Reklama

Reklama

Taniec to flirt

Kiedyś podpatrzył zwierzęta i ptaki w czasie tanecznych godów i sam tańcząc począł się zalecać do prapraprababki...

Muzą tańca jest Terpsychora, co wskazywałoby, że pląsano już w zamierzchłych czasach. Być może nasz prapradziadek zauważył, iż zwyczajne ruchy, jeśli wykonuje się rytmicznie, regularnie i zręcznie, stają się łatwiejsze i przyjemniejsze? Być może przebieranie nogami, tupanie, rzuty tułowia i gesty przy rytmicznym hałasie wszczynanym uderzaniami kamieni, kości, klaskaniem i okrzykami, a wreszcie śpiewie i muzyce instrumentów, wprawiały go w przyjemne podniecenie, radosny nastrój, w stan zachwycenia i uniesienia?

Z pewnością początkowo tańczył sam, potem w grupie. Czuł się wtedy bezpieczniej wobec różnych złych sił, przyrody, dzikich zwierząt, wrogów.

Reklama

Tańcząc, czuł więź z tymi, którzy bali się tak jak on. Tańczył, gdy stawał do walki, gdy wyrażał żal po zmarłych i kiedy chciał zapomnieć o troskach życia. Kiedyś podpatrzył zwierzęta i ptaki w czasie tanecznych godów i sam tańcząc począł się zalecać do prapraprababki.

Taniec to erotyzm

Kobieta i mężczyzna - jak twierdzi Elżbieta Chęcińska - zaczęli tańczyć ze sobą w parze dopiero w XII wieku. Niestety, ze sztuką taneczną, potępioną przez Kościół, rozstali się na wiele wieków. Do tańca ruszyli ponownie dopiero w epoce odrodzenia. Szał zabawy przy dźwiękach muzyki ogarnął najpierw Włochy, potem taniec rozprzestrzenił się na cały świat.

Tańczono w wiejskich chałupach, ale i w salonach, pałacach. Ludwik XIV specjalnym dekretem podniósł taniec do rangi sztuki. Zatwierdził pierwsze zrzeszenie nauczycieli tańca, założył Królewską Akademię Tańca.

Początkowo traktowano taniec jako cząstkę oschłej etykiety, ale z czasem mężczyzna tańcząc z kobietą zbliżał się do niej coraz bardziej. Obrońców moralności nie brakowało. Głosy oburzenia pojawiały się za każdym pojawieniem się tanecznych nowości. Określenie przyzwoitości tańca należało do autorytetów etykiety towarzyskiej.

Najwcześniejszy z tańców

Najwcześniejszy z tańców to walc, którego korzenie sięgają Xll wieku. Rozprzestrzenił się wśród krzepkich niemieckich wieśniaków. Do wyższych sfer trafił dopiero w roku 1786, a i tak był nazywany tańcem diabła. Od Kongresu Wiedeńskiego walc rozpoczął triumfalny pochód przez Europę. W karnawale 1831-1832 odbyły się w Wiedniu 722 bale. Jan Strauss, syn, uznany za genialnego kompozytora tej muzyki, skomponował 160 walców wciąż grywanych na wielkich balach: "Nad pięknym modrym Dunajem", "Odgłosy wiosny", "Opowieści Lasku Wiedeńskiego".

Cum-tan-go, cum-tan-go wykrzykiwali w rytm bębenków niewolnicy afrykańscy, sprowadzeni w połowie XVI wieku na Antyle. Przesiedleni na Kubę i do Argentyny, dodali do rytmu hiszpańskie melodie wygrywane na gitarach gauczów. Tango rozpoczęło karierę od marynarskich tawern, spelunek, domów publicznych. Na pierwszej "Tango Conference" w Londynie ponad 300 nauczycieli opanowało jego standardową wersję, podstawowe figury i rytm.

Fokstrot to jeden z nielicznych wymyślonych tańców. W 1913 r. Amerykanin Harry Fox,jedyny mężczyzna w zespole girls ,"Ziegfild Folies" przebiegał poraz pierwszy kłusującym krokiem w rytm muzyki ragtime. Przez pewien czas tańczono fokstrota bez zadnych reguł, stawiając na przemian 4 kroki wolne i 8 szybkich. W roku 1914 amerykański Związek Nauczycieli Tańca uznał ten sposób tańczenia za obowiązujący.

Rytm rumby wystukiwały niegdyś bębny w afrykańskim buszu. Potem rumba oczarowała Stany Zjednoczone. Amerykańscy turyści w czasach prohibicji przywieźli ją z Kuby. Tam można było pić i tańczyć do woli. Standard rumby jako tańca towarzyskiego pierwsza ustaliła w roku 1936 Imperial Society of Teachers of Dancing.

Kiedy afrykański wojownik uznał, że w rytualnym tańcu laudu pora dać szansę pobratymcowi, wołał głośno "semba ''. Coś z owego rytuału zabawy w kręgu przetrwało do dziś. Samba jest królową karnawału w Rio de Janeiro.

Pokaż mi, jak tańczysz...

Słowo "taniec" występuje prawie (ponieważ po włosku "ballo" !) we wszystkich językach europejskich w podobnym brzmieniu: "dance", "danza", "tanz", ''tanc''. Jego trzon "tan" w sanskrycie, języku najstarszych buddyjskich pism, oznacza "napięcie". Konfucjusz, mędrzec żyjący w Chinach na przełomie VI i V wieku p.n.e. powiedział: "Pokażcie mi, jak dany naród tańczy, a powiem wam, czy jego kultura jest zdrowa czy chora''.

Nad nami chiński filozof pewnie załamałby ręce, zapłakałaby Terpsychora. Bo i cóż teraz się tańczy? Taniec dyskotekowy - w takt muzyki pracuje całe ciało, poczynając od głowy na stopach kończąc.

Janet Jackson lansuje funky jazz. Mówi się, że to taniec robota mechanicznego, bo konieczna jest tu siła mięśni i wielka precyzja wykonania ściśle zaplanowanych ruchów.

Parę lat temu młodzież oszalała na punkcie break dance, który wymaga idealnej koordynacji ruchów i zdolności akrobatycznych. Nie mniejszych chyba jak modna kilka lat temu makarena.

Ale nie martwmy się, że Terpsychora widząc dzisiejsze pląsanie na parkiecie nie byłaby zachwycona. Kiedy na początku XX wieku nasi przodkowie pokochali tango, shimmy i fokstrota, też byli odsądzeni od czci i wiary. W 1918 r. biskupi francuscy, a w cztery lata później austriaccy uznali te tańce za niemoralne. Owo przytulanie się, obmacywanie... Erotyzm pachniał skandalem. A jednak przodkowie nie przejęli się specjalnie klątwą rzuconą na tango, shimmy i fokstrota i przy ich dźwiękach przetańczyli całe międzywojenne dwudziestolecie.

Taniec jest lekiem

Taniec to lek na nieśmiałość i samotność - łączy ludzi w naturalny sposób, kiedy w innych okolicznościach byłoby to trudne lub wręcz niemożliwe. A Waldemar Kocoń słowami piosenki dodaje, że "w tańcu zaczyna się miłość, w tańcu się trzeba zapomnieć...".

Istotnie. Taniec zezwala na zbliżenie się do kogoś i zarazem pozostawanie w zgodzie z konwenansami. Taniec to seks, swoboda bycia ze swoim ciałem, jaka jest czy być powinna w naturalnej ekspresji siebie. To flirt, uwodzenie, gra, jaką się toczy z płcią przeciwną. Taniec jest obietnicą, czymś nie do końca spuentowanym. "Jesteśmy tak blisko, ale jesteśmy nieuchwytni" - mówi seksuolog Hanna Sierzpowska. Zdaniem prof. Marii Szyszkowskiej taniec mógłby się przyczynić do intensyfikacji uczuć miłosnych, do bardziej świeżego niż ten na co dzień, kontaktu dwóch osób.

Janusz Świąder

MWMedia
Dowiedz się więcej na temat: rytm | Tango | flirt | taniec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje