Reklama

Reklama

Szkodliwy szampon z drogerii. Wysusza włosy i podrażnia skórę

Łatwo go kupić, ma ładne opakowanie i jeszcze piękniejszy zapach. Nie zawsze musi się jednak sprawdzić. Wszystko przez nieodpowiednie pH, którym mało kto się przejmuje. Efekty mogą być opłakane.

Statystyczny konsument nie posiada fachowej wiedzy dermatologicznej. Nie jest też trychologiem, który o skórze głowy i włosach wie wszystko. Wybierając kosmetyki myjące oraz pielęgnacyjne sugerujemy się przede wszystkim zaleceniami producentów. Swoje robią również reklama, ładne opakowanie czy modny skład. Czy to wystarczy?

Reklama

Jeśli nie masz specjalnych wymagań i produkt spełnia swoją rolę – chwilowo pewnie tak. Na dłuższą metę źle dobrany kosmetyk może jednak sprawić wiele problemów. Narusza barierę ochronną, uszkadza naskórek, wywołuje suchość i osłabia cebulki. Teoretycznie dbamy o siebie, a tak naprawdę szkodzimy.

Zwłaszcza, jeśli przeoczymy pewien istotny wskaźnik.

Ukryty szczegół

Chodzi o skalę kwasowości i zasadowości związków chemicznych, czyli pH. Każda substancja wykazuje nieco inne działanie, a neutralny dla skóry wskaźnik wynosi 5,5. Kiedy sięgniemy po kosmetyk zbyt kwaśny lub, o zdarza się częściej, zasadowy, szybko możemy zauważyć efekty uboczne. Włosy są tłuste albo zbyt suche, pozbawione blasku, łatwo się plączą, elektryzują.

W idealnym świecie każdy szampon powinien posiadać oznaczenie, a my powinniśmy wybierać produkty w granicach 5-6 skali pH. To jednak nie takie proste, bo producenci nie muszą nas o tym informować na opakowaniu i z tego powodu rzadko to robią. Informacji trzeba często szukać na własną rękę.

A warto, bo według ekspertów większość kosmetyków tego typu ma nieodpowiednie pH.

Nie zawsze leczy

Efekt jest taki, że uszkodzona zostaje bariera hydrolipidowa naskórka, na czym cierpi również łodyga włosa. Najwyższe pH mają szampony określane mianem leczniczych, dlatego nie należy stosować ich cały czas. Po kilku dniach warto je odstawić i sięgnąć po produkt bardziej neutralny. To zadziała tylko na naszą korzyść.


Znakiem ostrzegawczym powinna być zawsze obecność siarczanu sodu w składzie, czyli Sodium Lauryl Sulfate (SLS) lub Sodium Laureth Sulfate (SLES). To dość silne detergenty, które działają wysuszająco i podrażniająco. Te nazwy na opakowaniu zazwyczaj zwiastują kłopoty, zwłaszcza jeśli znajdują się wysoko na liście. Zdarza się to często, dlatego warto poświęcić chwilę i spróbować poszukać kosmetyku bezpieczniejszego.

Włosy i skóra głowy na pewno ci za to podziękują.

Darmowy program – rozlicz PIT 2020

*** 

Zobacz także:

Dowiedz się więcej na temat: szampon | SLS | czym myć włosy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje