Reklama

Reklama

Kiedy zaprowadzić dziecko do ortodonty?

Już od pierwszych miesięcy życia twojego dziecka z niepokojem obserwujesz rozwój jego zgryzu? Zastanawiasz się na przykład czy ssanie smoczka jest szkodliwe lub czy odległości między mleczakami nie są zbyt duże? Doktor Kamila Wasiluk z Centrum Medycyny Nowoczesnej Triclinium twierdzi, że taka czujność jest potrzebna, ponieważ w okresie formowania się zgryzu czyha wiele zagrożeń. Jednocześnie uspokaja twierdząc, że odpowiednia reakcja bardzo szybko koryguje pojawiające się wady.

W profilaktyce wad zgryzu bardzo ważne jest, aby już we wczesnym dzieciństwie wyłapywać niepokojące sygnały i przede wszystkim niwelować czynniki, które mogą powodować w późniejszym czasie nieprawidłowe ustawianie się zębów. Wada, która nie zostanie skorygowana w odpowiednim momencie, w kolejnych latach może tylko się pogłębiać i będzie trudna do wyleczenia.

Reklama

Leczenie ortodontyczne w dorosłym życiu zawsze jest dłuższe i bardziej kosztowne. Warto więc uważnie obserwować co się dzieje z uzębieniem nawet bardzo małego dziecka i zacząć korzystać z usług zaufanego ortodonty od razu kiedy widzimy nieprawidłowości. Jeśli natomiast w trakcie wzrostu dziecka, w naszej opinii z jego zgryzem nie dzieje się nic niepokojącego, to i tak warto w pewnym momencie udać się na wizytę kontrolną do ortodonty.

- Moment po wyrośnięciu wszystkich zębów mlecznych, czyli 2,5 - 3 lata, to według mnie odpowiedni czas na skontrolowanie zgryzu dziecka - mówi doktor Kamila Wasiluk, ortodontka z warszawskiego Centrum Medycyny Nowoczesnej Triclinium.

- Wtedy specjalista może ocenić, czy zgryz prawidłowo się rozwija i czy mieści się w normie rozwojowej.Takie profilaktyczne badanie to dobra praktyka. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, jakie czynniki mogą wpływać na pogarszanie się zgryzu u ich dziecka i oceniają wygląd zębów zbyt powierzchownie. Natomiast wizyta kontrolna to chwila, a może uchronić małego człowieka nie tylko przed kompleksami, ale również problemami zdrowotnymi w przyszłości.  

Niepokojące sygnały

Jakie są więc sygnały, że dziecko może mieć problemy z prawidłowym ustawieniem zębów nie tylko teraz, ale również w dorosłym życiu? Według naszej specjalistki trzeba obserwować już zęby mleczne. Pierwszą kwestią są szpary, których występowanie między mleczakami jest prawidłowe i pożądane. Natomiast jeśli szpary nie występują i widzimy, że zęby u naszego kilkulatka są zbyt stłoczone, to nie jest to jeszcze wskazanie do leczenia, jednak jest to już pewna sugestia, że najprawdopodobniej w przyszłości pojawią się stłoczenia w zębach stałych. Kiedy zatem potrzebna jest wcześniejsza wizyta u ortodonty.

- W wyjątkowych przypadkach np. kiedy maluch dozna urazu i straci jeden lub więcej mleczaków lub gdy zęby zostaną usunięte z powodu zniszczenia przez próchnicę warto zastanowić się nad wykonaniem protezy dziecięcej. Utrzymuje ona miejsce po utraconych mleczakach i zapobiega niepożądanym przesunięciom pozostałych zębów i rozwojowi wady zgryzu. W przypadku braku przednich ząbków poprawia także wygląd dziecka - tłumaczy doktor Kamila Wasiluk. Warto więc pamiętać, że odpowiednia higiena i leczenie stomatologiczne zębów mlecznych jest konieczne i korzystnie wpływa na późniejszy rozwój stałego uzębienia.  

Niebezpieczne nawyki

Zdecydowanie należy również zwracać uwagę na różne nawyki, które występują już u małych dzieci: nadmierne ssanie smoczka, ssanie palca czy spanie z otwartą buzią (lub generalnie: zbyt często otwarta buzia). To wszystko mogą być bowiem pierwsze sygnały tego, że w przyszłości rozwinie się u dziecka wada zgryzu. Przykładowo zbyt nadmierne i długie ssanie smoczka albo palca prowadzi do wady zgryzu, polegającej na tym, że górne zęby wychylają się i między nimi a dolną szczęką zaczyna być widoczna przestrzeń tzw. szpara przednio-tylna.

- Wygląda to po pierwsze nieestetycznie, jednak przede wszystkim może prowadzić do poważnej wady zgryzu - tłumaczy doktor Kamila Wasiluk.

- W przypadku małego dziecka wystarczy jednak tak naprawdę podjęcie walki już z samym nawykiem ssania palca, a wówczas w niedługim czasie powinno dojść do samowyleczenia. Jeśli więc u malucha w wieku trzech lub czterech lat uda nam się wygrać ze złym nawykiem, najprawdopodobniej  problem mamy z głowy. Drugą często spotykaną nieprawidłowością u dzieci w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest oddychanie przez usta czemu sprzyjają np. częste infekcje, alergie czy przerost trzeciego migdałka. Kiedy dziecko przez większość czasu ma otwarte usta, wówczas dochodzi do nieprawidłowego rozwoju górnej szczęki. Jest ona wąska, zęby górne się wychylają, a żuchwa ustawia się do tyłu.

Zwężona szczęka może powodować również tzw. zgryz krzyżowy, który polega na tym, że zęby górnego łuku nie obejmują łuku dolnego. Według doktor Kamili Wasiluk jest to poważna wada, której trzeba przeciwdziałać jak najwcześniej.

- Jest to właściwie jedyna wada zgryzu, którą trzeba leczyć już w uzębieniu mlecznym. Przykładowo nieleczony zgryz krzyżowy przedni lub boczny powoduje, że żuchwa może rozwijać się niesymetrycznie. Jeśli zauważymy, że zęby naszego dziecka  zachodzą  odwrotnie, jak najszybciej udajmy się na konsultacje do ortodonty. Lecząc wcześnie ten rodzaj wady zgryzu możemy uchronić naszego malucha przed długim i trudnym leczeniem ortodontycznym, a w poważniejszych przypadkach nawet przed operacją ortognatyczną.  

Na co jeszcze warto uważać?

Około szóstego roku życia rozpoczyna się okres wymiany zębów mlecznych na stałe. Jest to burzliwy okres w rozwoju uzębienia (rosną pierwsze stałe zęby oraz wypadają siekacze mleczne, a w ich miejsce wyrzynają się ich stałe odpowiedniki). Zęby stałe są większe od mleczaków stąd często świeżo wyrośnięte wyglądają nieco karykaturalnie w małej buzi dziecka. Jest to zjawisko całkowicie normalne, dodatkowo wyrżnięte dolne siekacze mogą sprawiać wrażenie, że nie mieszczą się w łuku i stoją "krzywo".

Rodziców powinno zaniepokoić niesymetryczne wyrzynanie się zębów, a więc jeśli rosną np. jedynki, to powinny obie naraz. Jeżeli z jednej strony wyrżnął się już ząb stały, a z drugiej strony jest jeszcze mleczak, to znaczy, że prawidłowy wzrost zęba musiał zostać zablokowany i najlepiej skonsultować to z ortodontą. Podobnie kiedy widzimy, że ewidentnie brakuje miejsca na ząb stały. Wówczas bardzo ważne jest, żeby jak najszybciej zastosować aparat, który odtworzy to miejsce.

W tym wieku także powinnyśmy leczyć próchnicę w zębach mlecznych, aby za wcześnie ich nie usuwać. To pozwoli uniknąć wielu wad zgryzu. W wieku około 10 lat warto skontrolować etap rozwoju kłów stałych. Powinno się wykonać badanie wewnątrzustne oraz pantomogram, czyli zdjęcie wszystkich zębów, na którym dokładnie widać etapy  rozwoju  zębów stałych i kierunki ich wyrzynania.  

Z jakimi wadami poczekać

Istnieją wady, z leczeniem których nie trzeba się śpieszyć. Np. z korygowaniem tyłozgryzu warto poczekać do momentu skoku wzrostowego, który występuje u nastolatków. Ciało wtedy intensywnie rośnie, także kości żuchwy, co bardzo sprzyja leczeniu tego typu wad. Z usuwaniem diastemy, czyli dużych szpar między siekaczami (ok. 2 mm), też można poczekać, do momentu, aż wyrżną się stałe kły. Może się okazać, że wtedy wada sama naturalnie zniknie i że wcześniejsze leczenie byłoby niepotrzebne. Jeśli diastema nadal będzie widoczna, to jest to odpowiedni moment do rozpoczęcia leczenia ortodontycznego, a po nim wskazane jest laserowe usunięcie włókien wędzidełka wargi górnej, wrastających w przestrzeń między jedynkami.  

Na prawidłowy rozwój zgryzu w dzieciństwie czyha wiele zagrożeń. Na szczęście wszystkie zmiany można stosunkowo szybko wyleczyć w wieku dorastania. Warto więc poświęcić odrobinę czasu nie tylko na leczenie stomatologiczne, ale również ortodontyczne dzieci, tym bardziej, że zaniedbanie opisanych wad w młodszym wieku prowadzi do poważnych i trudnych do usunięcia problemów ze zgryzem w dorosłym życiu.    

Dowiedz się więcej na temat: ortodoncja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje