Zdrowy brud

Oto fragment niezwykłej książki pt. "Zdrowy brud", której autorka - Maya Shetreat-Klein, pokazuje nam, co naprawdę jest dobre dla dziecka.

Wszyscy wiemy, że dzieci kwitną, gdy ze wszystkich stron otacza je dobry, staroświecki brud
Wszyscy wiemy, że dzieci kwitną, gdy ze wszystkich stron otacza je dobry, staroświecki brud123RF/PICSEL

Pamiętacie maksymę "Jesteś tym, co jesz"? Tak naprawdę po­winna ona brzmieć: "Jesteś tym, co żywi twoje jedzenie". Jemy rośliny i zwierzęta. Zwierzęta jedzą rośliny. A co "jedzą" rośliny? Słońce, wiatr, wodę i... brud.

Tak, błoto, w którym tarzaliśmy się jako dzieci, a później dostawaliśmy za to burę. Jeśli więc jesteśmy tym, czym żywi się nasze jedzenie, będziemy tak zdrowi jak zdro­wa jest gleba, na której ono dojrzewa.

Żywność to bezpośrednia manifestacja płodności gleby: tak wiele cennych minerałów po­chodzi ze skał, zwierzęcych odchodów, od bakterii, robaków, plu­skiew i grzybów, które pracują wspólnie na to, by odżywić naszą ziemię. Z tego właśnie powodu żyjemy w bezpośrednim, dyna­micznym związku z tym, co spożywamy, a jednocześnie stanowi­my też jedność z glebą i światem natury.

Jeżeli zatem nie będzie­my dbać o ziemię i świat przyrody, po prostu nie dostarczą nam one niezbędnych substancji odżywczych.

Okazuje się bowiem, że wszystko, co na tym świecie brud­ne i niechlujne, wszystkie rzeczy, które zaczęliśmy kontro­lować albo wręcz eliminować, myśląc, że tak trzeba i to po­może nam przetrwać, są w rzeczywistości podstawą naszego zdrowia i odporności.

Badania wykazują, że bakterie, grzyby, pasożyty, insekty i chwasty (a także żywa i odżywiona gleba peł­na tych elementów) odgrywają główne role w zapewnieniu wła­ściwości prozdrowotnych naszego pokarmu, a co za tym idzie - w zdrowiu naszych dzieci. Zamiast wymyślać nowe antybioty­ki lekarze starają się teraz leczyć choroby przewlekłe całkowicie przeciwnymi metodami: wykorzystując bakterie, pasożyty, glebę, a nawet - uwaga! - stolec.

Nie trzeba być naukowcem, aby wiedzieć, że spędzenie kilku godzin na zabawie na świeżym powietrzu potrafi zdziałać cuda w przypadku każdego dziecka. Wszyscy wiemy, że dzieci kwitną, gdy ze wszystkich stron otacza je dobry, staroświecki brud. A ba­dania tylko to potwierdzają: dzieci, które wychodzą na spacery do parku lub bawią się na otoczonych zielenią placach zabaw, są bardziej skoncentrowane i uzyskują lepsze wyniki, a także są szczęśliwsze i spokojniejsze niż ich rówieśnicy spędzający czas w mniej naturalnych warunkach.

Na przykład przebywanie w le­sie w widoczny sposób zwiększa odporność dziecka na czynniki zewnętrzne.

Brud i natura przenikają do organizmów i umy­słów naszych pociech poprzez ich codzienną dietę i zabawę.

Co w związku z tym musiałam zmienić w opiece nad moim sy­nem? By naprawić szkody wywołane przez sterydy i antybioty­ki, które mu przepisano (a więc leki, które wyprowadziły z rów­nowagi dobroczynne istoty w jego jelitach i rozregulowały pracę jego systemu immunologicznego), zaczęłam go karmić świeżymi produktami prosto z naszego ogródka - wypłukane, ale wciąż ze śladami pozostawionymi na nich przez glebę.

Dawałam mu fer­mentowaną żywność probiotyczną - kiszone ogórki, jogurt, kefir i kwaszoną czerwoną kapustę na odbudowanie naturalnej flory bakteryjnej. Dla lepszego przyswajania składników odżywczych przygotowywałam mu lecznicze rosołki z dodatkiem grzybów shiitake i maitake, korzenia traganka oraz imbiru, dzięki którym jego jelita znów zaczęły pracować normalnie, a system odporno­ściowy odzyskał sprawność.

Dodałam do jego diety wzmacniają­ce odporność przyprawy, takie jak kurkuma czy czarnuszka. Włączyłam do niej także produkty wpływające pozytywnie na pracę mózgu, jak brokuły i brukselka z naszego warzywnego ogródka, żółtka jaj od kur hodowanych na podwórku za domem, bogate w kwasy omega-3 sardynki i anchois, a od czasu do czasu także dobrą gorzką czekoladę.

"Zdrowy brud" Maya Shetreat-Klein
"Zdrowy brud" Maya Shetreat-Klein materiały prasowe
INTERIA.PL/materiały prasowe
Oceń artykuł
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?