Reklama

Reklama

Psychoedukatorka wyjaśnia, czym jest toksyczna pozytywność i dlaczego nam zagraża

Czy pozytywne nastawienie do świata można uznać za negatywną cechę? Jeśli optymizm, którym chcemy zarażać innych, przybiera postać wymuszania na kimś zadowolenia mimo bolesnych, wywołujących cierpienie doświadczeń, a i owszem. Jak podkreśla psychoedukatorka Natalia Ziopaja, tzw. toksyczna pozytywność prowadzi do przywdziewania masek, które nie pozwalając na okazywanie słabości odcinają nas od prawdziwych emocji.

Ludzie, którzy z optymizmem patrzą w przyszłość i mimo niesprzyjających okoliczności czy niepowodzeń potrafią zachować pozytywne nastawienie do świata i ludzi, nie bez racji stawiani są za wzór. Wierząc w to, że szklanka jest zawsze do połowy pełna, dla skłonnych do narzekania osób bywają inspiracją i żywym dowodem na to, że pogoda ducha to najlepsze remedium na wszelkie problemy. 

Reklama

Zarażanie innych optymizmem i pozytywną energią to niewątpliwie godna podziwu i naśladowania cecha. Gdy jednak ktoś nie potrafi dostosować swoich reakcji do danej sytuacji i bez względu na to, jak trudnych emocji doświadcza druga osoba, zamiast zaoferować prawdziwe wsparcie, każe jej "wziąć się w garść" i "myśleć pozytywnie", bo przecież "zawsze mogło być gorzej", mamy do czynienia z tzw. toksyczną pozytywnością.

Temat ten poruszyć postanowiła psychoedukatorka Natalia Ziopaja, która prowadzi popularny instagramowy profil "Psychologiczne ciekawości". W jednym z najnowszych wpisów opowiedziała o szkodliwości zachowań wpisujących się w nurt toksycznej, bo lekceważącej uczucia i emocje innych ludzi, pozytywności. 

- Toksyczna pozytywność to dla mnie wymuszanie szczęścia, poczucia siły w momencie, w którym do niego nam bardzo daleko. To kierowanie się tylko pozytywnością, dobrym nastrojem i szczęściem. A jak sami wiecie, nawet szczęście zawiera w sobie coś z tej drugiej strony kontinuum - pisze Ziopaja. I zaznacza, że bycie odbiorcą tego rodzaju zachowania prowadzi do przywdziewania masek, które nie pozwalają nam na okazywanie słabości czy przyznanie choćby przed samym sobą, że ponieśliśmy porażkę.

Toksyczna pozytywność wzbudza również poczucie winy, gdy czujemy, że nie dajemy sobie z czymś rady. Odcina nas od prawdziwych emocji i umniejsza doświadczanie własnych problemów. 

- Sęk w tym, że nie zawsze jesteś w stanie dać z siebie 100 proc., możesz mieć gorszy dzień i nie mieć siły zupełnie na nic, co jest normalne. Porażka to zupełnie normalna i dość powszechna część życia - bez niej nie byłoby sukcesów. Czasami niedawanie sobie rady to oznaka, że czas odpocząć lub coś zmienić, a nie żeby się nie poddawać. "Negatywność" to część życia i jeśli nie odnajdziemy na nią miejsca w swoim życiu, może być jeszcze gorzej - podkreśla psychoedukatorka. I dodaje, że akceptowanie swoich uczuć - również tych trudnych, negatywnych - jest ważnym elementem dbania o własne zdrowie psychiczne. Podobnie, jak umiejętność odpuszczania wówczas, gdy jest to konieczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje