Reklama

Reklama

Błędne słodkie koło

Nawet jeśli regularnie robimy podstawowe badania krwi, możemy nie wiedzieć, że jesteśmy „insulinooporni”.

Czujesz potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego wkrótce po posiłku? I nawet jeśli zaspokoisz tę zachciankę, to ochota na słodkie co nieco nie mija? Jeśli tak, to nie powinnaś tego lekceważyć i składać na karb niewinnego łakomstwa. Może to być bowiem sygnał, że komórki twego organizmu tracą wrażliwość na insulinę. A to grozi poważnymi kłopotami. Gdy zjemy posiłek, trzustka wydziela do krwi insulinę. Ta zaś sprawia, że glukoza z posiłku przechodzi z krwi do komórek organizmu i jest w nich przetwarzana na energię.

Reklama

Przy insulinooporności, mimo że mamy we krwi dość insuliny, glukoza nie dostaje się do komórek. Gromadzi się we krwi. Wtedy trzustka wydziela coraz więcej insuliny, a komórki stają się jeszcze mniej na nią wrażliwe. Tak powstaje błędne koło, które trudno przerwać. W rezultacie mamy we krwi zbyt dużą ilość glukozy i insuliny.

Insulinooporność nie zawsze oznacza cukrzycę. Jest to jednak sygnał, że jesteśmy zagrożeni tą chorobą (to tzw. stan przedcukrzycowy). Jeśli zareagujemy w porę, obniżymy poziom insuliny we krwi, mamy szansę na uniknięcie tej choroby. W przeciwnym razie stale utrzymujący się wysoki poziom insuliny będzie nadmiernie obciążał trzustkę, jej wydolność będzie stopniowo słabła, a glukoza - zamiast wnikać do komórek - pozostanie we krwi. Taki scenariusz musi skończyć się cukrzycą typu 2. Daje ona o sobie znać m.in. sennością, nadmiernym pragnieniem, koniecznością częstego chodzenia do toalety.

Oporność na insulinę idzie zwykle w parze z otyłością. Gdy mamy dużą ilość tkanki tłuszczowej, zwłaszcza na brzuchu, komórki stają się oporne na insulinę. Tkanka tłuszczowa wytwarza bowiem substancje działające przeciwstawnie do insuliny albo wstrzymujące efekty jej działania. Jest też zależność w drugą stronę: nadmiar insuliny sprzyja otyłości. Tłuszcz jest magazynowany w komórkach tłuszczowych, nie może się z nich wydostać, ich masa się zwiększa, w efekcie tyjemy. Insulinooporność zdarza się też osobom o prawidłowej wadze. U nich tłuszcz gromadzi się wokół narządów wewnętrznych, czasem ujawnia się w postaci lekko odstającego brzuszka. Ryzyko insulinooporności wzrasta z wiekiem, przy braku ruchu, wysokokalorycznej diecie.

Jak wykryć insulinooporność? Nawet jeśli już jest ona mocno rozwinięta, możemy na czczo mieć prawidłowe stężenie glukozy. Dopiero potrójny test obciążenia glukozą daje jednoznaczną diagnozę. Pobierana jest próbka krwi na czczo. Następnie pijemy roztwór glukozy. Po godzinie pobierana jest druga próbka, a po kolejnej trzecia. Z każdej próbki oznacza się stężenie glukozy i insuliny. Wyniki potwierdzają lub wykluczają insulinooporność.

Co robić, gdy mamy to zaburzenie? Zmienić dietę, schudnąć, podjąć regularną aktywność fizyczną. Jeść regularnie posiłki - najlepiej co 3-4 godziny. Z menu eliminujemy węglowodany proste. Ich głównym źródłem są słodycze, kolorowe napoje, biała mąka, pieczywo, ryż. Jedzmy węglowodany złożone, np. razowe i pełnoziarniste makarony i pieczywo, niełuskany ryż, kasze.

Ważne, byśmy jedli produkty o niskim indeksie glikemicznym, czyli IG < 55 (tabele z wartościami IG produktów znajdziemy w internecie lub otrzymamy od lekarza). Po ich spożyciu poziom glukozy rośnie wolno, nie jesteśmy narażeni na gwałtowne wyrzuty insuliny. Większość warzyw i owoców ma niski IG, ale gdy są bardziej słodkie i dojrzałe, IG wzrasta. Warzywa, kasze, makarony, ryż powinny być po ugotowaniu lekko twarde. Rozgotowywanie zwiększa IG. Warzywa i owoce najlepiej jeść surowe. Ich blanszowanie, rozdrabnianie, miksowanie podnosi IG.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje