Reklama

Reklama

Ukochany, mądry jedynak

Jak wspierać i na co zwracać uwagę, gdy wychowujemy jedynaka? Postaramy się odpowiedzieć na wasze pytania.

Naszym ekspertem jest Marta Iwanowska-Polkowska, psycholog, coach z Manufaktury Rozwoju. Prywatnie mama Tymka (8 l.) i Rocha (6 l.)

Reklama

Pytanie: Koleżanki, które mają dwoje i więcej dzieci mówią, niby w żartach, że "hoduję" w domu egoistę. Ja nie widzę większych różnic w zachowaniu dzieci. Czy jedynacy rzeczywiście częściej wyrastają na egocentryków? Magdalena z Grudziądza

Odpowiedź: Jedynacy mają inne doświadczenia, tak samo jak pierwsze, czy drugie dziecko w rodzinie wielodzietnej. Każde z nich jest inne. Jedynakowi trudniej trenować umiejętności społeczne, ponieważ nie ma brata ani siostry. Ale tak naprawdę wszystko jest kwestią wychowania i systemu wartości rodziców.

Jeśli uczysz dziecko, że ważne są relacje z ludźmi, a nie to, co możesz mu kupić, że warto czasem ustąpić, by nie zniszczyć przyjaźni, to nie ma znaczenia, ile masz dzieci. Przede wszystkim ty swoim własnym postępowaniem pokazujesz, jak należy się zachowywać. Stwierdzenie innych mam: "to na pewno jedynak", jest przykre.

Nie można jednak w ten sposób tłumaczyć niegrzecznego zachowania.

Pytanie: Mój siedmioletni wnuk nie potrafi przegrywać, musi być najlepszy. A jeśli coś nie idzie po jego myśli, przerywa zabawę. Jak mogę nauczyć go radzić sobie z porażką? Karolina z Grójca

Odpowiedź: Staraj się nie chronić wnuka przed porażkami, ale ucz, jak sobie z nimi radzić. Najlepszym i bezpiecznym sposobem mierzenia się z przegraną są różne dyscypliny sportu i gry planszowe. W planszówkach o wygranej często decyduje los, więc uczmy dzieci, że ważniejsza od wygranej jest zabawa i wspólnie spędzony czas.

Sami godnie przyjmujmy porażkę, gratulujmy zwycięzcom. Niezależnie od tego, jak bardzo frustrują nas porażki dziecka i jego ataki agresji, nie powinniśmy się z tej sytuacji wycofywać. Uczmy je konstruktywnych reakcji. Może się złościć, to naturalne, ale nie akceptujmy agresywnego zachowania: "Możesz pokrzyczeć, ale nie wolno nikogo bić i niszczyć gry".

Ważne też, jak my reagujemy na porażki dziecka, czy je wspieramy, czy zabraniamy popełniać błędy, czy mówimy "Jesteś niezdarą". Pamiętajmy "Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi".

Pytanie: Nie potrafimy z mężem niczego odmówić naszej jedynej córce. Urodziłam ją dopiero po 40. Ale ona coraz częściej mówi do nas tonem rozkazującym "daj!", "zrób!", "chcę!". Jak uniknąć takiej postawy? Ewa z Siedlec

Odpowiedź: Pokaż córce, że nie wszystko może mieć od razu, czasami trzeba poczekać na swoją kolej. Np. gdy na placu zabaw częstujesz dzieci cukierkami, niech będzie ostatnia. Nawet za cenę jej złości. Przypominaj o słowach: "proszę", "dziękuję". Gdy czegoś chce, reaguj tylko, gdy wyraża prośbę.

Gdy mówi: "Chcę jeść! Masz mi dać!", zasugeruj, że tak nie powinniśmy się do siebie zwracać. Zapytaj, czy wie, w jaki sposób może zapytać o to samo inaczej, grzeczniej. Sama używaj takiego języka wobec partnera i dziecka. Naucz też córkę, że na niektóre rzeczy trzeba uzbierać pieniądze.

Czasami zamiast kupować kolejną zabawkę, możecie wyjść razem do parku linowego, do ZOO. Takie momenty dzieci pamiętają dłużej niż kolejny gadżet, który rzucą w kąt. One chcą przeżywać przygody! Nie zrażaj się, gdy usłyszysz "Tylko tyle? To ma być prezent?". Postaw bardziej na relacje i aktywność, niż chodzenie po sklepach.

Jeśli dziecko ma już w sobie taką postawę roszczeniową, nie odcinaj go od razu od zabawek ze słowami "Ja cię nauczę!". Poświęcaj mu uwagę, ale sama też dbaj o siebie: "Teraz jest mój czas, chcę poczytać książkę". W ten sposób uczysz nie tylko samodzielnych zabaw, ale i tego, że każdy potrzebuje przestrzeni dla siebie.

I nie bądź na każde zawołanie! Nie spełniaj wszystkich zachcianek dziecka, nawet jeśli cię na to stać i masz na to czas.

Pytanie: Mam duże wymagania względem córki (9 l.). Mogę poświęcić jej czas i pieniądze. Chcę, żeby w przyszłości miała dobrą pracę. Chodzi na wiele zajęć dodatkowych. Ktoś mi powiedział, że wychowuję perfekcjonistkę. Czy to źle? Kamila z Włocławka

Odpowiedź: Zawsze dobrze jest najpierw przyjrzeć się sobie. Czy ty po powrocie z pracy nie padasz ze zmęczenia? Córka po szkole na pewno też, a jeszcze musi iść na zajęcia, które pewnie nie zawsze ją interesują. Warto dostosować wymagania do jej możliwości. Podnoś poprzeczkę, ale tylko o kilka centymetrów i stój obok, żeby jej pomóc. Porozmawiajcie o tym, które zajęcia sprawiają jej przyjemność.

Czasami zapisujemy dziecko na pianino, ponieważ my o tym marzyłyśmy. Ale być może to nie są marzenia naszego dziecka. Częściej też jedynaków traktujemy, jakby byli już dorośli: "Jesteś w takim wieku, że powinieneś to i tamto". Pozwólmy im być dziećmi, gdy nimi są. Na wszystko przyjdzie czas.

Kochaj córkę i wspieraj bez oczekiwań, że będzie najlepsza i najwspanialsza. W przeciwnym razie możesz się rozczarować. Zbyt duże oczekiwania wobec córki mogą sprawić nie tylko, że będzie perfekcjonistką, ale przede wszystkim nigdy nie będzie z siebie zadowolona, bo przecież zawsze mogłaby zrobić coś lepiej. Nie będzie potrafiła delegować zadań, bo to ona musi spełnić oczekiwania szefa, męża, teściowej.

Czasami warto trochę odpuścić.

Pytanie: Patryk to wyczekane dziecko. Choć ma 11 lat, wciąż boję się, że coś mu się stanie. Bardzo o niego dbam. Mąż mówi, że jestem nadopiekuńcza i że powinnam już odciąć pępowinę. Czasami się o to sprzeczamy. Katarzyna z Malborka

Odpowiedź: Pozwól synowi czasami się ubrudzić, nabić sobie siniaka, nie zjeść obiadu. Jak zgłodnieje, to przyjdzie. To nie znaczy, że go zaniedbujesz. Dajesz mu po prostu więcej swobody, możliwości podejmowania decyzji i przestrzeni do samodzielności. Nie puszczaj go od razu na głęboką wodę.

Za każdym razem lekko poszerzaj zakres swobody. To jest mu potrzebne, by wkroczyć w dorosłe życie, by nauczyć się w przyszłości decydowania o sobie, bycia niezależnym. Dziecko najbardziej potrzebuje nas, gdy jest małe i w pełni zależne od naszej opieki. Potem ta relacja się zmienia. Wciąż jesteśmy blisko, ale raczej wspieramy je i towarzyszymy mu, niż wyręczamy.

Dużo z nim rozmawiaj, zapewnij, że jesteś, gdy będzie cię potrzebowało. Ustalcie zasady wychodzenia z domu, wracania od kolegów i bezpieczeństwa zabawy na podwórku. Będziesz wtedy spokojniejsza. Uwierz, że masz wspaniałego syna, który na pewno sobie ze wszystkim poradzi. Twoja wiara doda mu pewności siebie.


Aneta Olkowska

Dowiedz się więcej na temat: jedynak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje