Reklama

Reklama

Kiedy jest dobry czas na dziecko?

Kiedy byłaś mała, często bawiłaś się "w dom". Wtedy byłaś pewna, że będziesz mieć syna i córkę. Dorosłaś. Czy to już ten moment?

W pokoleniu naszych babek siedemnastolatka z dzieckiem na ręku nie była żadnym rarogiem, za to bezdzietna trzydziestolatka - tak, i to jakim! Jeszcze ćwierć wieku temu większość tzw. pierwiastek na salach porodowych stanowiły dwudziestolatki. Natomiast w ciągu ostatnich kilkunastu lat podwoiła się liczba porodów kobiet po 30. roku życia. Coraz później decydujemy się na dzieci. Trudniej nam też podjąć tę decyzję. Dlaczego? Czego się boimy? Dlaczego zwlekamy?

Przede wszystkim dużo większa jest nasza świadomość seksualna. Więcej wiemy też o antykoncepcji. Kiedyś po prostu zachodziło się w ciążę i była to, jak sądziły nasze babki "wola boża". Teraz w większości przypadków jest to świadoma decyzja, do której chcemy się jak najlepiej przygotować. Nie zamierzamy zdawać się na los. Wyznaczamy sobie kolejne cele: studia, małżeństwo, praca. Chcemy, by ta mała istota, która pojawi się na tym świecie dzięki nam, miała idealne dzieciństwo. Może inne niż nasze?

Reklama

Złapać męża?

Wpadamy w zaklęty krąg. Podjęcie decyzji i powiedzenie sobie: "tak, to jest ten moment" okazuje się bardzo trudne. Same nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo łatwo odwlekamy decyzję o dziecku. Bo zanim ugrzęźniemy w codziennych obowiązkach, chcemy trochę "pożyć", wyszaleć się, rozwijać swoje pasje. Spróbować wszystkiego, by potem nie żałować straconych szans.

Zmieniło się też nasze podejście do mężczyzn. To już nie jest tak, jak pół wieku temu: złapać męża, zanim... złapie go inna. Chcemy kochać naszego mężczyznę, mieć z nim wspólne tematy do rozmów, chcemy, by nam imponował. Gdy już się uda trafić na taki "okaz" - co wcale nie jest łatwe - zabieramy się za urządzanie wspólnego życia. Trzeba wziąć kredyt, kupić mieszkanie, samochód, pralkę i telewizor plazmowy. I nagle okazuje się, że nie mamy już 20 lat... Właśnie stuknęła nam trzydziestka!

Wtedy nic nie jest już proste. A przynajmniej nie tak proste, jak wydawało nam się kilka lat wcześniej. Bo owszem: mamy stabilną pozycję zawodową. I nie chcemy jej stracić. A pracodawcy często dają do zrozumienia, że po urlopie macierzyńskim, a nie daj Bóg wychowawczym, możemy szukać nowej posady. I co? Zaczynać od zera? Rezygnować z tego, co kosztowało nas tyle wysiłku? Im dłużej zwlekamy z decyzją o ciąży, tym więcej mamy do stracenia. Stanowisko, styl życia, wolny czas, który potrafimy świetnie zagospodarować. Z drugiej strony: wreszcie sprawy ułożyły się tak, jak chciałyśmy jeszcze parę lat temu. Ale czy to już?

Więc może lepiej urodzić dziecko, gdy ma się te 20 lat? Bez planowania i szacowania. No tak, ale w takim przypadku, gdy nasza pociecha będzie miała naście lat, my możemy dojść do wniosku, że coś straciłyśmy. Co jest więc lepsze? Czekać czy nie?

Co podpowiada matka natura

Kiedy jest najlepszy moment na macierzyństwo z medycznego punktu widzenia? Kiedyś poradniki ginekologiczne kobietę rodzącą pierwsze dziecko po 25. roku życia określały jako... starą pierwiastkę (rodzącą po raz pierwszy). Uważano, że najlepszy czas na rodzenie był około 21. roku życia. Dzisiaj jest już inaczej: średnia wieku pierwiastek w Polsce to nawet 26 lat. Coraz więcej z nas rodzi około 30. roku życia. Generalnie: im lepiej wykształcona jest kobieta i z im większego miasta pochodzi, tym później trafia na porodówkę po raz pierwszy.

Późna mama, grzeczne dziecko

Lekarze ostrzegają, że po 35. roku życia większe jest ryzyko urodzenia dziecka np. z zespołem Downa. Ale już w śmiertelności noworodków nie ma dziś różnic. Wynika to głównie ze zmiany naszego stylu życia. W latach 50. trzydziestolatki były w gorszej kondycji niż teraz. Źle się odżywiały, były mniej wysportowane. Zupełnie inaczej wyglądała opieka ginekologiczna: dzisiaj każda z nas chodzi co kilka miesięcy (a przynajmniej chodzić powinna) do ginekologa. Kiedyś panie niejednokrotnie po raz pierwszy widziały lekarza tej specjalizacji właśnie na porodówce. Jeśli dbasz o siebie, jeśli stosujesz właściwą dietę, ćwiczysz, odwiedzasz regularnie lekarza i masz 35 lat, prawdopodobnie twój organizm jest w takiej kondycji, w jakiej kiedyś była 25-latka. Biologicznie więc jesteś nadal młoda.

Co więcej: niektóre dane zdają się dowodzić, że... dobrze jest późno rodzić dzieci! Opublikowano wyniki badań (przeprowadzone na próbie 4300 kobiet), z których wynika, że starsze matki mają grzeczniejsze i bardziej inteligentne dzieci. Dlaczego? Naukowcy tłumaczą to tak: kobieta, która później zachodzi w ciążę wskutek własnego wyboru, a nie przypadku, od początku dba o rozwijający się płód, dobrze się odżywia. Jest też spokojniejsza: ma już poukładane życie, ma gdzie mieszkać, nie boi się panicznie swojej przyszłości, jutra. To dobrze wpływa na dziecko.

Druga strona medalu Jest, niestety. I nie chodzi tu tylko o ryzyko wad chromosomalnych, które zresztą w większości wypadków da się wcześnie wykryć. Im dłużej zwlekasz z decyzją o urodzeniu dziecka, tym większe jest ryzyko, że zajdziesz w ciążę pozamaciczną lub poronisz. W cenionym przez lekarzy piśmie "British Medical Journal" naukowcy biją na alarm: późne macierzyństwo może być niebezpieczne także dla matki. Kobiety, które decydują się na dziecko w okolicach czterdziestki, często cierpią z powodu podwyższonego ciśnienia. To może doprowadzić do tzw. stanu przedrzucawkowego. Częściej też niż u dwudziestolatek, odmawiają posłuszeństwa stawy, zbytnio obciążone dodatkowymi kilogramami. Im starsza mama, tym częściej pojawia się u niej "baby blues" - depresja poporodowa. Z biegiem lat gorzej reagujemy na zmiany, i coraz mniej skłonne jesteśmy ze spokojem przyjmować fakt, że oto nasze życie musi zostać prawie całkowicie podporządkowane małemu człowiekowi.

Mój czas?

Ale najgorsze w odkładaniu decyzji o macierzyństwie "na potem" jest to, że gdy przyjdzie już - twoim zdaniem - ten czas, może okazać się, że decyzję za ciebie już podjęła natura. Po 35. roku życia wzrasta nie tylko ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną, ale i ryzyko niepłodności. I nie tylko o kobietę tu chodzi. Z wiekiem spada też jakość nasienia twojego mężczyzny.

Medycyna dysponuje już dzisiaj ogromnym wachlarzem możliwości: czasami wystarczy tylko hormonalna stymulacja jajników, by produkowały więcej zdrowych, gotowych do zapłodnienia jajeczek, czasami - inseminacja, ale bywa, że nie obejdzie się bez procedury in vitro, która jest bardzo kosztowna.

Nie ma co czekać

Pamiętaj, że z każdym kolejnym rokiem "meblujesz" swoje życie, podobnie jak kupujesz nowe sprzęty i dodatki do swojego mieszkania. A choć może zabrzmi to nieco dziwnie, dziecko jest jak ogromna, trzyskrzydłowa szafa, ba, jak szafa pancerna! Gdzie wciśniesz coś tak potężnego do wypieszczonego M? To duża zmiana w życiu.

Dlatego, z wielu przyczyn, nie warto odwlekać decyzji o ciąży w nieskończoność. Chyba lepiej - mimo różnych wątpliwości i lęków - jest powiedzieć w pewnej chwili: raz kozie śmierć. I rzucić się na głęboką wodę macierzyństwa. To jednak jest przygoda życia. Nie wierzysz? Zapytaj którejkolwiek kobiety, która już matką została! To najpiękniejsze, co może cię spotkać!

Kobiety, które urodziły pierwsze dziecko po 40. roku żyją dłużej - wynika z badań prof. Elizabeth Guardian.

Nasze małe i duże strachy

Pewnie niczego byś się nie bała, gdyby macierzyństwo było tak mało skomplikowane jak tacierzyństwo: ot, kilka minut, i po sprawie. Plemnik trafił co celu. Ale to ty będziesz chodziła 9 miesięcy z rosnącym w brzuchu maleństwem, to ty będziesz je potem wiele miesięcy karmiła, to ty zmienisz styl życia i ryzykujesz utratę pracy. I to na tobie będzie spoczywał ciężar wychowania dziecka w razie rozpadu rodziny (w Polsce przytłaczająca większość samotnych rodziców to matki). Czasem trudno się więc dziwić, że zwlekamy. Jest tak dużo rzeczy, które przyprawiają nas o gęsią skórkę. Czego tak naprawdę się boimy?

Że to nie "ten" facet - Nie chcesz spieszyć się z decyzją o założeniu rodziny. Chcesz sprawdzić swojego partnera. Chcesz też, by był kimś ważnym dla waszego dziecka: wsparciem, wzorcem mężczyzny. Tatą! Ale dzisiejsi mężczyźni to pokolenie wiecznych chłopców. Często masz wrażenie, że on sam jest jak dziecko. Jak mógłby więc wychowywać małego człowieka?

W tych sprawach nie ma reguł. Nikt nie rodzi się ojcem, tak jak żadna z nas nie rodzi się matką. Stajemy się matkami - my mamy na to 9 miesięcy nieustannego kontaktu z maleństwem w naszym brzuchu. Dajmy panom także 9 miesięcy na dorośnięcie do roli taty, już po narodzinach dziecka. A czy to właśnie ten? Zaufaj intuicji, wsłuchaj się w swoje wnętrze. Nikt ci nie da gwarancji, bo to nie sklep z artykułami AGD. Ale jeśli kochasz swojego partnera, jednego możesz być pewna: wasze dziecko będzie owocem miłości, nawet jeśli wy się kiedyś rozstaniecie. Wiedzieć, że zostało się poczętym z wielkiego uczucia, to już będzie bardzo dużo dla twojego syna czy córki.

Że szef wyrzuci cię z pracy - Sądzisz, że szefowie dostają alergii na wieść o ciąży? Fatalnie im się to kojarzy: długaśny urlop macierzyński, w trakcie którego blokowany jest tak potrzebny w firmie etat, potem jeszcze wychowawczy, a jak już wróci "taka" do firmy, to ciągle będzie brała zwolnienia, wychodziła wcześniej - bo trzeba odebrać dziecko z przedszkola, itp. Pracownikiem będzie do niczego. Tak właśnie uważasz? Nie masz do końca racji. Wyniki badań zdają się potwierdzać, że to bardziej my boimy się reakcji szefów, niż szefowie boją się naszych ciąż. Aż 61 proc. pań spotkało się z bardzo pozytywną reakcją przełożonych. O tym, że szef sugerował, że po porodzie jego pracownica nie ma czego szukać w dotychczasowej firmie, mówiły tylko nieliczne kobiety, i były to najczęściej te młode (do 25. roku życia), a więc mniej doświadczone i często gorzej wykształcone. Mówi się, że praca nie leży na ulicy. Ale dobrych, kompetentnych pracowników też ze świecą szukać. Inteligentny pracodawca nie zrezygnuje z dobrego podwładnego tylko dlatego, że przez kilka miesięcy nie będzie go w biurze. Wie, że szukanie i szkolenie zastępstwa trwałoby dużo dłużej.

Że nie jesteście gotowi materialnie - Bo marzy ci się mieszkanie z otwartą kuchnią, gdzie mogłaby siedzieć cała rodzina, śliczny pokój dziecinny... A tymczasem gnieciecie się w kawalerce. To ważne, by rodzina miała komfortowe mieszkanie. Ale życie rzadko jest jak idealne wizje. Dla dziecka nie liczą się pieniądze i własny pokój. Chce być kochane, czuć, że rodzice się nim opiekują i są szczęśliwi. Jest sporo prawdy w ludowej mądrości: "Bóg dał dzieci, da i na dzieci". Często, jeśli odpuścimy coś w życiu, przestaniemy się szarpać i napinać - sprawy układają się same. Weź też pod uwagę, że to właśnie dzieci stają się często głównym motorem naszego ekonomicznego rozwoju. To dla nich pracujemy, staramy się, jesteśmy kreatywni i pomysłowi: bo chcemy, by były dobrze odżywione, zadbane, by mogły się kształcić, rozwijać, pojechać na fantastyczne wakacje. Dzieci są dla rodziców jak turbodoładowanie. Bez niego w pewnym momencie przestają nas cieszyć osiągnięcia materialne, bo pieniędzy nie ma na co przeznaczać. Dlatego nie przesadzaj z wątpliwościami.

Z sondaży wynika, że co piąta z nas odkłada decyzję o założeniu rodziny, bo boi się negatywnej reakcji szefa.

Lepiej wcześniej czy później

Możesz być wspaniałą matką - niezależnie od tego, czy urodzisz w wieku 18. czy 42. lat. Pamiętaj jednak, że wszystko ma swoje wady i zalety. Lepiej rozważyć je, zanim podejmiesz decyzję o powiększeniu rodziny. Potrafisz wtedy wykorzystać pozytywy i zrównoważyć negatywy swojej sytuacji. Będziesz też przygotowana na pewne ewentualności. A zawsze lepiej wiedzieć, niż być zaskakiwaną.

Młoda mama - plusy - Twój organizm jest w pełni sił. Ciążę znosisz znakomicie, a po porodzie nadal masz w sobie wystarczająco dużo energii, by zajmować się maluchem. Nie przeszkadza ci zrywanie się w nocy, taszczenie ciężkiego wózka, zakupy z niemowlakiem na ręku. Twój organizm dużo szybciej się regeneruje.

Łatwiej ci też jest dostosować się do zmian, jakie niosą ze sobą narodziny dziecka. Twoje życie nie jest jeszcze poukładane od a do Z, jesteś wie intensywnych życiowych zmian. Czegokolwiek nie robisz - czy są to studia, czy praca zawodowa - nie robisz tego zbyt długo, więc nawet ewentualna rezygnacja z ważnych dla ciebie dziedzin życia, diametralna zmiana planów na przyszłość, jest dla ciebie łatwa do podjęcia i zaakceptowania.

Dziecko traktujesz naturalnie. Nie umierasz z niepokoju, gdy zapłacze lub bez powodu jest markotne. Nie zdążyłaś się na nie wyczekać, nie straciłaś wielu bezsennych nocy na rozmyślania o macierzyństwie. Ot, samo przyszło. Oszczędzasz sobie wielu niepokojów w procesie wychowywania dziecka.

...i minusy - Twoje życie zawodowe nie jest do końca poukładane. Nie jest ci trudno odłożyć karierę na bok, bo tak naprawdę jeszcze na dobre jej nie zaczęłaś. Ale... Gdy ty będziesz rodziła, karmiła i chowała dziecko, twoje bezdzietne rówieśniczki zdobywają doświadczenie zawodowe, kształcą się, awansują.

Masz też wrażenie, że tyle rzeczy cię omija. Twoja młodość tak naprawdę dopiero się rozpoczęła. Jest tyle możliwości! Możesz zacząć czuć się pokrzywdzona, pomyśleć, że ugrzęzłaś w pieluchach i przecierach z jabłek. Będziesz czuła się sfrustrowana i wyrzucona poza nawias życia towarzyskiego. Młode matki rzadko są pożądaną kompanią dla "wolnych ludzi".

Poza tym musisz pogodzić się z faktem, że jesteś dopiero na dorobku. Martwisz się, czy zapewnisz dziecku odpowiedni start, czy będzie cię stać na wszystko, co najlepsze, potrzebne małemu człowiekowi. A tego właśnie chciałabyś...

Dojrzała mama - plusy - Zawodowo jesteś ustawiona, masz stabilną pozycję. Jesteś na tyle ceniona, że wiesz, że masz gdzie i do czego wracać. To daje ci komfort psychiczny. Jako doświadczony, ważny dla firmy pracownik, jeszcze przed porodem możesz spróbować negocjować warunki ewentualnego powrotu. Wiesz też, żeby co znajdziesz inną, nawet lepszą pracę.

Wasza rodzina jest zabezpieczona ekonomicznie. Możesz kupić całkiem fajną wyprawkę dla dziecka. Ważniejsza jest jednak świadomość, że będzie cię stać na niemałe wydatki, związane z wychowywaniem dziecka. Spokojna mama to dobra mama. Decyzja o powiększeniu rodziny jest w twoim wypadku w pełni świadoma. Nie masz wrażenia, że cokolwiek w życiu ci zabiera, że z czegoś rezygnujesz. Wręcz przeciwnie.

...i minusy - Biologicznie, kondycyjnie czasami przy niemowlaku "nie wyrabiasz". Czujesz, że jesteś wiecznie zmęczona. Gdy wtaszczysz wózek do windy, musisz usiąść, złapać oddech. Trudno jest ci wrócić do równowagi po porodzie. Zastanawiasz się nawet, czy to w ogóle możliwe. A może już nasze zostaniesz taka oklapnięta i ledwie żywa?

Ty jesteś dojrzałą kobietą, a twoi rodzice są już bardzo starzy lub nie żyją. Dziecko nie będzie znało dziadków lub będzie ich słabo pamiętać. Poza tym, nawet jeśli twoja mama żyje, raczej nie masz co liczyć na to, że ci pomoże. Ona sama już coraz częściej potrzebuje pomocy. Licz się z tym, że gdy dziecko będzie jeszcze maleńkie, nieodchowane, przybędzie ci kolejna osoba do opiekowania i troszczenia się: twój starszy, być może chory, rodzic.

Poza tym jest bardzo możliwe, że to twoje pierwsze i ostatnie dziecko. Twój syn czy córka będą wychowywać się bez rodzeństwa. Niby na świecie jest wielu jedynaków, ale z pewnością masz świadomość, że bardzo fajnie jest mieć rodzeństwo. Będziesz musiała szczególnie zadbać o by twoje dziecko nie wyrosło na egoistę, by potrafiło wśród rówieśników znaleźć sobie podobnie trwałe związki, jakie łączą braci i siostry.

Kiedy jest więc najlepszy czas na dziecko? Wydaje się, że... nigdy. Choć naprawdę... zawsze! I co do tego nie ma wątpliwości.

Natalia Doraczyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje