Reklama

Reklama

Ale mi zimno... Skąd znowu to odczucie

Mimo wyższej temperatury za oknem, marzniesz jak w mroźne i wietrzne dni? Nawet w ciepłym domu odczuwasz dyskomfort, a grube ubranie nie pomaga? Pora skontrolować zdrowie!

Odczucie przyjemnego ciepła to efekt bardzo wielu procesów w organizmie. Gdy nie możemy go doświadczyć, ostrzega to o zaburzeniu któregoś z wewnętrznych mechanizmów. Sprawdźmy, co może być tego powodem i jakie badania warto zrobić, a także jaka terapia będzie dla nas najbardziej odpowiednia.  

Brak hemoglobiny w krwinkach, czyli anemia

Krwinki, którym brakuje hemoglobiny nie mogą wyłapywać tlenu w płucach i przekazywać go komórkom. Komórki mają przez to słabszy metabolizm, wytwarzają mniej energii, a co za tym idzie - mniej ciepła.

Łatwo o to, gdy mamy obfite, długie miesiączki i tracimy dużo krwi, a razem z nią żelaza. Bez żelaza nie ma hemoglobiny.

Reklama

Na takie straty narażają nas też choroby jelit. Gdy ich ścianki są zmienione, źle wchłaniają żelazo z pokarmów i mogą krwawić.

Niedobór żelaza i hemoglobiny może nam się przytrafić, gdy jesteśmy honorowymi  dawcami krwi, a nie dbamy o dietę. Nie najlepszy jest też jadłospis, w którym występuje mało białka, a dużo błonnika.

Aby sprawdzić, czy brakuje nam hemoglobiny, zróbmy morfologię krwi (bezpłatnie ze skierowaniem od lekarza rodzinnego lub prywatnie za około 10 zł). Możemy uzupełnić ją o badania krwi pod kątem stężenia żelaza  i transferyny (bezpłatnie ze skierowaniem od lekarza rodzinnego lub prywatnie za około 8 i 17 zł).

Dodatkowy test na ilość ferrytyny (tylko prywatnie, za około 40 zł) pokaże, czy w organizmie są gdzieś ukryte zapasy pierwiastka i na ile są one duże.

W razie wykrycia anemii lekarz zaleci nam odpowiednie preparaty. Przyjmuje się je przez 4-6 miesięcy. Pamiętajmy też, by zażywać je na czczo i nie popijać herbatą ani kawą - zawarte w nich związki utrudniają wchłanianie żelaza. Od lekarza możemy też dostać skierowanie do specjalisty (np. gastroenterologa).

Jadajmy też więcej pokarmów bogatych w żelazo - choć jeden do każdego posiłku. Są to m.in.: żółtko, sardynki, chleb żytni razowy i pełnoziarnisty, pumpernikiel, suszone owoce, awocado, fasola, groch, soczewica. Łączmy je z witaminą C - natką, papryką, koperkiem, chrzanem, sokiem pomarańczowym (świeżo wyciskanym).

Zbyt mała liczba wypijanych szklanek wody

Gdy spożywamy mało płynów, objętość krwi jest mniejsza i płynie ona wolniej, przez co gorzej rozprowadza ciepło. Niedobór wody to też słabszy metabolizm - fabryka ciepła działa na pół "gwizdka".

Możemy zrobić prosty test odwodnieniowy: ściskamy skórę, puszczamy i obserwujemy. Jeśli przez moment zostaje zmarszczka - woda może być deficytowym składnikiem w naszym organizmie! Dodatkowo ostrzegają o tym: bóle głowy, zaparcia, rzadka potrzeba oddania moczu (np. co kilka godzin), szybsze bicie serca.

Trzymajmy się zasady: co najmniej 8 szklanek wody dziennie. A najlepiej wypijajmy taką jej ilość, która będzie dopasowana do naszej wagi: na każdy kilogram powinno przypadać 30 ml. Jeśli więc ważymy 70 kg, wypijajmy w ciągu dnia 2100 ml.

Niedobór jodu w tarczycy

Bez tego pierwiastka gruczoł nie może wytwarzać hormonów pobudzających przemianę materii. A słabszy metabolizm to mniej ciepła dla organizmu.

Przy niedoborze jodu narzekamy też na: senność, zniechęcenie, zmęczenie, problemy z koncentracją i pamięcią. Jeśli jest tak duży, że dochodzi do niedoczynności tarczycy -  mamy kłopoty z wypróżnieniem, nieregularne miesiączki, bladą, suchą skórę, przesuszone, brzydkie włosy. Doprowadzić do tego może dieta pozbawiona ryb i owoców morza, a także soli.

Zróbmy oględziny tarczycy. Możemy obejrzeć w lusterku przód szyi. Dziwnie uwypuklony to ostrzeżenie o zakłóconej pracy gruczołu.

Lekarz może zalecić nam zrobienie dobowej zbiórki moczu na poziom jodu (bezpłatnie tylko ze skierowaniem od specjalisty, np. endokrynologa; prywatnie za około 25 zł). Do tego - np. badanie poziomu hormonu TSH we krwi (bezpłatnie ze skierowaniem od lekarza rodzinnego; prywatnie za około 20 zł).

Brak jodu da się wyrównać dietą. Co najmniej 2-3 razy w tygodniu sięgajmy po bogate w jod morskie ryby. Jeśli nie jemy w ogóle słonych pokarmów i nie dosalamy potraw, możemy zacząć to robić, ale tak, by w ciągu dnia uzbierała się nie więcej niż 1 płaska łyżeczka soli. Pamiętajmy, że liczy się także sól dodawana przez producentów.

Równocześnie zrezygnujmy z pokarmów, które utrudniają tarczycy pobieranie jodu: kalafiora, kapusty, rzodkwi i rzodkiewek, kaszy jaglanej oraz innych zawierających glukozynolany, glikozydy, siarkocyjanki.

Jodu dostarczy nam też woda mineralna zawierająca jodki. Lekarz podpowie, którą pić. Przy niedoczynności tarczycy specjalista może zalecić też leki z brakującym hormonem.

Uważajmy na to... jak kończymy ćwiczenia

Dla zdrowia i urody staramy się jak najczęściej zmobilizować do aktywności fizycznej - i to bardzo dobrze! Jednak gdy jest ona bardzo wysiłkowa, pociąga za sobą nawet 20-krotnie szybszy metabolizm. Aby poradzić sobie z taką ilością ciepła, organizm uruchamia różne mechanizmy chłodzenia - pocimy się obficie, rozszerzają się naczynia w skórze.

Jeśli przestaniemy wtedy nagle ćwiczyć, może nam zrobić się bardzo zimno. Dlatego unikajmy gwałtownego zaprzestania wysiłku. Pamiętajmy o fazie "uspokojenia i wyciszenia"  - ostatnie 5-10 minut należy poświęcić na ćwiczenia o zmniejszającej się intensywności. Wtedy metabolizm i termoregulacja też stopniowo zwolnią.

Naj
Dowiedz się więcej na temat: zimno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy