Reklama

Reklama

W PRL-u odwiedzały je tłumy, dziś niszczeją w oczach. Porażające widoki

W Polsce nie brakuje opuszczonych, popadających w ruinę tajemniczych miejsc. Trzy opuszczone ośrodki wypoczynkowe, powoli pożerane przez otaczające lasy mogą przyprawić każdego o gęsią skórkę. Jak do nich trafić?

Mieszkańcy Gądkowa, Miałkówka i Woszczyc często twierdzą, że wśród odrapanych zabudowań zagubionych w okolicznych lasach ośrodków turystycznych wciąż można usłyszeć śmiech bawiących się tam przed latami dzieci. Nic w tym dziwnego, że żywa wyobraźnia skora jest do płatania takich figli, gdy spacerujemy wśród popadającymi w ruinę, pokrytymi napisami domkami letniskowymi. Dlaczego tu czas się zatrzymał? 

Ośrodek PKP w Gądkowie

Centralnym punktem tego zapomnianego miejsca jest duży budynek stołówki, wraz z salą, która służyła do organizacji dużych imprez. Otaczają je domki letniskowe, a przy plaży znajdował się bar i przebieralnie. Pomost nad jeziorem zawalił się już wiele lat temu, a o jego istnieniu świadczą tylko wystające z wody pale.  

Reklama

"Ośrodek wypoczynkowy, należący wcześniej do PKP, w latach 80. wydzierżawił Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych w Zielonej Górze. Po zmianach ustrojowych w miejsce zarządu pojawiła się Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych, a dzierżawcą obiektu zostało Nadleśnictwo Torzym. Już wtedy ośrodek mocno podupadł. Wcześniej przyjeżdżali tam na wczasy głównie pracownicy PKP, ale zainteresowanie było coraz mniejsze, aż w końcu PKP bezprawnie, bo bez zgody nadleśnictwa, ani dyrekcji, wydzierżawił ośrodek. Przestano tym odpowiednio zarządzać, dzierżawca chciał czerpać głównie bieżące zyski, degradacja postępowała" - przybliża historię tego miejsca Michał Poklewski-Koziełł nadleśniczy Nadleśnictwa Torzym w rozmowie z portalem Miedzyrzecz Nasze Miasto.

Od kilku lat ośrodek w Gądkowie dzierżawiony jest przez firmę z Zielonej Góry, która chce przywrócić mu świetność. Inwestycja jednak nie może rozpocząć się z powodu piętrzących się problemów formalnych.

Ośrodek Wypoczynkowy "Lucień" w Miałkówku

W okolicach Płocka w miejscowości Miałkówek znajduje się niszczejący od lat ośrodek "Lucień". Pamiętający czasu PRL-u kompleks budynków składa się z czterech połączonych przeszklonymi korytarzami okrągłych zabudowań. Za jego budowę odpowiadały Zakłady Przemysłu Lnianego i mogli tam wypoczywać jego pracownicy.

Znajduje się tu ponad 120 pokoi, każdy z nich wyposażony w łazienkę - co nie było standardem w latach 60., kiedy był budowany. Ośrodek od 2007 roku jest nieczynny. Wciąż jednak robi ogromne wrażenie - kiedyś jako wspaniałe miejsce na wakacje, dziś klimatem przypomina podróż do ukraińskiej Prypeci w zamkniętej zonie wokół elektrowni w Czarnobylu. 

Ośrodek kolonijno-wypoczynkowy w Woszczycach

Znajduje się zaledwie 8 minut drogi samochodem od śląskich Żor. Od lat 90. XX wieku jest nieczynny, a czas wydaje się stać tu w miejscu. Znajdują się tu zniszczone domki letniskowe, ławki, stoliki, zarastające boisko do koszykówki. Wewnątrz domków wciąż znajduje się wyposażenie dla letników, zniszczone zabawki, gry planszowe. Ośrodek znajduje się w bliskim sąsiedztwie popularnego hotelu w Woszczycach. 

Dziennikarze portalu Żory Nasze Miasto w czasie swojej niedawnej wizyty na tym terenie odnaleźli tajemniczy list, datowany na 29 czerwca 2022 roku. "Zwiedzamy ruiny opuszczonych budynków. Byliśmy tu 2 dni temu i widzimy zmiany. KTOŚ TU BYŁ. STRZESZCIE SIĘ!" - przytaczają jego oryginalną pisownię. Przebywając nocą na terenie tego ośrodka-widma rzeczywiście można przerazić się nie na żarty. 

Zobacz także:

Nietypowe zawody. Profesjonalny tester nawiedzonych domów

Nawiedzone miejsca. Gdzie można spodziewać się duchów?

Nawiedzony dom przy Kosocickiej w Krakowie. Jaka jest jego historia?

 


 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: opuszczone miejsca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy