Reklama

Reklama

Jak oszukać włamywaczy? 5 sposobów

Złodzieje rzadko wchodzą do mieszkania, w którymś ktoś przebywa. Dlatego warto, żeby myśleli że jesteśmy w domu, gdy w rzeczywistości nas nie ma. Jak to zrobić? 5 prostych kroków.

Dobre zamki, przeciwwłamaniowe okna, alarm to oczywiście podstawa bezpieczeństwa naszego domu. Jednak złodzieje są zgodni: nie ma technicznych zabezpieczeń, których nie dałoby się pokonać i wcale nie trzeba do tego fachowców rodem z filmu "Ocean’s eleven". Dlatego by zabezpieczyć mieszkanie czasami lepiej wdrożyć kilka, zdrowo rozsądkowych zasad, niż inwestować w wymyślne i drogie systemy.

Z sąsiadem w zgodzie

Prawie każdy wie, ale raczej mało kto stosuje zasadę, w myśl której największym wrogiem włamywacza jest dobry sąsiad. Niestety, z sąsiadami częściej drzemy koty niż żyjemy w zgodzie. To błąd, bo to oni najczęściej są powodem dla których włamywacz albo rezygnuje z włamania albo porzuca w połowie "pracę". Wbrew powszechnemu przekonaniu, złodzieje robią wiele hałasu plądrując nasze mieszkanie i najczęściej pierwszą osobą, która ich usłyszy jest właśnie sąsiad. I to on pierwszy może ich spłoszyć - dzwoniąc np. do drzwi naszego domu, na Policję lub do ochrony. Może też podczas naszej nieobecności być bardziej wyczulony na obecność podejrzanych osób wokół domu. Na co zwracać uwagę? Kręcący się pod naszym domem człowiek ukrywający twarz - w czapce lub kapturze, z plecakiem powinien włączyć lampkę ostrzegawczą. Sąsiad będzie miał najbliżej, by podczas naszej nieobecności zmienić ułożenie zasłon, włączyć i wyłączyć światła w mieszkaniu.

Reklama

Pstryczek elektryczek

Jeżeli jednak w kontaktach z sąsiadem "proszę" nie przejdzie nam przez gardło - są też inne, mniej wymagające metody, które pomogą nam zabezpieczyć majątek. Pierwsza z nich to wyłącznik czasowy światła, zwany też programatorem. Tego typu urządzenie imituje naszą obecność w domu poprzez czasowe włączanie i wyłączanie oświetlenia, co daje wrażenie jakby ktoś przebywał w mieszkaniu. Zimą, gdy ciemności zapadają na ok. 16 godzin w ciągu doby, jest to urządzenie bardziej niż przydatne, a też wiele nie kosztuje. Osoby, które nie boją się nowinek technologicznych, mogą też zdecydować się na wersję, która umożliwia sterowaniem oświetleniem poprzez aplikację ze smartfona. Poza światłem możemy sterować też telewizorem. Złodziej nie zaryzykuje wejścia do mieszkania, w którym widać charakterystyczną, niebieską poświatę wskazującą na to, że ktoś właśnie nadrabia serialowe zaległości.

A kuku

Jeżeli pamiętamy jeszcze zabawę w a kuku, w którą chętnie bawią się małe dzieci, to dobra nasza. Przy pomocy zwyczajnej zasłony podobną grę można prowadzić z włamywaczem. Dzięki niej również możemy udawać, że jesteśmy w domu. Jak? Po prostu wyjeżdżając zasłońmy je do połowy okien. Dlaczego tak? Jeżeli szczelnie zasłonimy okna na kilka dni, czy tygodni - będzie to jasny sygnał  dla włamywaczy obserwujących nasze mieszkanie, że nie ma nas w domu. Jeżeli z kolei zostawimy całkowicie odsłonięte okna - wówczas będzie można łatwo zajrzeć do wnętrza i np. zobaczyć, że nikogo w nim nie ma. Dlatego najlepszą opcją jest przysłonięcie okien mniej więcej do połowy, co z jednej strony utrudnia zaglądanie z zewnątrz, a z drugiej nie pokazuje definitywnie, że wyjechaliśmy.

Listy i samochód

Warto pamiętać również, że włamywacze obserwują nie tylko nasze mieszkanie, ale też skrzynkę na listy, czy samochód. Jeżeli nasze auto będzie stało pod domem nie ruszone przez wiele dni  - to jasny znak, że wyjechaliśmy na wakacje. Zimą, gdy pada śnieg, czy spadają liście oczywiście dużo łatwiej dokonać takiej obserwacji, ponieważ każdy ruch samochodu będzie widoczny np. na śniegu. Podobnie jest ze skrzynką na listy - jeżeli nasza skrzynka będzie przeładowana lub będą z niej wystawać ulotki - będzie to jasny sygnał, że mieszkańcy od dawna nie byli w domu. Dlatego o wyjmowanie korespondencji również warto poprosić zaufaną osobę - np. wspomnianego sąsiada.

Złodziej też ma metody

Oczywiście nie każdego włamywacza da się oszukać, a co gorsza - poza obserwacją - może on stosować swoje sposoby, by sprawdzić, czy jesteśmy w domu. Do powszechnych metod należą: zaklejenie dziurki od klucza taśmą klejącą, włożenie wykałaczki w drzwi, czy dzwonienie do domu. Wszystko po to, by sprawdzić czy ktoś otwiera drzwi wejściowe lub podnosi domofon. Zyskując pewność, że nie ma nas w domu - włamywacz może swobodnie zrealizować swoje plany. Dlatego niezależnie od stosowanych zabezpieczeń wiele osób decyduje się na wykupienie ubezpieczenia domu i mieszkania. To metoda, która choć nie uchroni nas przed włamaniem - może pomóc zniwelować jego skutki finansowe. W zależności od opcji polisa ubezpieczeniowa domu może zapewnić nam odszkodowanie gdy dojdzie do włamania, ale też zdarzeń losowych takich jak pożar, zalanie, czy zaleganie śniegu i lodu. Roczny koszt ubezpieczenia mieszkania od kradzieży i zdarzeń losowych nie przekracza najczęściej kilkuset złotych. Jest to zatem ułamek kwoty, którą możemy stracić w wyniku włamania, czy zalania. Warto przy tym pamiętać, że polisa ubezpieczeniowa domu może obejmować ochroną mury, elementy stałe i ruchomości. Jeżeli więc zależy nam na odszkodowaniu po włamaniu, podczas którego łupem padają głównie komputery, biżuteria, czy sprzęt fotograficzny - musimy pamiętać o tym, by tę ostatnią kategorię uwzględnić przy zawieraniu umowy ubezpieczenia.   

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje