Reklama

Reklama

Dziurawiec - roślina pełna tajemnic

Według legend chronił przed czarami i czartami, a z opętanych wyganiał złe duchy. Od wieków stosowany jest w leczeniu bezsenności, migreny, psychozy. Sabina Kossak w swojej książce "O ziołach i zwierzętach" przekonuje, że warto mieć dziurawiec w swojej apteczce!

Żyje w całej Europie, w Azji po Ałtaj i Chiny, w Afryce Północnej i na Wyspach Kanaryjskich. Wraz z Europejczykami popłynął do obu Ameryk, Australii i na Nową Zelandię. U nas występuje pospolicie na całym niżu, a w górach po regiel dolny. Rośnie na suchych, słonecznych łąkach, ugorach, na leśnych polanach i zrębach, w widnych lasach i zaroślach.

Dziurawiec jest balsamicznie pachnącą byliną wyrastającą do sześćdziesięciu centymetrów wysokości, ma sztywną, nagą łodygę w górnej części widlasto rozgałęzioną, krótkie kłącze i rozczłonkowany korzeń. Liście ustawione naprzeciwlegle są podłużnie jajowate lub lancetowate. Roślina zakwita w drugim roku życia w czerwcu. Złocistożółte, pięciopłatkowe kwiaty zebrane na szczycie rośliny w baldachogrona zapylane są przez owady. Owocem jest jajowata, trójkanciasta, brunatna torebka. We wrześniu torebka rozchyla klapki i wiatr rozwiewa liczne czarne nasiona.

Reklama

Dziurawiec łatwo poznać po czerwonym soku wypływającym ze zgniecionych kwiatów i po licznych, prześwitujących pod światło kropkach na jego liściach. W legendach wielu narodów przechowało się wyjaśnienie pochodzenia owych dziurek - to szatan w bezsilnej złości pokłuł roślinę. Miał powody do gniewu: ziele pomaga ludziom w przezwyciężaniu chorób, a także mocy diabelskich.

Po badaniach w laboratoriach wyszło na jaw, że w skład dziurawca wchodzą fl'awonoidy, garbniki, sole mineralne, witamina C i cukry, prześwitujące otworki w liściach zaś to zbiorniczki wypełnione olejkiem lotnym i terpenami. Ciemnopurpurowy sok w kwiatach to gorzka, aromatyczna żywica, w skład której wchodzi barwnik hiperycyna, wywołująca u zwierząt o białej sierści silne uczulenie na światło. Ta nowa wiedza nic nie ujęła z cudownych własności ziela. We współczesnej medycynie przeciwskurczowe, uspokajające i bakteriostatyczne własności dziurawca wykorzystuje się w leczeniu schorzeń wątroby i przewodu pokarmowego: niedokwaśności żołądka, stanach zapalnych dróg żółciowych, kamicy żółciowej i zaburzeniach czynności wątroby. Z powodzeniem stosowany jest też w stanach wyczerpania nerwowego, bezsenności, migrenie i psychozach, pomocniczo zaś przy schorzeniach skóry, zapaleniu stawów oraz w przewlekłym, postępującym gośćcu.

Współczesna medycyna jest tylko kontynuatorką umiejętnego korzystania z dziurawca, gdyż starożytne autorytety - Pliniusz, Hipokrates i Dioskurydes - uważały go za lek uniwersalny. Znano też jego zdolność usuwania związków toksycznych z wątroby.

W 120 roku p.n.e. na tronie królestwa Pontu zasiadł młodziutki Mitrydates VI Eupator. Z czasem stał się najpotężniejszym władcą nad Morzem Czarnym. W wieku dojrzałym miał dwie namiętności - nienawiść do Rzymu i upodobanie do wszelkiego rodzaju trucizn. Z Rzymianami prowadził wojny, rośliny trujące badał i szukał antytoksyn. Eksperymentował na przestępcach, na własnej rodzinie i - co trzeba sprawiedliwie przyznać - na sobie. Co dzień zażywał jednak odtrutkę przez siebie przygotowaną, potem zapijał coraz większymi dawkami jadów, a swe interesujące wrażenia skrupulatnie notował. W końcu odniósł zwycięstwo: sporządził uniwersalną odtrutkę - teriak - z pięćdziesięciu czterech składników, wśród których nie zabrakło dziurawca. Z Rzymem poszło mu gorzej. Po trzeciej przegranej wojnie postanowił popełnić samobójstwo. O potęgo przyzwyczajenia! Król wybrał truciznę. Łyknął sporą ilość tego, co trzeba, lecz spotkał go zawód: bramy Hadesu pozostały zamknięte, w trakcie swych eksperymentów bowiem niechcący uodpornił się na działanie jadów.

Antyczna anegdota nie mówi, jakie kroki podjął Mitrydates VI Eupator, by jednak rozstać się z życiem, co nastąpiło w 63 roku p.n.e. Również Słowianie z dawien dawna znali własności dziurawca. W Biskupinie archeolodzy znaleźli resztki dwudziestu roślin używanych dwa i pół tysiąca lat temu w celach leczniczych. Królował wśród nich dziurawiec. W nowszych czasach nie stracił na znaczeniu; na Rusi kurowano nim dziewięćdziesiąt dziewięć chorób, więc car Michał, założyciel dynastii Romanowów, rozkazał, by zbierano na Syberii kwitnące ziele i sproszkowane przysyłano mu do Moskwy "po pudzie w każdym roku". Podobnie jak w ludowym lecznictwie rosyjskim, "zwierobojne masło", olejek z dziurawca, przyśpieszało gojenie się ran, tak u Kazachów z tej samej przyczyny zasłużył na miano dżerabaj - lekarza ran.

Nie należy pomijać jego własności magicznych. Ich oznaką są nazwy nadawane mu przez lud: krzyżowe ziele, dzwonki Matki Boskiej, krewka Matki Boskiej i ziele Świętego Jana. Poświęcony wraz z innymi cudownymi roślinami w święto Bożego Ciała lub w Dzień Wniebowzięcia Matki Boskiej skutecznie chronił przed czarami i czartami, a z opętanych wyganiał złe duchy.

A co o tym sądziły światłe umysły ówczesnych uczonych? Pracownik uniwersytetu w Bazylei profesor von Hohenheim, znany jako Paracelsus, dziurawcem leczył nie opętanie, lecz szaleńcze fantazje - co na jedno wychodzi. Hercules Saxonia w rozprawie De plica z 1600 roku tylko z obowiązku wspomina o ludowym sposobie "wyganiania zarazy kołtunowej przez odymianie domostwa bylicą i dziurawcem", a Hajek z Hajku w herbarzu wydanym w 1562 roku podał, że "piszą niektórzy, iż okurzanie dziurawcem wygania złe duchy i stąd nazywają go fuga daemonum" - lecz sam nie zajął w tej kwestii jasnego stanowiska. W zamian za to ów znakomity tłumacz dzieł Mattiolego na piękny staroczeski język z pełnym przekonaniem podaje informację, że dziurawiec "sracku zastavuje". Oto podręcznikowy wręcz przykład rozwoju myśli racjonalistycznej w dobie renesansu.

Fragment pochodzi z książki Simony Kossak pt." O ziołach i zwierzętach". Wydawnictwo Marginesy

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy