Reklama

Reklama

Pięć trendów z TikToka, które przerażą twojego dentystę

TikTok to nie tylko wciąż modna aplikacja, która zawojowała 2020 rok, ale także koszmar wielu dentystów. Czas pandemii sprawił, że jeszcze chętniej wyszukujemy w sieci metody DIY na piękniejsze zęby, które mogą mieć nieodwracalne skutki. Uwaga, nie róbcie tego w domu!

Pilniczek na równe zęby

Reklama

Czas domowej izolacji i okresowych lockdownów wielu branż spowodował, że wielu z nas musiało zostać własnymi fryzjerami czy wizażystami. Niektórzy zapragnęli zostać również zostać dentystami, inspirując się przy tym filmikami m.in. z popularnej m.in. wśród młodzieży aplikacji TikTok. Przykład?

Nierówne zęby o ukruszonych krawędziach to zmora wielu osób. Jak nadać im bardziej estetyczny wygląd? Jedna z użytkowniczek TikToka tłumacząc się ograniczonym budżetem wpadła na pomysł, by użyć...  pilnika do paznokci.

- Piłowanie zębów to fatalny pomysł. Możemy uszkodzić szkliwo, czyli cienką, zewnętrzną tkankę, która działa jak ochronny pancerz dla zębów. Na dodatek jest to tkanka, która nie odrasta, w przeciwieństwie do paznokci. Następnie starcie szkliwa może odsłonić leżącą głębiej zębinę, a znajdujące się w niej kanaliki zębinowe będą łatwiej przewodzić bodźce i powodować nadwrażliwość zębów. Starte, ukruszone lub odpryśnięte szkliwo jest również bardziej podatne na rozwój próchnicy i urazy mechaniczne - komentuje Monika Stachowicz, stomatolog z Centrum Periodent w Warszawie.

To nie koniec kłopotów. Cieńsza warstwa szkliwa i odsłonięcie zębiny sprawi także, że zęby będą bardziej żółte i podatne na przebarwienia. Samodzielna ingerencja w kształt lub długość zębów może także doprowadzić do zaburzeń zgryzu i bruksizmu.

- U pacjentów wykonuje się czasem zabieg spiłowania zębów, jest nim np. stripping. Polega on na pionowym szlifowaniu zębów i wykonywany jest ze wskazań ortodontycznych lub estetycznych. Taką procedurę wykonuje się jednak w kontrolowany sposób i za pomocą specjalistycznych narzędzi m.in. cienkich wierteł czy pasków ściernych. W przypadku niewielkich defektów szkliwnych sposobem na poprawę estetyki zębów jest także bonding, małoinwazyjny zabieg przy użyciu materiału kompozytowego, a także licówki, cienkie płatki mocowane do zębów, korygujące kształt, rozmiar zębów i ich odcień - wyjaśnia dentystka.

Ciemna strona nadtlenku wodoru

Pogoń za perłową bielą może mieć dramatyczny finał. Przykładem są TikTokerzy, którzy na własne ryzyko wybielają w domu zęby, nakładając na ich powierzchnię kupiony przez Internet nadtlenek wodoru. Na jednym z filmików butelka zawierała trzyprocentowe stężenie substancji, czyli o wiele za dużo.

- Nadtlenek wodoru jest najpopularniejszą substancją stosowaną podczas wybielania zębów w gabinetach stomatologicznych, ale to dentysta dobiera odpowiednie stężenie i czas trwania zabiegu. Używanie go na własną rękę może skończyć się mikrouszkodzeniami w strukturze zęba, np. uszkodzeniem miazgi, podrażnieniem błon śluzowych czy recesją dziąseł - ostrzega dr Stachowicz.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, ogólnodostępne i stosowane bez recepty preparaty do wybielania zębów mogą zawierać do 0,1 proc. nadtlenku wodoru obecnego lub uwolnionego. Natomiast te stosowane przez stomatologów mogą zawierać od 0,1 proc. do 6 proc. nadtlenku wodoru. Co więcej, wybielanie zębów preparatem o takim stężeniu jest przeciwwskazaniem m.in. u osób poniżej 18 roku życia, chorujących na chorobę Parkinsona, epilepsję, cukrzycę, a także kobiet ciężarnych czy karmiących.

W jeszcze innym nagranym filmiku widzimy kombinację nadtlenku wodoru z sodą oczyszczoną, którą jedna z użytkowniczek szczotkuje zęby. - To wybuchowe połączenie. Nadtlenek wodoru ze względu na swój kwaśny odczyn rozmiękczy szkliwo, przez co drobinki sody oczyszczonej z łatwością uszkodzą jego powierzchnię - wyjaśnia ekspert.

TikTokowy trend dziwi tym bardziej, że zabiegi wybielające są dostępne bardziej niż kiedykolwiek.  W tym celu w gabinecie można zastosować lampy, lasery lub przygotowane na wymiar nakładki, które pacjent dostaje od dentysty do stosowania w domu. Zawsze jednak przed wybielaniem stomatolog wykonuje tzw. sanację jamy ustnej, czyli leczy wszystkie zęby i odpowiednio kwalifikuje do zabiegu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje