Reklama

Reklama

Elastyczne i gotowe na wyzwania. Pokolenie Z na rynku pracy

Pokolenie Z powoli wkracza na rynek pracy. Wyznaje przy tym tradycyjne wartości w „cyfrowym wydaniu”. Tymczasem starsze pokolenie chętnie określa ich mianem roszczeniowych, obrażalskich, nadwrażliwych i wyszczekanych. Jacy naprawdę są przedstawiciele pokolenia Z w obliczu poszukiwania pracy?

"Januszex" lub "dziaders". Tymi słowami przedstawiciele pokolenia Z określają swoich starszych kolegów, którzy w miejscu pracy wprowadzają nerwową atmosferę, wymagając przy tym od pracowników działania ponad siły. Tymczasem starsze pokolenie młodszych kolegów definiuje jako nadwrażliwych i obrażalskich. Kto ma rację?

Zobacz również: Pęknięte pokolenie rewolucjonistów? „Czują się niezrozumiani i ignorowani”

Reklama

Pokolenie Z: elastyczne i gotowe na wyzwania

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Accenture Strategy, zdecydowana większość świeżo upieczonych absolwentów (88 proc.) przy wyborze kierunku studiów brała pod uwagę zapotrzebowanie na określone kwalifikacje na rynku pracy. Dodatkowo, aż 75 proc. z nich bierze pod uwagę ewentualną przeprowadzkę za pracą. Są pewni swoich kompetencji. Aż 78 proc. deklaruje, że czuje się świetnie przygotowana do wyzwania współczesnego rynku pracy.

Pokolenie Z, czyli osoby, które urodziły się po 1995 roku, nie dominuje jeszcze na rynku pracy, jednak jest gotowe do podjęcia ciężkich wyzwań. W zamian oczekuje  interesujących zadań, które pozwolą w pełni wykorzystać posiadane wykształcenie. Co więcej, przy wyborze przyszłej pracy nie ma najmniejszej ochoty wzorować się na rodzicach.

- Praca moich rodziców jest ciekawa, jednak znajduje się daleko poza obszarem moich zainteresowań. Mam inne marzenia, jeśli chodzi o przyszłą pracę - dodaje kolejna przedstawicielka pokolenia Z, Agnieszka. 23-letnia Kinga stwierdza, że rodzice są dla niej inspiracją w byciu cierpliwym i w budowaniu szacunku względem pracy. Nie zamierza jednak wzorować się na ich wyborach. - Podążę inną ścieżką, niż oni - mówi.

Zaczynali wcześnie. Cele były różne

Pokolenie Z jest najmłodszą generacją, której najstarsi przedstawiciele albo kończą studia i aplikują na pierwsze staże lub praktyki, albo mają już za sobą pierwsze miesiące spędzone w pracy. - Zaczynałam od wszelkiego rodzaju prac dorywczych. Miałam wtedy 17 lat. Do ich podjęcia skłoniła mnie chęć zarobienia własnych pieniędzy i usamodzielnienia się finansowego - mówi 21-letnia Agnieszka. Podobną historię przedstawia Kamila. - Do podjęcia pracy skłoniła mnie chęć usamodzielnienia się. Po skończonym liceum wybrałam studia w Krakowie, więc przeniosłam się tam już w czasie wakacji. Wtedy też rozpoczęłam pierwszą pracę - tłumaczy.

Jak czytamy na stronie hrstandard.pl, dwudziestolatkowie, czyli dzisiejsi przedstawiciele pokolenia Z, oczekują od pracodawców stabilnego zatrudnienia i dobrych warunków pracy, z jednoczesnym traktowaniem pracownika z szacunkiem i uczciwością. Dodatkowo, jak wynika z raportu przygotowanego przez Centrum Innowacji Pro-Learning, dla pokolenia Z w miejscu pracy najbardziej liczy się dobra atmosfera (96,3 proc.), szacunek (88,9 proc), możliwość rozwoju (75,9 proc.), a także bycie docenionym za swoją pracę (66,7 proc.), czy wysokie i godziwe wynagrodzenie (65,7 proc.).

Zobacz również: Między zetką a millenialsem. Życie na granicy pokoleń

Pragnienie niezależności, również w sferze zarobkowej

Generacja Z często postrzegana jest jako grupa dzieciaków tworzących memy, znających się wyłącznie na technologii, spędzających całe dnie na oglądaniu Netflixa, przewijaniu Instagrama i tworzeniu śmiesznych filmików na TikToka. Pokolenie to powoli staje się jednak coraz bardziej dojrzałe, mając już na koncie dokonania, które zasługują na szacunek.

Tym, co niewątpliwie charakteryzuje pokolenie Z, jest pragnienie niezależności. Dotyczy to również sfery zarobkowej. Marzeniem młodych ludzi przestała być dobrze opłacana praca na etacie w korporacji, a popularne stało się prowadzenie sklepu internetowego, projektowanie graficzne, obsługa social mediów czy fotografia. - Na pewno chciałabym pracować zdalnie bądź hybrydowo, co umożliwiłoby mi podróże po świecie. Chciałabym spróbować swoich sił w agencji marketingowej, zajmować się social mediami i w tym kierunku aktualnie poszukuję pracy - tłumaczy Kamila.

Zobacz również: Zaczynam się chyba starzeć, bo "kiedyś to było inaczej"

Nie lubią czuć, że stoją w miejscu

Często spotykamy się jednak ze stwierdzeniem, iż obecny system edukacji szkoli młodych narcyzów, którzy nie chcą wyrabiać potem setek nadgodzin. Pokoleniu Z nie zależy bowiem na stabilizacji. Od pracodawcy oczekują przede wszystkim ciekawych projektów oraz zapewnienia im rozwoju w interesującej ich dziedzinie. To jedna z generacji najbardziej nastawiona na rozwój - w związku z tym oczekują kursów i szkoleń, a jeśli poczują, że stoją w miejscu, z pewnością nie zostaną w firmie na dłużej.

Odrealnieni i roszczeniowi?

Kobieta dodaje, że część młodych ludzie nie do końca wie, jak wygląda rynek pracy. "Bywają odrealnieni i często nieprzygotowani do rozmowy rekrutacyjnej" - mówi.

Ekspertka dodaje, iż "roszczeniowość" młodego pokolenia często wynika z wygórowanych wymagań. Według niej przekłada się to na to, co dają z siebie. "Czasami kandydaci przychodzą z dyplomem magistra lub inżyniera i wydaje się im, że to wystarczy, że pracodawca powinien się cieszyć, że może ich zatrudnić. I są zaskoczeni, że pracodawca nie jest wdzięczny za ich zainteresowanie, tylko chce sprawdzać ich umiejętności" - dodaje.

Zobacz również: "To było wielkie cierpienie i trudna choroba". Jula Migdalska o walce z anoreksją

Szukają miejsca do rozwijania samych siebie

Raport "Młodzi na rynku pracy" Sieci Przedsiębiorczych Kobiet wyraźnie pokazuje, że w rzeczywistości przedstawiciele pokolenia Z szukają miejsca do rozwijania siebie oraz satysfakcji z pracy.

- Chciałabym pracować w zawodzie bliskiemu mojemu wykształceniu. Chciałabym, by była to praca, w której liczy się człowiek i jego umiejętności, wzajemny szacunek i zrozumienie - dodaje Kinga.

Pokolenie Z stawia sobie wysokie cele, mając jednocześnie ambitne plany. - Za 5 lat będę łączyć pracę z podróżami - mówi Kamila. - Za 5 lat widzę się w stałej pracy, która daje mi możliwość rozwoju i awansu - podkreśla Kinga.

Praca z przedstawicielami pokolenia Z może być dla nieco starszych kolegów dość niełatwa. Warto nie patrzeć na nich przez pryzmat stereotypów, oceniając z góry. Często mają do zaoferowania więcej, niż może się wydawać.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: młodzi na rynku pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy