Reklama

Reklama

Krioterapia - zimno, które leczy

Terapia zimnem ma wiele zalet. Ale jedna z nich jest szczególnie ważna: szybko przynosi ulgę, a nie obciąża organizmu.

Pod wpływem niskiej temperatury organizm zwalcza infekcje i stany zapalne. Zwłaszcza te, które toczą się w naszych stawach, mięśniach i narządach wewnętrznych.

Jak to działa

Reklama

Aby system chroniący nas przed wyziębieniem zaczął działać, wystarczy przebywać 2 min. w temperaturze ok. 3 st. C. Powiadomiony przez system nerwowy mózg wydaje rozkaz, aby w całym organizmie rozpoczęła się produkcja substancji przyspieszających przemianę materii. Pozwala to zachować stałą temperaturę najważniejszym organom: sercu, nerkom, wątrobie oraz płucom. Początkowo, wskutek utraty ciepła, zwężają się naczynia krwionośne w skórze i tkance podskórnej.

Powoduje to przemieszczanie się krwi (jakby uciekała przed zimnem) do głębiej położonych tkanek. Skóra wówczas blednie, czasem pokrywa się "gęsią skórką". Trwa to krótko, bo mózg uruchamia mechanizmy termoregulacyjne. Dzięki nim naczynia krwionośne rozszerzają się, bladość ustępuje, a skóra odzyskuje różowe zabarwienie. Dochodzi do przekrwienia tkanek, czyli lepszego ich dotlenienia i odżywienia. Krew płynie szybciej.

Wielka moc zimna

Wyróżniamy dwie formy krioterapii - miejscową, która polega na oziębieniu wybranego fragmentu ciała i ogólną tj. poddanie przez krótki czas całego ciała działaniu niskiej temperatury. Do miejscowej krioterapii w gabinetach lekarskich i fizykoterapeutycznych wykorzystuje się aparaty, które wytwarzają zimne opary o temp. ok. minus 100oC. Strumieniem zimnego gazu z dyszy owiewa się chore stawy, mięśnie lub fragmenty skóry. W ten sposób usuwa się brodawki, kłykciny, naczyniaki i blizny pooperacyjne. Leczy się też trądzik i zmiany na błonach śluzowych. Bardzo dobre rezultaty daje zamrażanie kurzajek, usuwanie rozszerzonych naczyń krwionośnych na twarzy, a także żylaków.

Zabiegi krioterapii ogólnej, czyli na całe ciało, wykonuje się w specjalnych komorach. Pod wpływem temperatury (od minus 100 do minus 160 st. C) w chorych stawach i mięśniach znika ból. Bez problemu można wtedy wykonywać nawet trudne ćwiczenia. Błogostan trwa przez ok. 6 godz. Dzięki temu można usprawnić stawy, rozciągnąć mięśnie, zlikwidować przykurcze i poprawić ogólną kondycję. Jest to szczególnie korzystne dla osób cierpiących na schorzenia narządu ruchu. Po 10 seansach w kriokomorze niektórzy chorzy mogą nawet na kilka miesięcy odstawić kule czy laskę oraz leki przeciwbólowe. Rozwój choroby zwyrodnieniowej stawów jest powstrzymany na wiele miesięcy.

kons. dr Grzegorz Borstern, spec. chorób wewnętrznych.

Dowiedz się więcej na temat: krioterapia | zimno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje