Reklama

Reklama

Szósty zmysł

Wzrok, słuch, dotyk, węch i smak traktujemy jako pięć podstawowych zmysłów. Ale naprawdę jest ich o wiele więcej. Część psychologów uważa, że mamy dziewięć zmysłów (inni zaś, że jedenaście). Aż tak wiele!

Z istnienia niektórych z nich na co dzień zupełnie nie zdajemy sobie sprawy. Np. to, co rozumiemy pod słowem "dotyk", w istocie swojej jest kilkoma różnymi zmysłami. Czucie ciepła, nacisku czy ukłuć, to w rzeczywistości wrażenia zupełnie innych komórek czuciowych (receptorów).

Jak "widzi" ciało
Mamy także zmysł "widzenia wewnętrznego" - "widzimy" nasze ciało od środka. Owo "oko wewnętrzne" dostarcza nam wiedzy o położeniu naszego ciała, układzie kończyn i napięciu mięśni. Dzięki niemu bez patrzenia wiemy, czy nasze ciało stoi czy leży, jak położone są nogi, co czujemy w brzuchu itd. Na "oko wewnętrzne" składają się: zmysł równowagi i zmysł kinestetyczny, który rozsiany jest po całym wnętrzu naszego ciała.

Reklama

Różne zmysły mogą się ze sobą mieszać i wpływać na siebie! Na przykład osoby utalentowane muzycznie potrafią "widzieć muzykę" albo "słyszeć" barwy tęczy - spostrzeżenie barwy wywołuje u nich wrażenia słuchowe. Zresztą taką zdolność posiada każdy z nas - mamy przecież wrażenie "krzykliwego koloru" albo "ostrego dźwięku". Potrafimy także zważyć kolor w dłoniach! Badania pokazują, że gdy trzymamy dwa identyczne przedmioty, różniące się jedynie barwą, to przedmiot bardziej "ziemski" (brązowy lub czarny) wydaje się nam cięższy niż przedmiot "niebiański" - błękitny lub biały.

Dzieje się tak dlatego, że nerwy niosące informacje z różnych zmysłów zbiegają się w jednym miejscu w mózgu - we wzgórzu - i tam mogą na siebie wzajemnie oddziaływać. Dzięki temu możliwy jest też wpływ koloru na uczucie temperatury. Czasem np. wystarczy pomalować jakiś pokój na bardziej "ciepły" kolor - odcień pomarańczy lub czerwieni - by mimo niskiej temperatury ludzie w nim nie marzli!

"Pomieszanie" wrażeń

W psychologii "mieszanie się" różnych zmysłów nazywamy synestezją. Ludzie posiadają w różnym stopniu zdolność tak złożonej percepcji świata, ale znakomita większość z nas doświadczyła przynajmniej raz owych "pomieszanych" wrażeń.

Jednak jednym z najciekawszych i najbardziej tajemniczych jest zmysł bólu. Choć dostarcza przykrych wrażeń, jest bardzo ważny, a choroba polegająca na braku odczuwania bólu jest śmiertelna - zabija organizm w ciągu najwyżej kilku lat. Powoduje bowiem, że zwierze lub człowiek porusza się zwyczajnie mimo, na przykład, złamanej nogi.

Gdy coś nas boli oznacza to przeważnie, że miejsce to choruje. Ale nie zawsze! Istnieją bowiem tak zwane bóle przeniesione. Np. ból pleców pomiędzy łopatkami może oznaczać kłopoty z sercem i żołądkiem, ból nad prawym obojczykiem może być oznaką niedomagania wątroby, a ból dołu pleców - objawem schorzenia nerek.

Przeniesiony ból

Takie "przeniesione bóle" pojawiają się, bo różne części ciała wysyłają informacje do mózgu (i rdzenia kręgowego) tym samym szlakiem nerwowym. Dlatego mózg, który dostaje wiadomość z różnych części ciała tą samą drogą, może się "pomylić" i "widzi" jako bolesny ten obszar, który jest bardziej wrażliwy, a nie ten, który jest rzeczywiście chory.

Z tego powodu, ból lewego ramienia często pojawia się u osób, których serce niedomaga. Chore płuca i przepona mogą objawiać się boleścią w okolicach gardła i obojczyków, bóle bioder (zewnętrznych części) mogą oznaczać niedomagania nerek, a bóle okolic odbytu i wewnętrznej części ud - kłopoty z pęcherzem moczowym. Jeśli tego typu cierpienie często nas dotyka - być może warto zwrócić się do odpowiedniego lekarza.

Dr Marcin Florkowski, psycholog

MWMedia
Dowiedz się więcej na temat: ciało | dotyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje