Reklama

Reklama

Te dzieci za wcześnie umierają. Uważaj, twoje może być następne!

Aż do 40 proc. poważnych wypadków z udziałem dzieci dochodzi podczas podróży krótszych niż 3 kilometry!

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństw, które mogą dotknąć nasze dzieci, ale często myślimy, że nas to nie dotyczy. Nie ma nic bardziej mylnego. Statystyki są pod tym względem bezlitosne. Chcemy również przypomnieć rodzicom, jak ważny jest aspekt ochrony własnego dziecka, bo najwięcej błędów popełniamy właśnie my - rodzice.

1. Mimo ciągłych ostrzeżeń, liczba utonięć co roku jest alarmująca - niemal 3 tys. w całym roku 2011!

50 proc. wszystkich utonięć dotyczy dzieci, z czego 20 proc. dzieci do lat 7. Do największej ilości utonięć dochodzi na kąpieliskach niestrzeżonych - w małych rzekach, na dzikich plażach. Choć na plażach strzeżonych zwykle jest dużo więcej ludzi, nie unikajmy ich. Mogą uchronić nasze dziecko przed nieszczęśliwym wypadkiem. Nawet, gdy rodzic na chwilę się zagapi, pozostaje jeszcze czujne oko ratownika.

Reklama

2. 40 proc. wszystkich wypadków dzieci ma miejsce w ich własnym domu.

Większości wypadków można jednak uniknąć, należy tylko odpowiednio zabezpieczyć nasze mieszkanie. Gniazdka elektryczne warto wyposażyć w zaślepki, schody powinny posiadać poręcz i pokrycie materiałem antypoślizgowym, okna zabezpieczmy blokadami, podobnie szafki z lekami czy substancjami chemicznymi. Najlepiej byłoby, gdyby takie półki z "niebezpieczną zawartością" znajdowały się wysoko, poza zasięgiem rąk dziecka. Należy uważać także na kuchenki gazowe i elektryczne, ostre narzędzia czy łazienkę - o tym wszystkim informujemy rodziców w prezentacji przygotowanej dla nich, a także dzieci podczas warsztatów z nauczycielem.

3. Tylko około 10 proc. dzieci podróżuje w odpowiednio zabezpieczonych fotelikach, a prawie połowa wypadków ma miejsce na krótkich, kilkukilometrowych trasach.

Dane statystyczne pokazują, że najwięcej wypadków z udziałem dzieci, spowodowanych ich niewłaściwym przewożeniem, ma miejsce na krótkich, kilkukilometrowych odcinkach. Aż do 40 proc. poważnych wypadków z udziałem dzieci dochodzi podczas podróży krótszych niż 3 kilometry! Rodzicom wydaje się, że trasa jest tak krótka, że nie ma sensu przypinać dziecka na taką chwilę.

Tymczasem do wypadku może dojść nawet tuż przed naszym domem. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest umocowanie fotelika za siedzeniem kierowcy - ponieważ w momencie zagrożenia, w bezwarunkowym odruchu chroni on siebie samego - a w takiej sytuacji, także siedzące za nim dziecko. Często mocujemy również dzieci na fotelu pasażera, z działającą poduszką powietrzną. To błąd! Poduszka powietrzna otwiera się z dużą siłą (przypominającą wręcz wybuch), która może nawet zabić dziecko!

4. Dziecko pozostawione bez opieki w samochodzie jest zagrożeniem dla siebie i otoczenia.

Uczulamy także, by nie zostawiać dzieci samych w samochodzie, gdy wychodzimy do sklepu albo "na chwilę". Dziecko nudząc się wymyśla różne, nie zawsze bezpieczne zabawy - może znaleźć w samochodzie jakiś niebezpieczny przedmiot, może uwolnić hamulec ręczny, zmienić ustawienia świateł, lusterek i zagrozić w ten sposób bezpiecznej podróży po powrocie rodzica, może samo wyjść z samochodu... Bardzo ważne jest, by nie zostawiać dziecka latem, w czasie upalnych dni, w samochodzie. Temperatura w samochodzie może w tym czasie bardzo wzrosnąć, a dziecko może się przegrzać i odwonić. To bardzo niebezpieczne!

5. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2011 roku zaginęło 4330 dzieci i nastolatków.

Musimy uczyć nasze dzieci, jak powinny się zachować, gdy się zgubią i gdzie szukać pomocy. Gdy wyjeżdżamy na wczasy, warto zawiesić dziecku na szyi karteczkę z numerem telefonu rodzica na wypadek zagubienia.

Musimy też przekazać dziecku, by czekało w miejscu, w którym straciło rodziców z oczu, prawdopodobnie za chwilę się tam pojawią. Jeśli jednak rodziców nie ma przez dłuższy czas, dziecko powinno rozejrzeć się, czy nie ma w pobliżu kogoś ze służb mundurowych. Jeśli nie, powinno zwrócić się o pomoc, najlepiej do kobiety z dzieckiem. Także rodzice powinni zabezpieczać się przed zagubieniem swojego dziecka. Podczas pobytu na wczasach, w obcym mieście, warto założyć zarówno sobie, jak i dziecku coś kolorowego, odblaskowego - koszulkę, czapeczkę.

6. Dzieci, które jeżdżą na rowerze bez kasku na głowie zwiększają ryzyko poważnego, nawet śmiertelnego urazu w czasie wypadku aż czternastokrotnie.

Dzieci poniżej 10 roku życia są najbardziej narażone na poważne urazy głowy, a właściwie dobrany kask może zmniejszyć ryzyko takiego urazu o 85 proc.. Głowa to bardzo ważny organ naszego ciała, a u dziecka zajmujący jeszcze stosunkowo dużą powierzchnię. To część także szczególnie podatna na urazy. Dlatego tak ważne jest, by nasze dziecko, jeżdżąc na rowerze, miało kask na głowie. Inne zabezpieczenia nie są tak ważne. Nie musimy przed każdą wycieczką rowerową przyodziewać dziecka w pancerz ochronny, możemy też odpuścić sobie ochraniacze na kończyny.

Jednak o kasku na głowę musimy zawsze pamiętać. Stanowi on najlepszą ochronę w razie upadku i nie powinien stanowić tylko chwilowej mody. Zakładanie kasku na głowę powinno wejść nam w nawyk, tak samo, jak sprawdzanie ilości powietrza w oponach. Pamiętajmy, że większości śmiertelnych wypadków rowerowych (wg statystyk to aż 75 proc.) możemy uniknąć zakładając kask.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy