Reklama

Reklama

Mój mąż stracił pracę...

Jak to przetrwać? Nie dość, że pełna poświęcenia matka i żona, to jeszcze jedyny żywiciel rodziny! On bez pracy, a ty zagubiona i zła. Jak poradzić sobie z tą trudną sytuacją?

Słowa: "Nie mamy dla pana żadnej oferty", nawet przeciętnie ambitny mężczyzna rozumie jako: "Nie nadaje się pan". Co w przełożeniu na męski język znaczy: "Jest pan do niczego".

I tak też zaczyna o sobie myśleć. Mechanizm jest prosty - jeśli człowiek zaczyna uważać się za nieudacznika, zaczyna się zachowywać jak nieudacznik. Czuje się gorszy niż inni, woli więc nie spotykać się ze znajomymi i rodziną.

Zamyka się w domu - nieogolony, w rozciągniętym dresie... Popada w apatię i nie potrafi się już niczym zainteresować. Dla ciebie przestaje być najważniejsze, czy znajdzie sobie pracę, czy też przejmie część domowych obowiązków - niech zajmie się czymkolwiek!

Reklama

Jesteś zła, rozgoryczona i nie wiesz, co masz z tym robić. Boisz się przyszłości i tego, co będzie z waszym małżeństwem. Nie wiesz, jak długo wytrzymasz. Dlatego przede wszystkim wzmocnij siebie, bo od tego zależy dalszy rozwój wypadków.

Zacznij od siebie

Spokojniejsza, czując grunt pod nogami, łatwiej zapanujesz nad swoimi emocjami. Pamiętaj, że jesteś teraz bardziej narażona na wybuchy złości. Musisz być wyjątkowo silna i odporna. To głównie od ciebie zależy, jak będzie wyglądało wasze życie. Jak pomóc sobie?

Nie zamykaj się. Potrzebujesz teraz wsparcia, być może nawet bardziej niż twój partner. Nie wstydź się zwierzać ze swoich frustracji mamie czy przyjaciółce. Ale jeśli już z kimś podzielisz się swoimi problemami, nie stawiaj partnera w złym świetle.

Gdy ktoś interesuje się kwestią jego pracy, pozwól mówić mężowi. Jeśli na spotkaniu rodzinnym zaczniesz opowiadać o tym, gdzie twój ukochany wysyła CV, a on siedzi obok ciebie, nie tylko poczuje się jeszcze większym nieudacznikiem, ale tak zaczną go traktować inni.

Nie wyolbrzymiaj

Nie krytykuj go za niedociągnięcia niezwiązane (pozornie) z kwestiami zawodowymi. Zapomniał wyjąć rzeczy z pralki? "Nie można na ciebie liczyć" - mamroczesz pod nosem.

Lepiej, by takich uwag nie słyszał. To akurat błahostka i wcale nie świadczy o tym, że lekceważy sprawy domowe. Pewnie gdyby pracował, nie zwróciłabyś na to uwagi. To stres związany z tym, że jesteś przeciążona, sprawia, że się czepiasz.

Bądź dla siebie wyrozumiała

Jeśli czasem poniosą cię nerwy, powiesz o dwa zdania za dużo, zwyczajnie przeproś. Masz prawo być czasem zła.

Rozwiń skrzydła. Nie dopuść, by sytuacja cię przytłoczyła. Jeśli masz w pracy swoje pięć minut, ciesz się i korzystaj z tego. Nie musisz ukrywać satysfakcji z pracy, awansu czy podwyżki tylko dlatego, że jemu mogłoby być przykro.

Powiedz mu wyraźnie: "Cieszę się i wiem, że ty cieszysz się razem ze mną". Niech wie, że poza jego sprawami dzieje się coś jeszcze.

Znajdź sobie odskocznię

Stosuj prostą zasadę: im stres częstszy i silniejszy, tym bardziej dbaj o formę. Kiepska kondycja sprawi, że będziesz wybuchać częściej, a tłumiona frustracja szybko się zemści. Zmęczenie fizyczne lub zajęcie się czymś, co całkowicie pochłonie twoją uwagę, pozwoli na moment zapomnieć o sytuacji, w której się znalazłaś. Dzięki temu zregenerujesz się psychicznie i łatwiej poradzisz sobie z emocjami. W relacjach z nim...

Nie oczekuj cudów

W pierwszym odruchu, by łatać domowy budżet, zaczynasz pracować więcej, starasz się wykazać, bierzesz dodatkowe zlecenia. Podświadomie robisz tak po to, by nie podzielić zawodowego losu partnera. Poza tym wiesz, że twoja pensja to wasza jedyna deska ratunku. I jeśli liczyłaś, że z tego powodu będzie nosił cię na rękach lub poczuje silniejszą motywację do bardziej efektywnego szukania pracy, możesz się zawieść.

Zamiast słów uznania, pomocy w domowych obowiązkach, pojawi się więcej spięć. Dla niego nagle stałaś się rywalką, kimś, kto zostawia go w tyle.

Zaufaj intuicji

Macie swoje prawa. Ty do tego, by być odciążana w domowych obowiązkach (zwłaszcza gdy bierzesz dodatkowe zlecenia), on natomiast - by być czasem typowym niedomyślnym facetem. Pamiętaj, że to, co tobie wydaje się oczywiste (sprawdzenie dzieciom lekcji, umycie lustra), jemu może nie przyjść do głowy.

Wymagaj więc, ale zwracaj uwagę na formę, w jakiej to robisz. A więc nie: "Jak już siedzisz bezczynnie, to wypierz firanki", ale: "Mamy strasznie brudne firanki, a twoi rodzice wpadną w niedzielę".

Zrozum jego zachowanie

Po kilku tygodniach bezowocnych prób on przestaje szukać pracy: głównie śpi i ogląda telewizję, ale nie kwapi się, by nadmiar wolnego czasu przeznaczyć dla domu i dziecka.

Dlaczego? Bo ma już dość ponoszenia, kolejnych porażek i przeżywania upokorzeń. Woli się wycofać, by uniknąć ponownych złych doświadczeń. Z drugiej strony obawia się, że gdyby spożytkował wolny czas na domowe zajęcia, pokazałby ci, że sam już nie wierzy w możliwość jakiejkolwiek zmiany.

Trzymajcie się razem

To jasne, że trzeba (czasem poważnie) ograniczyć wydatki. Jednak lepiej będziecie się czuć, gdy od czasu do czasu zafundujecie sobie małą przyjemność, np. pójdziecie do kina.

Tego dnia możecie po prostu zjeść skromniejszy obiad. Choć może tego nie widać, on po utracie pracy czuje przede wszystkim złość i przygnębienie. Miły wieczór spędzony z tobą, pozwoli mu się odprężyć. Mężczyźni nie lubią się skarżyć. Ale dla was obojga byłoby lepiej, gdyby te emocje ujrzały światło dzienne. Skrywane - zatruwają duszę i są przyczyną konfliktów. Postaraj się delikatnie "wyciągnąć" od bliskiego mężczyzny, co czuje.

Ewelina Jamróz

Świat kobiety

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje