Reklama

Reklama

Szklana cera - jak to robią Koreanki?

Młodzieńczy wygląd i nieskazitelna cera, to zdecydowany atrybut Koreanek, który zawdzięczają nie tylko diecie, stylowi życia, ale również skrupulatnej, codziennej pielęgnacji. Jednym z trendów, jaki możemy podpatrzeć u Koreanek, jest efekt świetlistej, niemal szklanej cery.

K-beauty, to nurt pielęgnacyjny, który już od pewnego czasu towarzyszy niemal wszystkim kobietom na świecie. Inspirując się pozornie minimalistycznym rytuałem piękna Koreanek coraz mocniej stawiamy na dbanie o skórę, aniżeli przykrywanie niedoskonałości.

Reklama

Jeszcze do niedawna segment beauty w dużej mierze koncentrował się na makijażu, to tu kiełkowało najwięcej nowości, a kobiety z zaciekawieniem przyglądały się temu, co w urodowej trawie piszczy. Od pewnego czasu ilość nowości w zakresie pielęgnacji dorównuje tym w zakresie makijażu. Nie tylko już sięgamy po kremy niwelujące nieubłagany upływ czasu, coraz mocniej stawiamy na codzienną pielęgnację. Nie da się ukryć, że mistrzyniami w tym względzie są Koreanki. Kilkuetapowy proces pielęgnacji skóry, sprawia, że mogą poszczycić się one wyglądem niezdradzającym wieku. To właśnie z Korei zaczerpnięto trend maseczek płachtowych, dziś pielęgnacyjnego "must have".

Kolejnym widocznym trendem jest efekt "glass skin". W taki sposób określa się gładką, nieskazitelną, pozbawioną porów skórę, która niemal błyszczy. Choć aktualnie w modzie trend rozświetlenia jest najmocniejszym nurtem, nie chodzi tu o makijaż, a skuteczną pielęgnację.

Aby osiągnąć taki efekt, konieczne jest nie tylko "wklepanie" wieczorem kremu. Potrzeba czegoś znacznie więcej. Podstawą jest oczywiście oczyszczanie skóry, Caolion wykorzystuje do tego cząsteczkę węgla o nazwie grafen. Jak podkreślają twórcy marki piękna skóra zaczyna się tam, gdzie kończą się widoczne pory. Bez wątpienia jest to jeden z warunków uzyskania "szklanej cery".

Przydatne z pewnością okażą się różnorodne maski - oczyszczające, nawilżające. Dobrze przygotowana skóra nieco łatwiej będzie wchłaniała składniki odżywcze. Jednak podstawą skóry jest jej nawilżenie i istotne będzie sięgnięcie po składniki, które zatrzymają wodę w skórze. Można oprzeć się na wiedzy Duncana Napiera, zielarza z Edynburga w Szkocji, który otworzył swój pierwszy sklep zielarski i klinikę w roku 1860. W pewnym sensie przypadkowo odkrył on korzyści oraz moc płynącą z roślin i zainspirował się ich efektywnością w leczeniu ciała i umysłu. Po jego dziedzictwo sięgnęła marka Belif, której naukowcy stawiają na koktajl leczniczych ziół, wśród których znajdziemy liście żywokostu o silnych właściwościach nawilżających.

Tu należy pamiętać, aby wypijać wystarczająco dużą ilość wody i dać się również napić skórze. (PAP Life)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje