Reklama

Reklama

Dlaczego popularne diety nie są skuteczne dla każdego?

Należy zacząć od tego, że pojawiające się co chwilę nowe diety, tak naprawdę często nie są czymś odkrywczym. Stanowią modyfikację sposobu odżywiania znanego już od kilku lat.

Przykładem jest dieta ketogeniczna, której prekursorem była dieta Atkinsa. Istnieje wiele sposobów żywienia, bazujących dokładnie na tych samych zasadach, ale po prostu nazywają się inaczej. Jest jednak coś, co jest cechą wspólną w większości diet odchudzających, a jest to deficyt kaloryczny. Dlaczego w takim razie te “nowe" diety nie działają na każdego? Tutaj możemy dopatrywać się kilku teorii.

Po pierwsze, tak jak w modzie, tak i w diecie, trendy zmieniają się dość dynamicznie. My, w szczególności kobiety, chcemy być na czasie! Trochę dlatego, że mamy nadzieję, że tak jak nowa para spodni, z nowej kolekcji, będzie na nas lepiej wyglądała, tak i dieta będzie lepsza, łatwiejsza, bardziej skuteczna. Podążamy za modą, słuchamy koleżanek, ekspertów w telewizji i mamy przekonanie, że to już “TO" - tym razem zadziała! Takie myślenie, powoduje jednak, że zmieniamy sposób odżywiania zbyt często! 

Reklama

Wierzymy w slogany typu - “Schudnij 5 kg w tydzień albo 10 kg w miesiąc!" i gdy tych efektów nie mamy, przechodzimy do następnej diety CUD. Nasz organizm nie ma czasu zaadaptować się do nowej sytuacji. Zamiast zmieniać swoje nawyki dla korzyści zdrowotnych i patrzeć na zrzucane kilogramy jako efekt uboczny, to zwracamy uwagę wyłącznie na to ile kilogramów ubyło, ale też jesteśmy rozczarowane, gdy cały proces przebiega wolniej niż u koleżanki z pracy.

Po drugie, trzeba sobie powiedzieć, że popełniamy bardzo dużo podstawowych błędów, jeśli chodzi o zdrowe odżywianie - dotyczy to każdej diety. Skupiamy się na liczeniu kalorii i ważeniu każdego listka sałaty, zamiast na jakości jedzenia, które dostarczamy swojemu organizmowi. Mamy wszystko ustalone i wyliczone co do grama, ale pomijamy podwójne latte z bitą śmietaną ze Starbucksa, czy kieliszek czerwonego wina w rozmiarze XL. 

Co więcej, myślimy, że produkty "zero" nie mają wpływu na nasz organizm, dlatego często posiłek zapijamy Colą light, bo przecież ma zero kalorii. Najzwyczajniej w świecie skupiamy się nie na tym, na czym powinniśmy. Tym samym, wracając do punktu wyjścia, zamiast traktować produkty, które dostarczamy swojemu organizmowi jako formę lekarstwa, to jemy to co chcemy, ale tak żeby się zmieścić w przysłowiowych 1000 kcal.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje