Reklama

Reklama

Skóra - odbicie naszych emocji

Co najmniej 25-30 proc. chorób skóry ma swoje podłoże w problemach natury psychicznej. Poza codzienną pielęgnacją, najlepszym kosmetykiem okazuje się być relaks. Zatem, zanim sięgniemy po kolejny krem weźmy kilka głębokich wdechów i odprężmy się.

Skóra jest zwierciadłem naszych emocji. Liczne badania dowiodły, że stres podobnie jak inne problemy psychologiczne może przyczyniać się do powstawania lub zaogniania stanów zapalnych skóry jak trądzik, łuszczyca czy egzema. Eksperci wskazują na związek między psychiką, a kondycją naszej skóry. Stale podwyższony poziom hormonów stresu może mieć zgubny wpływ na nasze zdrowie i skórę.

Reklama

"Kortyzol przyczynia się do rozpadu istniejącego w tkankach kolagenu na aminokwasy oraz, ponieważ nasila katabolizm - rozpad innych białek. Oprócz tego hamuje syntezę nowego kolagenu. Nie można zapominać, że w organizmie cały czas zachodzą procesy destrukcji i odbudowy. I to jest całkowicie normalne. W miejsce tego, który się rozpada, powstaje nowy. Kolagen jest niezwykle ważny, bo stanowi około 80 procent suchej masy skóry. Proces odnowy jest zaburzony podczas stresu, zwłaszcza przewlekłego. Kortyzol działa przeciwzapalnie, ale też osłabia działanie układu odpornościowego, a to w konsekwencji prowadzi do zwiększonej podatności na choroby i zakażenia" - mówi lek. med. Aleksandra Lipka - Trawińska, dermatolog w Body Care Clinic w Katowicach.

Przewlekły stres spowalnia też produkcję melatoniny - hormonu snu, co zmniejsza zdolność skóry do regeneracji. W efekcie skóra staje się cieńsza, traci jędrność i jest bardziej podatna na urazy i stany zapalne.

Badania potwierdzają, że pod wpływem stresu funkcja ochronna płaszcza hydrolipidowego słabnie m.in. w wyniku rozpadu trójglicerydów, co czyni skórę bardziej podatną na odwodnienie i infekcje. Jeśli stres jest długotrwały, skóra może stać się matowa, sucha i pomarszczona. Zmarszczki pogłębiają się nie tylko ze względu na napięte lub wykrzywione w grymasie złości mięśnie twarzy, ale też z powodu wolnych rodników i innych reaktywnych form tlenu (RFT). Ich działanie prowadzi do uszkodzeń komórek i tkanek, ingerują nawet w nasze DNA. Niekorzystnie wpływają na włókna kolagenowe, powodując zwiotczenie i szybsze starzenie się skóry.

"Wiele przewlekłych chorób skóry wywołuje w nas dodatkowy stres. W ten sposób powstaje błędne koło, które zahamować trudno. To nie są ciężkie choroby, ale ciągłe swędzenie przy pokrzywce czy nieakceptowalny dla społeczeństwa wygląd przy łuszczycy może zachwiać psychiczną równowagę. Ważne jest wykluczenie również innych chorób, np. o podłożu hormonalnym, autoimmunologicznym, alergii lub cukrzycy oraz uzupełnić leczenie o psychoterapię i zadbać o poprawę jakości życia" - podsumowuje dermatolog. (PAP Life)

autor: Monika Dzwonnik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje