Etat po znajomości

W tym, że ktoś polecił cię do pracy, nie ma nic złego. To normalna praktyka. Jesteś szczęśliwa i dumna, bo marzyłaś o tym etacie. Ale... Nie wszystko jest takie idealne, jak myślałaś. Nowi koledzy dają ci to odczuć.

Jeśli przychodzisz do pracy "z polecenia", nie licz, że będzie ci łatwo. Z jednej strony, jak każdy "nowy", musisz zaadaptować się w nowym zespole. Z drugiej, od początku masz przypiętą łatkę "tej od szefa".

Reklama

Koledzy mogą dać ci to do zrozumienia. Kiedy wchodzisz, rozmowy milkną, wszyscy patrzą na ciebie nieprzychylnie, pozwalają sobie na złośliwości. Zaczynasz czuć dyskomfort.

Gdzieś uleciała twoja pewność siebie i radość, z jaką szykowałaś się do nowych obowiązków. - A może ten etat mi się nie należał. Może wcale nie jestem taka dobra? - myślisz coraz częściej.

Przede wszystkim uwierz, że sposób, w jaki zdobyłaś pracę, jest w porządku. Większość firm prowadząc nabór, daje co prawda ogłoszenia do prasy, ale i tak spośród osób, które mają odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, wybierają tę, którą dodatkowo poleci osobiście ktoś im znany. Są firmy, które rekrutują pracowników wyłącznie na podstawie takich osobistych rekomendacji.

Nie czuj się winna

Nawet jeśli dostałaś tę pracę "po znajomości", zapewne i tak musiałaś przejść wszystkie procedury, czyli proces rekrutacji. Sprawdzono więc twoje wykształcenie, doświadczenie zawodowe, odbyłaś rozmowę kwalifikacyjną. Poza tym sama wiesz najlepiej, że to wprost wymarzone stanowisko dla ciebie. A osoba odpowiedzialna za twoje zatrudnienie nie przyjęłaby cię do pracy, gdybyś nie miała niezbędnych kwalifikacji i predyspozycji. Przecież ona również odpowiada za ciebie przed swoimi przełożonymi.

Nie przymilaj się

Choć atmosfera wokół ciebie nie jest najlepsza, nie staraj się na siłę zaskarbić sobie przychylności zespołu. Jeżeli zaczniesz rzucać się do pomocy każdemu, kto cię o coś poprosi, albo wręcz poświęcać się dla innych, możesz wpędzić się w pułapkę, która poważnie utrudni ci życie. Każdy chce być lubiany, ale nie tędy droga.

Jeśli weźmiesz sobie na głowę zbyt wiele spraw, to, po pierwsze, możesz nie dać sobie ze wszystkim rady, a po drugie przyzwyczaisz współpracowników do tego, że mogą się tobą wyręczać. W każdym razie ich oczekiwania będą z pewnością rosły. Tobie w końcu zabraknie czasu na wykonywanie własnej pracy, a to na pewno nie zdobędzie uznania szefa.

A kiedy przestaniesz się "wyrabiać", zamiast zyskać sympatię kolegów, staniesz się kozłem ofiarnym. Więc jeśli nie masz czasu komuś pomóc, kulturalnie odmów. Stawiaj granice.

Nie staraj się też ostentacyjnie dystansować od szefa albo, co gorsze, krytykować jego decyzji wobec kolegów, żeby im udowodnić, że wcale nie jesteś jego "pupilką".

Zwróć też uwagę, czy nie zaczynasz obgadywać osób, które on wyraźnie lubi. Tak działają tzw. mechanizmy obronne, które uruchamiamy w chwilach niepewności: podkreślamy cudze słabości, by odwrócić uwagę od swoich.

Dowiedz się więcej na temat: etat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje