Ziemniaki wcale nie są tuczące!

Większość diet odchudzających zaleca ograniczenie spożywania ziemniaków lub całkowite ich wyeliminowanie. Nic bardziej mylnego.

To, że ziemniaki powodują tycie to mit, który został już dawno obalony. Sekret pozytywnego wpływu ziemniaków na nasze zdrowie i sylwetkę tkwi w ich przygotowaniu. Uznawane na tuczące i bezwartościowe, mają tak naprawdę pięć razy mniej kalorii niż makarony i kasze. Zmniejszają głód, powodując uczucie sytości na dłuższy czas.

Reklama

Najzdrowsze są te z ogniska oraz gotowane w mundurkach. Stanowią źródło wielu witamin i minerałów, które gromadzone są tuż pod skórką. Podczas gotowania lub pieczenia ich bez obierania, zachowują wszystkie cenny składniki. Przede wszystkim są bogate w witaminę C, potas, fosfor łatwo przyswajalny, magnez (działa kojąco na stres). Przygotowując ziemniaki wraz ze skórką, podczas obróbki termicznej tracą jedynie 20% składników odżywczych, a nie jak w przypadku ziemniaków obranych - aż 54%.

Kolejną korzyścią z jedzenia kartofli jest to, iż zawierają substancje (kwas chlorogenowy, lektyny obecne w bulwach) mogące mieć udział w hamowaniu chorób nowotworowych. Warzywa te mają również zbawienny wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Dzieje się tak za sprawą obecności dużej ilości potasu, a małej ilości sodu (jeden ziemniak w łupinie pokrywa zapotrzebowanie na ten pierwiastek aż w 21%).

W środku, pod skórką, znajduje się bogactwo skrobi, która praktycznie nie zawiera tłuszczów. To właśnie skrobia odpowiada za uczucie sytości oraz przypływ sił witalnych po ich zjedzeniu. Ziemniaki są ponadto lekkostrawne i łagodne dla żołądka. Usprawniają pracę jelit dzięki obecności błonnika.

Ziemniaki są źródłem łatwo przyswajalnego białka (w 100 g około 2-4 g białka) zawierającego 8 aminokwasów egzogennych, czyli takich których nasz organizm nie jest  w stanie sam wyprodukować i musi uzupełniać z pożywienia. Wartość biologiczna białka ziemniaków jest zbliżona do tego zawartego w soi. 

Tak przygotowane ziemniaki z niewielką ilością soli będą dla nas z pewnością posiłkiem wartościowym, sycącym, zdrowym oraz dietetycznym. Niepocieszający jest jednak fakt, że w połączeniu z dużą ilością tłuszczów, śmietany czy sosów, ziemniaki stają się ogromną bombą kaloryczną powodując tycie i gorsze samopoczucie... Frytki, placki ziemniaczane, pure z dodatkiem tłuszczu czy inne ziemniaczane smakołyki nie są dobrym wyborem dla osób dbających o zdrowie i wygląd.

Pewnie nie jesteśmy tego świadomi, ale wszystko, co smażymy do uzyskania koloru złotego lub brązowego powoduje wytworzenie akrylamidu - związku chemicznego, z którego produkuje się plastik, gumę czy kosmetyki. Poziom akrylamidu w jednej frytce przekracza ponad tysiąc razy dopuszczalne normy spożycia tego trującego związku. Oprócz tego, smażenie ziemniaków powoduje wytwarzanie szkodliwych kwasów tłuszczowych typu trans, których spożywanie w dużych ilościach zwiększa ryzyko występowania chorób układu krążenia oraz sprzyja przybieraniu na wadze. Jedzenia frytek czy chipsów powinny unikać przede wszystkim dzieci będące najbardziej narażone na ich szkodliwe działanie.

Nie można się nie zgodzić z tym, że smażone frytki smakują nam najbardziej, a ciężko wszystkiego sobie ciągle odmawiać. Jeśli od czasu do czasu mamy ochotę na taka przekąskę powinniśmy przygotować ją samodzielnie w domu, najlepiej w piekarniku z niewielka ilością oliwy, ziół oraz naturalnych przypraw. Tak przygotowane frytki będą bez wątpienia zdrowszą alternatywą dla tych kupowanych w fastfoodach, gdzie nie mamy możliwości sprawdzenia, na jakim oleju i w jakich warunkach zostały przyrządzone. 

Jeśli jesteśmy fanami jedzenia ziemniaków, a obawiamy się o ich niekorzystny wpływ na nasz wygląd lub zdrowie, nie powinniśmy dłużej mieć żadnych wątpliwości - są nisko kaloryczne, dodają siły, korzystnie wpływają na zdrowie. Pamiętajmy jednak, by nie dodawać  do nich tłustych sosów i sztucznych polepszaczy smaku.

Dominika Gębiś

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje