Reklama

Reklama

Uroda w czasie recesji

Z czego zrezygnować, w co zainwestować, jakie zastosować zamienniki? W czasach gorszej koniunktury wcale nie musisz wyrzekać się przyjemności dbania o siebie. Wystarczy piękny... biznesplan.

Czy wiesz, że w momentach pogorszenia gospodarczego sprzedaż kosmetyków rośnie? Ekonomiści nazywają to "efektem szminki". Po raz pierwszy zaobserwowano go podczas Wielkiego Kryzysu w latach 30. ubiegłego wieku. Po zbadaniu zamożności amerykańskich gospodarstw domowych okazało się, że szminkę można było znaleźć w 58 proc. z nich (dla porównania słoik musztardy miał tylko 1 proc.). Dziwne? Gdy się zastanowić, całkiem logiczne.

Kosmetyki nie muszą być drogie

W czasach recesji większość z nas rezygnuje z rzeczy o dużej wartości na rzecz małych luksusów. Łatwiej jest kupić pomadkę sygnowaną logo Diora niż torebkę tej firmy. Rynkowi kosmetycznemu kryzys nie powinien więc zagrozić. Co jednak, gdy ty sama musisz zminimalizować swoje wydatki? Czy na urodzie można zaoszczędzić? A przede wszystkim, czy warto?

Reklama

Na początek kilka zasad urodowej ekonomii. Po pierwsze, nie eksperymentuj. Kupiony raz na jakiś czas, sprawdzony, choć droższy kosmetyk będzie lepszy niż kilka tańszych, ale nietrafionych.

Po drugie, szukaj promocji. Estée Lauder dwa razy do roku (w kwietniu i październiku) organizuje tzw. gift time, czyli czas podarunków. W cenie jednego produktu możesz wtedy okazyjnie kupić kilka. Podobny zwyczaj praktykuje teraz wiele firm (między innymi polskie AA Oceanic, Eris i Dermika). Po trzecie, kupuj przez Internet, a odczujesz różnicę w grubości portfela. Kupując za pośrednictwem niektórych stron - nie dość, że za wszystkie marki dostępne w perfumeriach zapłacisz mniej, to jeszcze nie dołożysz do przesyłki. Po czwarte, także w przemyśle kosmetycznym obowiązuje zasada: im większe opakowanie, tym bardziej opłacalny zakup. Wybieraj szampony, żele pod prysznic i balsamy w wersji tzw. family pack. Wreszcie po piąte, dobrze jest zawczasu ustalić sobie, na co możesz wydać pieniądze, a na co już nie. Jak? Zapytałyśmy ekspertki.

Nie wszystkie twoje kosmetyki muszą być drogie, ale część powinna. - Nie próbuj oszczędzać na podkładzie, pudrze i korektorze, bo to one decydują o tym, czy twarz wygląda naturalnie - radzi wizażystka Patrycja Dobrzeniecka. - Droższe kosmetyki mają zazwyczaj lepsze, gwarantujące perfekcyjne wykończenie formuły. Bez skrupułów kup za to tańsze cienie, mascarę czy błyszczyk. Świetne róże za niewielką cenę znajdziesz w ofercie polskiej firmy Inglot - podpowiada. Dobrym rozwiązaniem są także produkty wielofunkcyjne, które możesz nakładać jednocześnie na powieki, usta oraz policzki.

Oszczędź na stylizacji, ale dbaj o siebie

Cięcia kosztów możesz też przeprowadzić na... cięciu włosów. I to bez uszczerbku na wizerunku. - Wybieraj proste uczesania, które w miarę odrastania włosów wyglądają tak samo dobrze - mówi Aleksandra Zielińska, fryzjerka.

- Jeśli nie możesz pozwolić sobie na farbowanie tak często jak kiedyś, wybierz kolor zbliżony do naturalnej barwy twoich włosów. Na takim odrosty będą mniej widoczne - dodaje. W sytuacjach awaryjnych sięgnij po barwiący sztyft albo nałóż na głowę zmywalny tonujący preparat, który wyrówna kolor włosów. - Możesz sporo zaoszczędzić na produktach do stylizacji, natomiast warto więcej wydać na kosmetyki pielęgnacyjne - uważa Aleksandra Zielińska.

Dbanie o dłonie i stopy w czasach kryzysu komplikuje się, ale tylko odrobinę. - Zamiast co tydzień spokojnie możesz pojawiać się w salonie co dwa tygodnie - mówi Marzena Kanclerska, manikiurzystka. - Nałożony kilka dni wcześniej lakier odświeży kropla preparatu typu "top coat". Będzie lśnił jak świeżo malowany. Kiedy zacznie odpryskiwać, zmyj go i pokryj paznokcie dobrą odżywką. Znakomicie je wzmocni i nada subtelny, bladoróżowy kolor jak po francuskim manikiurze - zachęca.

Pamiętaj, w samodzielnej pielęgnacji kluczem do sukcesu jest systematyczność. Skórki dłużej wytrzymają bez ingerencji cążków i drewnianej szpatułki, jeśli codziennie wmasujesz w nie olejek. - Raz w tygodniu delikatnie złuszczaj pięty tarką, a po każdej kąpieli nakładaj na nie bardzo dużą porcję kremu nawilżającego. Dzięki temu stopy w niezłej kondycji doczekają czasów, gdy comiesięczny pedikiur przestanie być zbytkiem - zapewnia manikiurzystka.

Domowe SPA

A czy da się czymkolwiek zastąpić wizyty w SPA? Peelingi, masaże i aromatyczne kąpiele możesz spokojnie przenieść do własnej łazienki. Za kosmetyki potrzebne do przeprowadzenia relaksujących rytuałów zapłacisz mniej niż za jednorazowe odwiedziny w salonie.

Co z zabiegami na twarz? Coraz więcej firm oferuje zestawy do domowej mikrodermabrazji czy złuszczania na bazie kwasu glikolowego, nie wymyślono jednak jeszcze botoksu do samodzielnego stosowania. Jeśli nie chcesz rezygnować z zabiegów medycyny estetycznej, musisz się liczyć z kosztami.

A czy można zaoszczędzić na pielęgnacji? Oczywiście. Twoja skóra nie zauważy zmiany płynu do demakijażu na tańszy, pożegnanie z dobrym kremem może, ale nie musi. Jeśli na jakiś czas przyjdzie ci rozstać się z ukochanym kosmetykiem z wyższej półki, zajrzyj do apteki. Znajdziesz tam całe bogactwo równie skutecznych, choć mniej efektownych upiększających wynalazków. Czasem jednak pokusy nie da się uniknąć. Małe szaleństwo poza zasięgiem budżetu niech nie budzi w tobie wyrzutów sumienia. Konsumpcja nakręca gospodarkę, a to już prosta droga do wyjścia z kryzysu...

Podpowiadamy

- Nie eksperymentuj. Trzymaj się tego, co twoja skóra lubi. Nie każda nowość musi odpowiadać jej potrzebom.

- Bądź systematyczna. regularnie stosowane balsamy, peelingi i maski sprawią, że będziesz zadbana nawet bez wizyt w salonie.

- Nie panikuj. Nie musisz rezygnować ze wszystkiego. Czasami warto jest zainwestować w jeden drogi kosmetyk, zamiast kupować kilka tańszych.

Marta Urbaniak

Tekst pochodzi z magazynu

PANI
Dowiedz się więcej na temat: kolor | kosmetyki | uroda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje