Reklama

Reklama

Kosmetyki przyjazne z natury

Kosmetyki naturalne stają się coraz bardziej... naturalne. Ważne są już nie tylko składniki. Bo co z tego, że krem zawiera wyłącznie substancje roślinne, jeśli plastikowy słoiczek, w którym się go sprzedaje, będzie zaśmiecać środowisko przez najbliższe tysiąc lat? Na szczęście okazuje się, że producenci upiększaczy dobrze wiedzą, jak sprostać ekowymaganiom.

Nie jestem ekolożką. Ale troszcząc się o urodę, chciałabym nie szkodzić przyrodzie. Czy uda mi się to bez pielęgnacyjnych wyrzeczeń? Rano biorę szybki prysznic. Zużywam około 50 litrów wody, ale nie zanieczyszczam jej detergentami, bo mam organiczny żel do mycia (zapisuję sobie +). Potem wklepuję w twarz krem roślinny (+), robię mineralny makijaż (+) i jadę do pracy samochodem (-). Na miejscu piję kawę z ekspresu (-) i włączam komputer (-). Wieczorem relaksuję się w wannie i zużywam 150 litrów wody (-). Bilans dnia wychodzi na minus dla środowiska: dwukrotnie przekroczyłam zalecany przez ekologów dzienny limit wody. W drodze do redakcji i z powrotem (ok. 60 kilometrów) moje auto wyprodukowało ponad dziesięć kilogramów dwutlenku węgla. Nie wyłączyłam też komputera, wychodząc na lancz, przez pół godziny niepotrzebnie zużywał energię. W tych kwestiach obiecuję poprawę. Za to mogę się pochwalić, że do pielęgnacji i upiększania używałam wyłącznie preparatów przyjaznych środowisku.Organiczne, czyli bio, powstają na bazie olejków i ekstraktów z roślin, które uprawiano na specjalnych plantacjach, bez użycia maszyn i bez sztucznych nawozów. Ale producenci kosmetyków nie ograniczają się tylko do starannego wyboru składników. Mają wiele pomysłów na to, jak sprowadzić nas na ekodrogę. Oto siedem najciekawszych.

Reklama

Maszyny stop

W mniejszych firmach, takich jak na przykład rodzinna Essential Care z Wielkiej Brytanii czy debiutująca u nas amerykańska Badger, kosmetyki wytwarzane są ręcznie. Po co? Ograniczenie pracy maszyn zmniejsza zużycie energii i emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Specjaliści z marki Dr. Hauschka starają się też ograniczyć ilość odpadów. Części roślin, których nie wykorzystano do produkcji kosmetyków, trafiają do kompostownika. Na naturalnym nawozie wyrosną zioła i kwiaty potrzebne, by powstały kolejne biokremy i balsamy.

Zielona chemia

Koncerny, w których powstają miliony kosmetyków rocznie, wytwarzają preparaty mechanicznie. Ale za to specjaliści z laboratoriów wielkich firm nieustannie szukają składników, które pochodzą z natury, są biodegradowalne i powszechnie dostępne. Chodzi o to, żeby przy ich pozyskiwaniu nie niszczyć przyrody (np. nie wycinać drzew czy nie wyjaławiać gleby przez zbyt intensywną uprawę), a podczas przetwarzania rośliny w substancję aktywną ograniczyć powstawanie produktów ubocznych, czyli śmieci. To tak zwana zielona chemia. Dzięki niej mamy między innymi odmładzający proksylan, wyciąg z kory buku. Bardzo skuteczny składnik przeciwzmarszczkowy, który został wykorzystany w kosmetykach Vichy, La Roche-Posay, Helena Rubinstein, Lancôme, L´Oréal Paris i Garnier. Z sukcesem.

Ekopaczka

Co robisz, gdy kończy się kosmetyk? Wrzucasz do kosza puste opakowanie, zazwyczaj plastikowe. Masz wyrzuty sumienia? Być może niepotrzebnie. Coraz więcej butelek i słoików nadaje się do recyklingu. Informuje o tym symbol PET, czyli trójkąt z cyfrą 1 w środku, umieszczany zazwyczaj na spodzie opakowania. W koncernie L´Oréal dodatkowo zmniejszono wagę plastikowych opakowań. Efekt? Spadła ilość energii potrzebnej do ich wytworzenia. I ilość odpadów oczywiście. W polskiej firmie Taberna Saponaria w ogóle zrezygnowano z plastiku. Opakowania robione są ze szkła, korka, aluminium, drewna i szarego papieru. A specjaliści z francuskiej organicznej marki Sanoflore wymyślili, że etykietki i ulotki informacyjne drukowane będą tuszem roślinnym.

Podobnie jak broszury dołączane do kosmetyków z najnowszej linii Chi Organics amerykańskiej firmy Farouk. Do druku użyto atramentu sojowego. - U nas to wciąż jeszcze rzadkość. Żeby rozwiązać ten problem, planujemy drukowanie opakowań i etykiet kosmetyków Chi Organics z całej Europy w jednym miejscu. Być może taka ekodrukarnia powstanie niebawem właśnie w Polsce - mówi Maciej Mikulski, prezes Farouk Systems Polska.

Dobry zwrot

Ale po co w ogóle drukować papierową ulotkę. W kremie Inositol Végétal Yves Rocher wszystkie niezbędne informacje o preparacie (składniki, sposób użycia itp.) znajdziesz na wewnętrznej stronie kartonowego opakowania. Wystarczy je rozerwać. Usunięcie ulotek pozwoliło zaoszczędzić pięć ton papieru rocznie! To nie wszystko. Jeśli zamiast kolejnego kremu Inositol Végétal kupisz tylko wymienny wkład, zmniejszysz ilość odpadów i... zasadzisz nowe drzewo, bo wesprzesz finansowo kolejną proekologiczną akcję Yves Rocher. Cel: milion nowych drzew w ciągu trzech lat. Polska marka Fridge by Yde też zachęca do ekoakcji. Jeśli zwrócisz w sklepie Fridge lub prześlesz pocztą szklane opakowanie po kremie, balsamie lub toniku, dostaniesz cztery punkty-kwiatki, które potem będziesz mogła wymienić na kosmetyczne prezenty.

W drodze

Jest ekoprodukcja i ekoopakowania, a co z transportem? Też może być bardziej eko. Przykłady? Karton zbiorczy, w którym przewożone są kosmetyki polskiej firmy Synesis, może ważyć maksymalnie 77 dag! Ani grama więcej. Powinien być jak najlżejszy, bo wtedy do jego produkcji zużywa się znacznie mniej papieru. Co to znaczy dla środowiska? Więcej drzew i mniej odpadów. Zabezpieczenia buteleczek i słoiczków przed uszkodzeniami podczas przewożenia też są eko! W firmie Sanoflore wykorzystuje się do tego celu specjalne kulki, które rozpuszczają się w wodzie. A wypełniacze w paczkach od Yves Rocher produkowane są ze zboża. Jeśli masz ogród, możesz je potem przetworzyć na kompost. Ekoeksperci z tej marki to bardzo kreatywny zespół. Wymyślili nawet proekologiczny sposób pakowania kosmetyków do transportu. Wynik: 2455 ciężarówek mniej na drogach w ciągu roku.

Akcja fundacja

Pieniądze zarobione na ekologicznych kosmetykach można przeznaczyć na ekoedukację. Firmy robią to coraz chętniej. W Bielendzie po sukcesie linii Bio-Plantacja niedawno powstała fundacja, która promuje inicjatywy proekologiczne. Organizuje szkolenia, imprezy edukacyjne i wspiera badania nad kosmetycznymi właściwościami roślin. W firmie Yves Rocher zainwestowano w ekospa. Pierwsze powstanie jeszcze w tym roku w małej miejscowości La Gacilly w Bretanii. Ośrodek zaprojektowano tak, by jak najmniej ingerować w przyrodę. Na jego terenie będzie można między innymi zobaczyć hodowlę roślin organicznych. A jak tam dojechać? Najlepiej rowerem. To nie żart, bicykle mają czekać na gości tuż przy dworcu kolejowym. Za to kto dojedzie samochodem, będzie musiał dodatkowo zapłacić. Kompleks spa to również sporo nowych miejsc pracy. A wspieranie lokalnych społeczności jest coraz częściej celem firm kosmetycznych, takich jak Body Shop czy nowej, sprzedawanej w Sephorze marki Yes To Carrots (Tak dla marchewek).

Obietnica poprawy

Nie wszyscy producenci są eko, ale wszyscy z ekologią muszą się liczyć. Rok temu Greenpeace rozpoczął kampanię przeciwko wycinaniu lasów tropikalnych w Indonezji i sadzeniu w ich miejsce dochodowych palm olejowych. Przy tej okazji sprawdzono, w jakich kosmetykach wykorzystuje się najwięcej oleju palmowego. Oskarżenie padło na klasyczne mydełko Dove. Efekt? Producent, firma Unilever, błyskawicznie wykreśliła olej palmowy z listy składników i poparła akcję Greenpeace´u. Bo pierwszy krok do tego, by pomóc naturze, to nie szkodzić.

Izabela Nowakowska

Twój Styl
Dowiedz się więcej na temat: krem | firmy | wody | specjaliści | kosmetyki naturalne | yves rocher | przyjazne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy