Reklama

Reklama

Oddech w czasach zarazy

Epidemia koronawirusa przypomniała nam wszystkim, że zdrowie jest najwyższą wartością. Zrozumieliśmy jak bardzo jest cenne, a jednocześnie kruche. Szukamy sposobów, by wzmocnić nasz organizm i poprawić odporność. Jedni starają się zmienić nawyki żywieniowe, inni zaczęli regularnie ćwiczyć, nawet jeśli teraz mogą to robić tylko w domu. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, jak ważne jest prawidłowe oddychanie, a to pierwszy krok, by poprawić swój stan zdrowia, zapobiec wielu chorobom, a nawet ustrzec się od koronawirusa!

Oddychanie jest tak naturalnym procesem, że w ogóle się nad nim nie zastanawiamy. Tymczasem oddech to kwintesencja życia.

Reklama

Zaczynamy je wraz z pierwszym zaczerpnięciem powietrza, a gdy wydajemy ostatnie tchnienie - umieramy. Nasze życie trwa, dopóki oddychamy. Ale teraz, w dobie epidemii koronawirusa, który rozprzestrzenia się drogą kropelkową, ten życiodajny oddech może przynieść śmiertelne zagrożenie.

Medycyna oddechu

Choć oddech jest tak ważny, medycyna nie poświęcała mu dotąd należnej uwagi. Wprawdzie obserwacje związku sposobu oddychania ze stanem zdrowia sięgają końca XIX wieku, a w fachowym piśmiennictwie pojawiło się wiele publikacji, temat wciąż jest przeoczony przez środowiska medyczne.

Przywrócenie prawidłowego, fizjologicznego sposobu oddychania, może znacznie poprawić stan zdrowia, zredukować dawki przyjmowanych leków, a niejednokrotnie wyleczyć chorego z dolegliwości, którym inne dziedziny medyczne nie potrafią skutecznie zaradzić. W Polsce jednym z niewielu specjalistów zajmujących się zaburzeniami wzorca oddychania i terapiami oddechowymi jest lek. med. Elżbieta Dudzińska, lekarz medycyny integralnej, która przyjmuje pacjentów na warszawskim Gocławiu w przychodni dla dzieci i dorosłych Strefa Pacjenta. Zachęca, by szczególnie teraz, w czasach epidemii koronawirusa, zwrócić uwagę właśnie na kwestię prawidłowego oddychania.

Prawidłowy oddech, czyli jaki?

Prawidłowy, fizjologiczny oddech jest cichy, spokojny, rytmiczny, przeponowy, czyli dolną częścią płuc, w spoczynku tylko przez nos, w dzień i w nocy. Właściwa liczba oddechów to 8-12 na minutę. Taki sposób oddychania wykształcił się wskutek ewolucji trwającej dziesiątki tysięcy lat. Współczesna cywilizacja i wynikająca z niej zmiana naszego trybu życia - głównie brak ruchu i zwiększony poziom stresu - spowodowały, że ten naturalny proces został zaburzony.

- Obecnie wiele osób oddycha zbyt szybko, zbyt dużym oddechami, górną częścią klatki piersiowej, a przede wszystkim ustami zamiast nosem. W praktyce oznacza to przewlekłą hiperwentylację. Ewolucyjnie nasz mózg zarezerwował taki sposób oddychania tylko dla sytuacji wymagających intensywnej aktywności fizycznej oraz sytuacji stresowych, w których konieczna jest pełna mobilizacja. U człowieka pierwotnego były to momenty zagrożenia życia, kiedy musiał walczyć lub uciekać, a to oznaczało ruch. Przyśpieszony i pogłębiony oddech zwiększa dotlenienie pracujących mięśni, by mogły działać szybciej i ze zdwojoną siłą. U współczesnego człowieka stres ma zupełnie inny charakter. Żyjemy niemal w ciągłym napięciu. Czujność i koncentracja towarzyszą nam praktycznie cały czas, ale nie są już związane z ruchem. Tego jednak nasz mózg nie potrafi rozróżnić i wciąż uruchamia sposób oddychania przeznaczony dla wysiłku fizycznego. Gdy taki sposób oddychania trwa tygodniami czy miesiącami, może stać się nawykowy i niestety samoistnie nie zniknie, nawet jeśli zniknęła przyczyna zdenerwowania. To rodzi szkodliwe konsekwencje - tłumaczy dr Elżbieta Dudzińska ze Strefy Pacjenta.

Gdy normą staje się nieprawidłowe oddychanie, nasze płuca przepuszczają więcej powietrza niż wynika to z potrzeb metabolicznych, a to uruchamia zmiany w organizmie, zmienia metabolizm i paradoksalnie prowadzi do niedotlenienia tkanek i komórek. Skutkiem może być osłabienie koncentracji i pamięci, problemy ze snem, bezdech i chrapanie, zaburzenia funkcji układu krążenia: uczucie ucisku i bólu w klatce piersiowej, podwyższone ciśnienie, nieregularna akcja serca oraz układu oddechowego: kaszel, zatkany nos, problemy z zatokami, nasilenie objawów astmy. Powrót do oddychania przeponowego i tylko przez nos, także podczas snu, pomaga zredukować te dolegliwości.

Oddech w walce z koronawirusem

- Prawidłowe oddychanie to pierwsza linia obrony przed wirusami - mówi dr Dudzińska. I wyjaśnia: - Nos jest naturalnym filtrem i zatrzymuje 60-70 proc. patogenów i zanieczyszczeń. Dodatkowo, uruchamia przeponę i poprawia wentylację płuc, zwiększa pobór tlenu o 10-20 proc., co ma bardzo duże znaczenie dla naszej odporności i ogólnej kondycji organizmu. Pamiętajmy: oddychanie przez usta jest dużym błędem, należy oddychać wyłącznie przez nos.     

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus a oddychanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje