima ma w sobie magię. Biały puch przykrywa wszystko - drzewa, domy i drogi. Ale nie ma co ukrywać, że biały puch najbardziej cieszy amatorów zimowych szaleństw. Kiedy tylko stoki narciarskie otwierają się na turystów, można spodziewać się tam prawdziwych tłumów. 

Co roku widzimy zdjęcia i nagrania z Białki Tatrzańskiej, Zakopanego, czy z Zieleńca, gdzie kolejka do wyciągu narciarskiego ciągnie się kilometrami, a na stoku narciarze i snowboardziści szusują jeden koło drugiego. 

Nie każdy jednak musi być fanem zimowych sportów. Co, jeżeli nie czujemy się zbyt dobrze z nartami na naszych nogach? Okazuje się, że góry i stok narciarski to niejedyna odpowiedź na pytanie: "Gdzie pojechać zimą w Polsce?", bo nasz kraj oferuje znacznie więcej!

Reklama

Góry ale bez nart

Pierwszym tropem w poszukiwaniu zimowych, nienarciarskich atrakcji i tak są góry. Zapierają dech w piersiach o każdej porze roku. Dla tych, którzy niekoniecznie odwiedzą stoki, jest przewidziana moc innych atrakcji. 

Po pierwsze górskie wędrówki - można skorzystać z chodzenia po górach na trasach mniej i bardziej wymagających. Którą z dróg jednak byśmy nie wybrali zawsze należy być przygotowanym na zimowe warunki - na nogach powinny znaleźć się zimowe, ciepłe górskie buty, a na nich raczki, a w wyższych partiach gór - raki, kijki trekkingowe w dłoniach i odpowiedni ubiór - ciepła, wodoodporna kurtka, ocieplane spodnie, bielizna termoaktywna, czapka, rękawice i ciepłe skarpety. 

W plecaku zaś powinna znaleźć się zapasowa para skarpet i rękawic w razie przemoczenia, lub zgubienia rękawicy po drodze, termos z ciepłym napojem, mapa na wypadek wyczerpania baterii w telefonie i podstawowy prowiant - czekolada, kanapka. 

Będąc w Tatrach, posiadając minimalny, wyżej wymieniony ekwipunek (jeżeli nie chcemy kupować kijków, raczków, czy raków, znajdziemy te rzeczy bez problemu w wypożyczalniach sprzętu do turystyki górskiej), możemy odwiedzić przepiękne miejsca, jak chociażby Morskie Oko, Dolinę Strążyską, Dolinę Chochołowską, czy wybrać się na Ścieżkę pod Reglami. 

Kiedy zmęczymy się spacerami, możemy skorzystać z basenów termalnych, które stają się popularne właśnie zimą, a których nie brakuje na Podhalu.

A może morze?

Zimą istnieją nie tylko góry - nic w tym odkrywczego. Ale w tej porze roku nadmorskie miejscowości stają się ciche i niemal pozbawione turystów, a szkoda! To właśnie idealna opcja dla tych, którzy chcą uciec od tłumu w górach podczas sezonu zimowego. Spokój i szeroka plaża pozbawiona turystów, to miejsce idealne do długich spacerów brzegiem morza, podczas których wdychamy świeże, pełne jodu powietrze. 

Od dawna wiadomo, że właśnie najwięcej tego pierwiastka w nadmorskim powietrzu jest jesienią i zimą, więc nie ma lepszego terminu dla regeneracji naszych płuc i tarczycy, niż okres ferii zimowych.

Dodatkowo największe stężenie jodu odnotowuje się przy morzach chłodnych, a Morze Bałtyckie do tego rodzaju wód się zalicza. Jeżeli znudzi się nam jednak spacerowanie brzegiem morza, możemy cieszyć się gęstwiną nadmorskich lasów. Na Pomorzu znajduje się Słowiński Park Narodowy, wpisany przez UNESCO w 1977 roku na listę rezerwatów biosfery, a w 1995 roku znalazł się na liście terenów chronionych konwencją ramsarską. 

Jego największą atrakcją są wydmy - wędrujące, a także moreny, mierzeje, jeziora torfowiska i oczywiście plaże. Nie brakuje także mniejszych obszarów, które zachwycą bogactwem natury - Gdańsk, Gdynia, Sopot, Wejherowo, Rumia i Reda to także spory obszar lasów. 

W Gdańsku potencjalna roślinność naturalna to przede wszystkim obszary buczyn, kwaśnych dąbrów, subatlantyckich grądów oraz borów sosnowych i zbiorowisk nadmorskich. Mniejsze kurorty, takie jak chociażby Ustka, także mają wiele do zaoferowania. Wzdłuż linii brzegowej Ustki ciągną się lasy, głównie iglaste, które olśniewają swoją ciszą i pięknem. 

Odkryj nadmorską tajemnicę z dreszczykiem!

Ustka kryje w sobie też pewną tajemnicę, którą co odważniejsi pragną odkryć. Na zachodniej stronie tego miasteczka, w lesie, znajduje się Staw Seekenmoore, przez miejscowych jednak nazwany Stawem Upiorów. 

To niewielkie, bagienne jezioro okryte jest złą sławą, chociaż leży w niezwykle malowniczym miejscu. Obok jeziorka prowadził kiedyś szlak z Ustki do Lędowa. Powozy konne często właśnie tamtędy skracały sobie drogę. 

Wędrowcy, który tamtędy przejeżdżali, opowiadali o widmach znad jeziora lub obłąkanych zwierzętach, które tonęły w głębi bagien. Mówiło się, że ludzie skakali do wody za tajemniczym światłem i nigdy już z jeziora nie wychodzili. O zdarzeniach pisały nawet lokalne gazety, a zjawy i okropne zjawiska miały pojawić się po tragedii, która właśnie tam się wydarzyła. 

Pewnej nocy woźnica wiózł z karczmy w Ustce do Lędowa dziedzica z żoną i trójką dzieci. Dziedzic kazał woźnicy jechać na skróty koło jeziora. Kiedy w lesie woźnica zobaczył światełko pomyślał, że to już Lędowo. To jednak były tylko błędne ogniki znad jeziora. Kiedy dojechał nad samą wodę, zgasły wszystkie latarnie na bryczce. Woźnica poczuł, że otaczają go tajemnicze postacie, które go osaczyły. 

W strachu woźnica ruszył bryczką i wjechał do jeziora. Sam ledwo się z niej uratował, ale rodzina dziedzica jednak zginęła. Woźnica szybko wrócił do Ustki i był jednak tak przerażony, że nie wymówił ani słowa. 

Swoją historię spisał na kartce. Następnego dnia mieszkańcy Ustki przeszukali jezioro długimi kijami, ale było zbyt głębokie. Wozu i rodziny nigdy nie znaleziono.

Puszcza Białowieska niczym bajeczna Narnia

Puszcza Białowieska to kompleks leśny o powierzchni około 1500 km. To gęsty, niemal dziki las, którego niektóre drzewa pamiętają czasy Władysława Jagiełły. 

Zdaniem wielu to właśnie zimą teren ten wygląda jak wyjęty z baśni i urzeka swoim majestatem. Słynną rozrywką w Puszczy Białowieskiej jest tropienie króla puszczy, czyli żubra. 

Tropienie odbywa się pod okiem specjalisty, pracownika Puszczy, a zimą rozrywka ta jest ułatwiona - na śniegu lepiej widoczne są ślady zostawiane przez zwierzynę. 

Pośrodku tych pięknych lasów leży Białowieża, wieś, która stała się turystycznym centrum tego rejonu. Znajdziemy tam muzeum, cerkiew, a także zaplecze hotelarskie i gastronomiczne. 

 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje