Strobing - konturowanie światłem

Do tej pory konturowanie polegało na zabawie światłocieniem, teraz stawiamy na mocne rozświetlenie, czyli strobing - wyjaśnia makijażysta Sebastian Gradzik.

W porównaniu do dobrze znanego już konturowania, strobing daje efekt lampy błyskowej, a krócej mówiąc jest to po prostu zabawa światłem, w której pierwsze skrzypce grają przede wszystkim rozświetlacze.

Reklama

- Do tej pory konturowanie polegało na zabawie światłocieniem, w której wykorzystywaliśmy produkty pudrowe, specjalne kredki do konturowania albo podkłady w kilku tonacjach kolorystycznych. Obecnie w trendach jest konturowanie oparte na rozświetlaniu twarzy, podkreślamy te partie, które chcemy uwydatnić. Oczywiście można łączyć obie te techniki  - wyjaśnia Sebastian Gradzik główny makijażysta Smashbox w Polsce.

Rozświetlacz nakładamy pod i nad łukiem brwiowym, aby optycznie powiększyć oko; na szczytach kości policzkowych, na grzbiecie nosa, aby go wysmuklić, nad łukiem kupidyna, aby usta wydawały się pełniejsze i na brodzie. Warto sięgnąć po produkty, które są nabłyszczające, a nie z drobinkami brokatowymi.

Ciekawy efekt naturalnego rozświetlenia można uzyskać stosując bazę olejową. Można stosować ją jako produkt pielęgnacyjny, ale również mieszać z podkładami, a nawet cieniami do powiek.

- Przy stosowaniu bazy olejowej faktycznie uzyskujemy efekt świeżej wypoczętej skóry. Widoczny jest efekt rozświetlenia, ale nie widać jakim produktem ten efekt uzyskaliśmy, jest on bardziej naturalny. Taką bazą można również wykończyć makijaż, aplikując niewielką jego ilość na kości policzkowe, co jeszcze podbije nam efekt rozświetlenia - wyjaśnia Gradzik.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje