Reklama

Reklama

Wygrała z anoreksją. Dziś pomaga innym w walce o zdrowie

Dziś jest popularną dietetyczką kliniczną, kiedyś sama walczyła z anoreksją, kompulsywnym objadaniem, IBS, SIBO, niedoczynnością tarczycy i PCOS. Za dużo? A jednak udało jej się z tym uporać, w międzyczasie zakochać w dietetyce, potrafi też zarażać tą miłością do zdrowia innych. Roksana Środa mówi o tym, jak odzyskała życie na nowo - po latach walki z zaburzeniami odżywiania i problemami hormonalnymi.

INTERIA.PL: Twoje lata nastoletnie nie były okresem beztroski. Zdaje się, że wtedy zaczęły się twoje problemy ze zdrowiem. Anoreksja, kompulsywne objadanie się... Jak długo to trwało? Co było powodem?

Roksana Środa: - To prawda, mój okres dzieciństwa i lat nastoletnich były dość trudne pod tym względem. Najpierw pojawiła się anoreksja, gdy rozpoczęłam gimnazjum. Powód był prosty - chciałam dorównać wyglądem ciała nowym koleżankom, którym tego wyglądu zazdrościłam. Zaczęłam się odchudzać, wprowadzać głodówki, wymiotować, aż doszłam do etapu 36 kg przy moim 170 cm wzrostu. Pewnie zapytasz czy byłam wtedy zadowolona ze swojego ciała? Oczywiście, że nie... Zwłaszcza, że pojawiało się coraz więcej krzywdzących opinii, które słyszałam ze strony rodziny i znajomych, jak "kościotrup" czy "chuchro".

Reklama

To bardzo krzywdzące i dobijające. Co wtedy działo się w twojej głowie?

- Wtedy postanowiłam przytyć i wpadłam z deszczu pod rynnę. Nie potrafiłam już samodzielnie wrócić na właściwe tory, więc wpadłam w kompulsywne objadanie się. Przytyłam bardzo dużo, później chciałam schudnąć, więc znów wprowadziłam głodówki. W międzyczasie napotkałam na różne problemy życiowe i rodzinne, które tylko tę sytuację pogłębiły. Zajadanie stresu, emocji, samotności były na porządku dziennym... Nie potrafiłam poradzić sobie z trudnymi sytuacjami w inny sposób, więc jadłam. 

Ale ten rozdział masz już za sobą, prawda?

Moje zaburzenia odżywiania miały różną postać, ale jeszcze nie mogę powiedzieć tak na 100%, że z nimi wygrałam i problem jest już za mną. Teraz korzystam z psychoterapii, która bardzo mocno pomaga. I wierzę, że niedługo z pełnym przekonaniem powiem "To już za mną". 

Zwykle chorujący nie przyznają się do tkwienia w anoreksji. Jak było u ciebie? W jakim momencie pojawiła się diagnoza?

- Tej diagnozy nigdy nie było. Ja sama doszłam do wniosku, że chorowałam na anoreksję, gdy z niej wyszłam. Do tej pory nie wiem, jak to się stało... Zmiana otoczenia? Wsparcie rodziny? Terapia? Nie mam pojęcia.

To wbrew pozorom wymagało sporej dojrzałości i siły... A przecież byłaś wtedy dość mocno poturbowana psychicznie. 

- Pewnego dnia wstałam i powiedziałam sobie "Tak dłużej być nie może!". Jestem wykończona, nie mam siły na naukę, imprezę, spotkania ze znajomymi. Ukrywam się z jedzeniem, głoduję, później objadam się na siłę i wymiotuję... Nawet nie chcę wracać myślami do tego okresu, który był dla mnie - w pewnym momencie - walką o życie. 

Z tym koszmarem, bo tak należy to nazywać, udało ci się uporać. Ale w pewnym momencie pojawiły się kolejne przeszkody - IBS, SIBO, PCOS i niedoczynność tarczycy. Sporo jak na jedną młodą dziewczynę. Czy to wszystko pojawiło się w jednym momencie, czy przychodziło stopniowo?

- Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że sporo tych problemów wywołałam sama poprzez zaburzenia odżywiania... Po tak restrykcyjnym traktowaniu swojego organizmu, jak śmietnik zaczął się buntować, to naturalne. Choć stres też był tutaj na pewno ważnym czynnikiem, który miał znaczenie. W końcu moje problemy jelitowe zaczęły pojawiać się po bardzo stresującym okresie w moim życiu. 

Później pojawiła się reszta problemów?

- Najpierw była niedoczynność tarczycy, którą zapewne odziedziczyłam, ponieważ większość kobiet w mojej rodzinie ma problemy z tarczycą. Później pojawiła się diagnoza - PCOS oraz IBS. Oba praktycznie w jednym czasie, gdy moje dotychczasowe życie wywróciło się do góry nogami. Na szczęście, wtedy już byłam zdecydowanie bardziej świadoma i bardziej niż na chudej sylwetce, zależało mi na zdrowiu. Był to okres liceum, gdzie wiedziałam już, że moim wyborem życiowym będzie dietetyka. 

- Zarówno niedoczynność tarczycy, jak i PCOS udało mi się bardzo szybko ustabilizować. Do tego stopnia, że do dziś (to już około 4-5 lat) mam bardzo dobre wyniki badań i brak większych objawów. Niemniej, dolegliwości jelitowe wracały w mniejszym lub większym stopniu zawsze, gdy w życiu pojawiał się większy stres czy nawrót zaburzeń odżywiania.

To taka historia z wartościowym happy endem!

- Tak. Teraz - odpukać - mam bardzo dobrą relację ze swoim zdrowiem i ciałem! Gospodarka hormonalna pracuje, jak należy. Przewód pokarmowy również, choć jestem po dwukrotnym nawrocie SIBO, które rozwinęło się w bardzo dużym stopniu z IBS właśnie.

Jak te wszystkie schorzenia wpływały na twoją codzienność - szkołę, wolny czas, relacje?

- Miały i właściwie - nadal mają - bardzo duży wpływ. Zarówno zaburzenia odżywiania, jak i poszczególne choroby momentami odbierały mi radość życia i chęć do działania. Brak siły, energii, motywacji... Problemy z ciałem, włosami, paznokciami... W mojej głowie wielokrotnie pojawiała się myśl "Dlaczego właśnie ja?! Dlaczego moje koleżanki są zdrowe, a ja muszę mieć wszystkie choroby świata?!".

To duże obciążenie i spory demotywator dla osoby, która całe życie ma przed sobą.

- Ale teraz wiem, że takie myślenie nie prowadzi do niczego dobrego. Wiesz, gdy uzmysłowiłam sobie, że to zdrowie jest dla mnie priorytetem, to nagle wiele się zmieniło... Zarówno pod względem nastawienia psychicznego, postrzegania swojego ciała i traktowania codziennej diety. 

- Teraz pomagam pacjentom, którzy też borykają się z bardzo różnymi problemami zdrowotnymi. Moja historia daje mi możliwość postawienia się na ich miejscu. Wiem, jak to jest. Wiem, że człowiek ma chwile zwątpienia i wielokrotnie chce odpuścić, ale trzeba walczyć. Zdrowie mamy tylko jedno. 

W twojej historii widać sporo dojrzałości i siły. Teraz, z dystansu łatwiej pewnie mówić o wielu rzeczach. Ale gdy te wszystkie problemy trwały, pojawiały się u ciebie chwile załamania, zwątpienia, że kiedykolwiek uda się z tego wyjść

Oczywiście, zwłaszcza pod względem problemów jelitowych, które trwały bardzo długo. Momentami miałam wrażenie, że już nigdy z tego nie wyjdę i po prostu, muszę nauczyć się żyć z tym, że mój brzuch wygląda, jak w 8 miesiącu ciąży, tyje z dnia na dzień, wypadają mi włosy, mam mdłości bez powodu... Walka z problemami jelitowymi była dla mnie niesamowicie trudna. Momentami miałam wrażenie, że im bardziej się staram, tym jest gorzej.

Walcząc z chorobą, można narzucać sobie też zbyt dużą presję...

- IBS czy SIBO oraz zaburzenia odżywiania, to bardzo trudne połączenie. Trzeba być niesamowicie silnym psychicznie, aby sobie z tym poradzić. Ja w tamtym momencie nie byłam. Wielokrotnie wstawałam z płaczem czy kładłam się spać z płaczem. Nie wychodziłam nigdzie, nie jadłam, żeby czuć się lepiej. To kolejna historia, która sprawiała, że teraz jestem silniejsza dla samej siebie, ale wiem też, że lepiej pomogę swoim pacjentom. 

Kiedy postanowiłaś, że chcesz pomagać innym w wychodzeniu z żywieniowych i zdrowotnych problemów?

- Tak naprawdę, ani ja, ani moi bliscy nie wiedzieliśmy, co zrobić, aby faktycznie wyprowadzić moje zdrowie na prostą. Wtedy zaczęłam interesować się dietetyką... Oglądałam programy w telewizji, kupowałam różne magazyny branżowe, jeszcze w gimnazjum zaczęłam jeździć na szkolenia i wykłady innych dietetyków. Już w 1 klasie gimnazjum wiedziałam, że moje życie w jakimś stopniu będzie związane ze zdrowiem, ale początkowym celem była medycyna. Przez te kilka lat na tyle zakochałam się w tematyce żywienia, że w 1 klasie liceum wiedziałam już, że na 100% pójdę na dietetykę.

- Szczęście w nieszczęściu jest takie, że gdy dorobiłam się PCOS i problemów zdrowotnych, to moja wiedza i świadomość zdrowia była już na zdecydowanie wyższym poziomie. Mogłam pomóc sama sobie w bardzo dużym stopniu i właściwie - tak jest po dzień dzisiejszy. Ze wszystkich niedoborów, nietolerancji pokarmowych czy zaburzeń udało mi się wyjść samodzielnie. Poza zaburzeniami odżywiania, które niestety lubią wracać w najmniej niespodziewanym momencie. Do tego również musiałam dojrzeć, ale teraz wiem, w takich przypadkach najlepiej skorzystać ze wsparcia specjalistów i terapii.

Czytaj także:
Anoreksja. Takich objawów nie można lekceważyć
To było wielkie cierpienie i trudna choroba [WYWIAD]
Zespół SIBO. Objawy, przyczyny, leczenie, dieta

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy