Reklama

Reklama

Jak się ubierać, żeby nie marznąć?

Jak się ubrać, żeby nie telepać się z zimna? Jak wyszykować do zimowego wyjścia dziecko i siebie, by nie musieć wracać do domu za chwilę z powodu przemarznięcia? Na wszystko są sposoby.

Stara zasada, która nie traci na aktualności głosi, że najlepiej ubierać się warstwowo - dziecko ma mieć na sobie o jedną warstwę więcej aniżeli dorosły. Najmłodsze maluchy nie powiedzą, że marzną lub są przegrzane, dlatego trzeba to sprawdzić. Nie powinno się sugerować ciepłotą ich dłoni, najlepiej dotknąć niemowlęcego karku - jeśli jest chłodny, dziecko prawdopodobnie marznie, jeżeli spływa potem - jest mu za gorąco.

Reklama

Dlaczego często trzęsiesz się z zimna mimo mnogości zakładanych warstw? Być może, jak podejrzewają mamy z Suwałk, polskiego bieguna zimna, popełniasz pewien błąd:

- Pierwsza warstwa, ta tuż przy skórze powinna być możliwie najbardziej naturalna, wykonana z wełny lub bawełny. W przeciwnym razie możemy mnożyć ich ilość, a i tak będziemy marznąć - sugeruje pani Anna.

- Moje patenty na zimę to grube, wełniane, góralskie skarpety. Kłujące. Im bardziej, tym lepiej. Proponuję, aby zaopatrzyć się w kilka par, bo to dobra inwestycja. Poza tym zamiast tak lubianych przez nastolatki kurtek odsłaniających nerki polecam długie zimowe płaszcze podbite "barankiem", koniecznie z kapturem. Warte uwagi są też tzw. rękawiczki z jednym palcem. Jest w nich dużo cieplej niż w tradycyjnych, a te w razie potrzeby można włożyć pod spód. Przed wyjściem opatulam się ciepłą chustą, na to wkładam zimowy płaszcz z podpinką i na wierzchu zawiązuję gruby szalik. Domowym przebojem dla dzieci są góralskie kapcie i polarowe dresy - wspaniale grzeją! - przyznaje pani Ewa. - Przed wyjściem z domu sugeruję wypić gorącą herbatę lub zjeść posiłek na ciepło. Lepiej unikać jogurtów i innych produktów wychładzających.

Jeśli mimo odpowiedniego odzienia cały czas odczuwasz zimno, być może jest to sygnał, aby skontrolować swoje zdrowie. Przede wszystkim ciśnienie krwi - zbyt niskie może odpowiadać za omawiany stan. Warto też sprawdzić, czy wszystkiemu nie jest winna nadczynność tarczycy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje