Reklama

Reklama

Paulina Holtz: joga i trening siłowy to mistrzowskie połączenie

W treningu siłowym u kobiet można wskazać dwie bariery: głowa, czyli mam za słabe ręce, nie dam rady i druga bariera: nie chcę urosnąć, nie chcę być wielka - przyznaje Paulina Holtz, którą można spotkać nie tylko na deskach teatru, ale i sali treningowej.

PAP Life: Z jednej strony trening siłowy, którego jesteś instruktorką, z drugiej strony joga - to połączenie pewnych przeciwieństw, czy dwóch aktywności, które się uzupełniają?

Reklama

Paulina Holtz: Moim zdaniem joga i trening siłowy jest mistrzowskim zestawem. Pracuję z odważnikami kettlebells, według metodologii strong fast, która zwraca niezwykłą uwagę na to jak pracuje ciało. W związku z tym, świadomość ciała, którą wypracowałam dzięki jodze, bardzo mi pomaga w treningu siłowym.

Każdy, kto pracuje ze sztangą czy odważnikami przyzna, że kiedy nie masz "zakresu", to twoje ciało zaczyna źle pracować i w związku z tym twoja siła nie rośnie tak, jak powinna, plus nabawiasz się kontuzji. Poza tym, trening siłowy wymaga silnego charakteru. Jak nie masz silnej głowy, to jak w każdym sporcie, ale w tym szczególnie, pewnych rzeczy nie przezwyciężysz, bo za szybko odpuścisz. Tu musisz przekraczać własne bariery, wychodzić poza strefy komfortu.

PAP Life: Chyba w każdym sporcie tak jest, szczególnie jeśli jesteśmy na starcie...

P.H.: W każdym sporcie tak jest, ale głównie da się to zauważyć w tych dyscyplinach, które wymagają pokonania własnych barier i wychodzenia poza granice komfortu. Trening siłowy wymaga takiego ducha walki. Często przychodzą do mnie dziewczyny i mówią, że mają słabe ręce, że nie mają siły. Pytam wtedy: "a nosiłaś kiedyś dziecko, niosłaś zgrzewkę wody ze sklepu do domu. I chcesz mi powiedzieć, że masz słabe ręce?" W treningu siłowym u kobiet można wskazać dwie bariery: głowa, czyli mam za słabe ręce, nie dam rady i druga bariera: nie chcę urosnąć, nie chcę być wielka.

PAP Life: Chcesz obalić te mity?

P.H.: Chciałabym, żeby mówiło się o tym jak najwięcej. Pierwszy mit dotyczący kobiet obalę na wstępie mówiąc, że u nas w Akademii Kettlebells Warszawa 70 proc. to kobiety. Poza tym, jeśli któraś z pań boi się "rozrosnąć" proszę spojrzeć na mnie, czy ja wyglądam jak kulturystka?

Kolejny mit dotyczy tego, że trening siłowy wymaga mocnego kręgosłupa. Trening siłowy według filozofii strong first bazuje na ochronie kręgosłupa. Ten trening jest po to, żeby kręgosłup wzmocnić - pracujemy głównie na mięśniach głębokich, na mięśniach brzucha, które stabilizują kręgosłup, mięśniu poprzecznym, mięśniach skośnych - to jest piekielnie ważne w tym treningu.

Poza tym pracujemy nad siłą pośladków, które w naszym społeczeństwie nie istnieją. A pośladki stabilizują nam kręgosłup, są piekielnie ważne. Pracuje również mięsień dwugłowy uda, który bardzo często jest zaniedbywany. Trening strong first daje równowagę. Dodatkowo jest treningiem wytrzymałościowym, gdy robimy dużo powtórzeń z obciążeniem pracujemy też nad wydolnością. Trzecia rzecz, trening zmniejsza ryzyko osteoporozy. Gęstość kości, tak samo jak gęstość mięśnia, wzrasta wraz z mikrourazami, które następują przy treningu siłowym. Są to rzeczy nieodczuwalne dla nas, natomiast cały czas nabudowuje się kość, w związku z tym zwiększa się gęstość kości, podobnie jest w przypadku mięśni.

PAP Life: A jak to jest z tym "rozrastaniem" się?

P.H.: Jak patrzę na moje dziewczyny, które przychodzą do mnie na zajęcia, po trzech, czterech miesiącach wyglądają zupełnie inaczej. Waga nie zawsze się zmienia, chociaż trening siłowy pozwala spalić tkankę tłuszczową. Natomiast to, co istotne wspaniale rzeźbi sylwetkę. Poza tym, że się prostujemy, dziewczyny robią się wąskie w talii, to za sprawą mięśni skośnych brzucha, wzmacniają się pośladki. Faceci, jeśli trenują z dużymi ciężarami również pięknie kształtują swoją sylwetkę.


Z Pauliną Holtz rozmawiała Monika Dzwonnik (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje