Koniec przejadania się

Wielu sądzi, że przyczyną objadania się, czy też przejadania jest brak silnej woli. Zdaniem dr Davida Kesslera autora książki "The End of Overeating", przyczyn przejadania się jest kilka i błędnie utożsamiamy je z brakiem umiaru.

Jedzenie stało się groźnym narkotykiem, wskazują badacze. Aż trudno przyznać, że coś, co ma odżywić nasz organizm i być czystą przyjemnością, stanowi w dzisiejszych czasach tak duże zagrożenie. Na podstawie wielu lat badań, obserwacji i rozmów ze specjalistami dr David Kessler postanowił wyjaśnić, dlaczego tak trudno jest nam powstrzymać się przed kolejnym kęsem czekolady, albo odczuwamy silną potrzebę spałaszowania paczki chipsów.

Reklama

- Myślę, że największym błędem w podejściu do kwestii przejadania się jest uznanie, że osoba, która boryka się z tym problemem nie ma silnej woli. Wiele osób nie potrafi zrozumieć, dlaczego trudno jest oprzeć się jedzeniu - przyznał dr Kessler.

- Faktycznie brak umiejętności kontrolowania tego, ile jemy jest tłumaczony brakiem silnej woli. Jednak wieloletnie badania wskazały, że odpowiedzialne za to są procesy, jakie zachodzą w mózgu. Zaobserwowaliśmy, że osoby, które tracą kontrolę w obliczu wysokokalorycznych potraw lub nie odczuwają uczucia sytości, wykazują bardzo wysoką aktywność w obszarze ciała migdałowatego. Ta aktywność utrzymuje się do momentu, kiedy np. nie zjemy ostatniego chipsa z paczki, którą mamy przed sobą. W rzeczywistości mózgi milionów ludzi są dosłownie opanowane przez tłuszcz, cukier i sól. Są niczym narkotyk - przyznaje badacz.

W swojej pracy naukowej "Compulsive overeating as an addiction disorder. A review of theory and evidence" Caroline Davis i Jacqueline C. Carter wskazały na bardzo ciekawy mechanizm związany z przejadaniem się, który nie ma nic wspólnego z silną wolą, a ciekawym ujęciem uzależnienia od jedzenia.

- Z jednej strony bardzo smaczne jedzenie jest substancją aktywującą dopaminę, która działa na mózgowe mechanizmy nagrody w sposób podobny do uzależniających narkotyków. Z drugiej strony, jedzenie jest analogiczne do innych uzależnień, jak hazard czy zakupy, gdzie sama aktywność jest nagradzająca i ma właściwości wzmacniające - czytamy w podsumowaniu badania, które zostało przetłumaczone i ukazało się na łamach czasopisma "Wiadomości Psychiatryczne".

Na to uzależnienie wskazuje również sam Kessler; podkreśla również, że składniki najbardziej uzależniające jak sól, cukier i tłuszcz, które pobudzają apetyt i powodują, że chcemy jeść więcej i więcej są niemal wszechobecne.

-Te składniki albo są dodawane zarówno do podstawowych produktów jak mięso czy pieczywo, jak również w szokujących ilościach do dań serwowanych w restauracjach. Równocześnie nie da się zaprzeczyć, że jemy więcej, bo porcje jedzenia z jakimi się stykamy np. w restauracjach albo opakowania w jakie są pakowane są większe. To jednak nie wszystko. Jedzenie wiąże się nie tylko z doznaniami natury fizycznej, stało się ono produktem multisensorycznym. Wywołuje pewne bodźce, które napędzają nie tyle apetyt, co chęć jedzenia - zauważa specjalista.

Dr David Kessler przekonuje, że należy trenować mózg i programować go na zdrowe jedzenie.

- Jeśli powiesz palaczowi, że nie można palić w samolocie, on dostosuje się do tych zaleceń, a ich mózg odczuwa w czasie lotu mniejszą pokusę zapalenia papierosa. Dlatego też zachęcam do ustalenia pewnych zasad w żywieniu, których zawsze będziemy przestrzegać. Jeśli chcemy schudnąć, albo odzyskać zdrowie należy zmienić swoje nawyki żywieniowe. Wymaga to bardzo dużego zaangażowania i zmiany panujących zasad i wzorców. Domyślam się, że nie jest to informacja, jaką ludzie chcą usłyszeć, gdyż nie jest to szybkie rozwiązanie, ani cudowna metoda. Zapewniam jednak, że jedyna, która może przynieść stałe rozwiązanie. Niczym odwyk - radzi Kessler.

- Podkreślam wyznaczenie sobie twardych zasad, gdyż jest ono bardzo istotne szczególnie, kiedy jesteśmy narażeni na bodźce z zewnątrz. O ile w domu możemy stworzyć bezpieczne środowisko, pozbawione pokus, na zewnątrz na każdym kroku jesteśmy bombardowani jedzeniem. Należy zmienić również sposób postrzegania jedzenia, wprost niektóre jego rodzaje jak choćby dania fast food można sobie obrzydzić. Kalkulujmy, patrzmy na jedzenie racjonalnie. Wiedząc, że mając przed sobą tabliczkę czekolady nie ograniczymy się do jednego kawałka, zadajmy sobie pytanie, czy koniecznie musimy ją zjeść. Czy ta chwilowa radość jest tym, na czym nam zależy, czy będziemy bardziej zadowoleni osiągając swój cel - dodaje.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje