Reklama

Reklama

Astrologia to system wiedzy o wpływie ciał niebieskich na życie na ziemi

- Astrologia to sztuka przepowiadania przyszłości z gwiazd, ale to daleko idące uproszczenie. Element prognostyczny jest wprawdzie integralną częścią astrologicznej analizy, ale trudno byłoby astrologię sprowadzić do zwykłego wróżenia. To raczej system wiedzy o wpływie ciał niebieskich na życie na ziemi, wiedzy, która z wielką pieczołowitością wypracowywana była od czasów archaicznych - mówi astrolog Piotr Piotrowski.

Astrologię nazywa się "nauką o gwiazdach". Każdy może się jej nauczyć czy potrzebne są szczególne predyspozycje?

- Jeśli pyta pani o jakieś nadprzyrodzone zdolności, to oczywiście są one całkowicie zbędne, bo astrologia nie jest żadną formą jasnowidzenia ani czarodziejskich umiejętności. W gruncie rzeczy należała ona dawniej do nauk ścisłych, więc od adepta nauki o gwiazdach wymagane było przede wszystkim rozumowanie matematyczne. Trzeba było bowiem najpierw horoskop danej osoby obliczyć, posługując się tak zwanymi efemerydami i rozmaitymi tablicami, a następnie tak sporządzony horoskop zinterpretować przy pomocy równie ściśle określonych reguł obowiązujących od czasów antycznych, a modyfikowanych przez średniowiecze arabskie, łacińskie, renesans i kolejne epoki.

Reklama

- Dzisiaj w pracy obliczeniowej wyręczają nas komputery, ale i tak warto mieć w sobie chociaż trochę rzetelności matematycznej, a jednocześnie otwartości humanisty oraz pewną dozę intuicji, która i tak rozwija się w trakcie pracy astrologicznej. Tak więc każdy może się nauczyć astrologii, lecz nie każdy będzie dobrym astrologiem. Jakkolwiek samo pragnienie nauczenia się astrologii jest moim zdaniem wystarczającą motywacją, aby zgłębiać tę dziedzinę wiedzy.

Czy nauka odczytywania horoskopów wiąże się z wiedzą, którą nabywa się raz czy to raczej proces łączenia tej wiedzy z doświadczeniem?

- I jedno, i drugie, aczkolwiek wiedzy astrologicznej nie zdobywa się jednorazowo, na jakimś jednym kursie czy szkoleniu. Tak naprawdę mamy tu do czynienia z ogromem wiedzy, której zręby powstały już w okresie egipsko-babilońskim, bo przecież jedne z pierwszych zabytków piśmiennictwa dotyczą właśnie nauki o gwiazdach. A następnie ta wiedza rozwijała się w antyku i w kolejnych epokach aż do czasów współczesnych.

- Dysponujemy setkami, jeśli nie tysiącami pism i traktatów astrologicznych powstałych na przestrzeni dziejów, więc samo zapoznanie się z nimi wykracza poza możliwości jednej osoby, nie mówiąc już o zrozumieniu treści, albo jej zastosowaniu w praktyce, względnie odrzuceniu tego, co błędne. Tym niemniej są oczywiście pewne dzieła kanoniczne, które trzeba znać, ponieważ wyznaczają one określoną ciągłość tradycji.

- Natomiast doświadczenie przychodzi z czasem i w miarę łączenia teorii z praktyką. Trzeba podkreślić, że na doświadczenie astrologa składa się nie tylko suma przeczytanych dzieł czy książek albo odbyte szkolenia, lecz głównie indywidualna praca z horoskopami konkretnych osób, jak również własne doświadczenia życiowe oraz rozwój osobisty astrologa. A to wszystko wymaga czasu, dojrzałości, wewnętrznej dyscypliny i odpowiedzialności. Dopiero wtedy możemy mówić o jakimś rodzaju wglądu, który - żeby była jasność - nie ma nic wspólnego z magią.

Na pańskiej stronie znalazłam informacje o Szkole Astrologii PTA, a w programie - podział astrologii na tradycyjną i współczesną. Czym one się różnią?

- Przez astrologię tradycyjną rozumiemy tę dyscyplinę, która rozwijała się od czasów antycznych aż do początków epoki nowożytnej i która w okresie renesansu cieszyła się tak wyjątkowym uznaniem, że otwierano dla niej katedry uniwersyteckie. Astrologia była więc przedmiotem akademickim (czego nie można powiedzieć ani o tarocie, ani numerologii), a jednym z najprężniej działających ośrodków astrologicznych był uniwersytet krakowski, nie wspominając o słynnej papieskiej katedrze astrologii ufundowanej przez Leona X.

- Z grubsza rzecz ujmując, astrologia tradycyjna to ta dyscyplina wiedzy o gwiazdach, która rozwijała się do początku rewolucji oświeceniowej, natomiast rozkwit astrologii współczesnej, której korzenie sięgają połowy XIX wieku, przypada na drugą połowę XX wieku, kiedy astrologia zaczęła pełnymi garściami czerpać ze zdobyczy psychologii głębi, przesuwając punkt ciężkości z prognozowania zdarzeń na rozwój wewnętrznych potencjałów człowieka.

W kilku artykułach o astrologii natknęłam się na wzmianki o Jungu i jego archetypach. To przypadek czy rzeczywiście Jung ma związki z astrologią?

- W tym procesie uwspółcześniania astrologii kluczową rolę odegrała właśnie psychologia analityczna Carla Gustava Junga, która wraz z koncepcją archetypów i nieświadomości zbiorowej, a także hipotezą synchroniczności niesłychanie dowartościowała astrologię, wpisując ją w dynamikę kolektywnych procesów nieświadomych. Jung, który właściwie interesował się astrologią tradycyjną, dostrzegł w niej wiele prawidłowości psychologicznych. Zresztą chętnie stawiał horoskopy swoim pacjentom, zwłaszcza tym najbardziej problematycznym. Udowodnił, że astrologia to w istocie protopsychologia, starsza siostra psychologii.

- Takie ujęcie pozwoliło mu wyznaczyć nowy, najbardziej dominujący nurt w astrologii współczesnej, mianowicie astrologię humanistyczną, której celem jest nie tyle przepowiadanie przyszłości, ile samopoznanie. Horoskop indywidualny stanowi bowiem mapę psyche albo mapę potencjałów psyche. Jest po prostu czymś w rodzaju zdjęcia rentgenowskiego ludzkiej duszy. Zresztą dawni astrologowie - idąc tropem greckiego filozofa Heraklita - byli przekonani, że charakter człowieka w dużej mierze generuje jego przeznaczenie. Zatem ośrodkiem sprawczym albo determinującym nasz los jest nie tyle działające z zewnątrz przeznaczenie, ile nasze wewnętrzne wyposażenie, które do pewnego stopnia możemy kształtować. Można powiedzieć, że Jung nie tyle odkrył humanizm astrologii, ile go po prostu z niej wydobył.

Wiele osób uważa, że astrologia zajmuje się po prostu "przepowiadaniem przyszłości z gwiazd", sprowadzając astrologa do roli wróża. Czy mógłby pan wyjaśnić, czego rzeczywiście może dowiedzieć się astrolog pracujący z konkretną osobą?

- Skrótowo rzecz ujmując można uznać, że astrologia to sztuka przepowiadania przyszłości z gwiazd, ale to daleko idące uproszczenie. Element prognostyczny jest wprawdzie integralną częścią astrologicznej analizy, ale trudno byłoby astrologię sprowadzić do zwykłego wróżenia. To raczej system wiedzy o wpływie ciał niebieskich na życie na ziemi, wiedzy, która z wielką pieczołowitością wypracowywana była od czasów archaicznych.

- Warto podkreślić, że w renesansie nawet jeśli astrologia poddawana była krytyce, to jednak stanowiła ona klucz do zrozumienia jedności natury. Zasadza się ona bowiem na przekonaniu, że w kosmosie wszystko ze wszystkim jest powiązane i że istnieje odwieczna korespondencja nieba i ziemi. Pozostajemy bowiem w jakimś związku z gwiazdami, choćby z tego względu, że jak dziś już wiemy, nasze ciało zbudowane jest z tych samych pierwiastków co gwiazdy.

- Astrolog analizujący horoskop danej osoby, który sporządzony jest na dokładne miejsce i czas urodzenia, włącznie z godziną, dysponuje dość szeroką wiedzą o tej osobie, zarówno o jej zasobach, jak i o tym, co ją czeka. Wiedza ta zapisana jest jednak w języku symbolicznym, który ze swej natury jest wieloznaczny, choć jednocześnie dość precyzyjny.  

Czym jest horoskop urodzeniowy i czego można dowiedzieć się o życiu konkretnego człowieka właśnie z niego?

- Horoskop urodzeniowy, czyli schematyczna mapa nieba sporządzona w dokładnym momencie urodzenia człowieka, stanowi jednocześnie mapę jego potencjałów. Carl Gustav Jung był przekonany, że horoskop to podsłuchana rozmowa bogów na nasz temat. W istocie obrazuje on całokształt życia ludzkiego zarówno w jego potencjalności, jak aktualności. Planety obrazują siły psychiczne, jak na przykład Słońce, które symbolizuje dążenie do uznania, Księżyc - potrzebę bezpieczeństwa, Merkury - umysł i racjonalność, Wenus - potrzebę miłości, Mars - działanie, agresję i bierność.

- Z kolei domy horoskopu wskazują na określone sfery życia. Dom pierwszy, czyli ascendent podkreśla naszą indywidualność, a kolejne domy odnoszą się do pieniędzy, rodzeństwa i nauki, rodziców, dzieci, chorób, małżeństwa, śmierci, podróży, pozycji społecznej i pracy, a także przyjaciół i wrogów. Z połączenia planet, znaków zodiaku i domów powstaje siatka skomplikowanych zależności, z której można wyczytać, jakie ktoś ma predyspozycje zawodowe, finansowe, umiejętności interpersonalne, czego się boi, w czym pokłada nadzieję, jak kocha, za czym tęskni, na co może zachorować, w jaki sposób i kiedy zrealizuje swój potencjał. Słowem, gwiazdy niejedno o nas wiedzą.

W ostatnich latach sporo mówi się o wpływie gwiazd i planet na życie ludzi - popularne stały się już retrogradacja Marsa czy Wenus. Czy rzeczywiście układy innych planet mają wpływ na to, co dzieje na Ziemi - zarówno jeśli chodzi o jednostki, jak i wydarzenia społeczne?

- Musimy tu rozróżnić kilka kwestii. Astrologia - jak wspomniałem - jest systemem wiedzy o wpływie ciał niebieskich na życie na ziemi. W obrębie tej dyscypliny istnieje szereg działów. Tym, co dotyczy najbardziej ogólnych spraw, zajmuje się astrologia mundalna, czyli obejmująca świat w całej jego rozciągłości: politycznej, przyrodniczej czy historycznej, dlatego możemy wyróżniać epoki, ery i tym podobne historyczne momenty, które odnoszą się do całych społeczeństw albo wręcz ludzkości, a które regulowane są cyklami planetarnymi.

- Jeśli więc mamy do czynienia na przykład z wielkimi koniunkcjami Saturna z Jowiszem lub z cyklicznym ruchem wstecznym planet, czyli retrogradacją, to wpływ tych zjawisk odnosi się do wszystkich, ale w przypadku każdego z nas będzie się on manifestował inaczej, co uzależnione jest od dyspozycji zawartej w horoskopie indywidualnym, urodzeniowym. Mowa tu zatem o ogólnych trendach, które w poszczególnych częściach świata manifestują się inaczej, zgodnie z zasadą hierarchii. Horoskopy mocarstw mają po prostu pierwszeństwo nad horoskopami państw o niewielkim znaczeniu strategicznym.

- Dalej, jeśli jakieś ważne konfiguracje planetarne na niebie rezonują z układami w horoskopie indywidualnym, wówczas wpływ tych planet na tę osobę będzie bezpośredni. Pozostałe osoby zaś staną się jedynie obserwatorami zdarzeń, bo nie będą ich dotyczyć wprost.

- Dodam, że istnieje również coś, co można nazwać hierarchią horoskopów odwzorowującą hierarchię wpływów kosmicznych. Na samej górze znajduje się horoskop świata, w oparciu o który dawniej powstawały wielkie miasta lub całe państwa. Na przykład czas wzniesienia Bazyliki Św. Piotra w Rzymie został wyznaczony właśnie w oparciu o ten horoskop świata. Później mamy horoskopy państw, wielkich organizacji, przywódców światowych, a dopiero niżej w hierarchii stoją horoskopy poszczególnych ludzi, wśród których antyczni astrologowie wyróżniali horoskopy królewskie i te niczym nie wyróżniające się. Na samym dole tej drabiny znajdują się horoskopy pytaniowe, które astrolog stawia na moment zadania pytania i odczytuje z niego odpowiedź na konkretną sprawę dotyczącą jednostki.  

Kiedy pan zainteresował się astrologią i co najbardziej w niej pana pociągało?

- Astrologią ktoś zainteresował mnie już jako nastolatka, ale zgłębiać ją zacząłem około dwudziestego roku życia. A gdy miałem 25 lat, opublikowałem swoją pierwszą książkę na temat astrologii i od tej pory moje dociekania intelektualne i akademickie zawsze związane były z filozofią religii, mitologii, symboliki, a także z historią doktryn astrologicznych. Początkowo w astrologii fascynowała mnie obietnica, że może ona udzielić odpowiedzi na fundamentalne pytania, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, i po jakiej drodze kroczymy. Być może truizmem jest twierdzenie, że każdy ma swoją ścieżkę, bo każdy jest inny, ale zawiera ono jednak głęboką prawdę, która zwalnia nas z przymusu bycia kimś, kim nie jesteśmy.

Wykłada pan we wspomnianej wyższej szkole, prowadzi webinaria. Czy obserwuje pan wzrost zainteresowania astrologią wśród Polaków?

- Kiedy wiele lat temu obejmowałem funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Astrologicznego, wśród członków i sympatyków przeważały osoby dojrzałe, nierzadko na emeryturze, starsze ode mnie przynajmniej o pokolenie. Dzisiaj astrologią interesuje się zdecydowanie więcej młodych osób bądź w wieku średnim, którzy albo dopiero wchodzą w świat rzekomo pełnych możliwości i chcą swoje życie optymalnie zaprojektować, albo akurat doświadczają rozczarowania, rozminięcia swoich wyobrażeń o świecie i swojego w nim miejsca. Lub też po prostu chcą się czegoś ciekawego nauczyć.

- Idea mówiąca o tym, że życie ludzkie wpisane jest w szerszy porządek wszechświata, wydaje się być bardzo kusząca i pociągająca, ponieważ nadaje ona wyższy sens ludzkiej egzystencji zdanej na przypadkowość, chaotyczność czy obojętność świata. Możliwość oświetlenia swojego życia światłem gwiazd pozwala spojrzeć na własny los z szerszej perspektywy. A to zawsze nas wzbogaca.

Na koniec pytanie nieco przekorne: kim astrolog nie jest i z jakimi sprawami nie warto się do niego udawać?

- To bardzo ciekawe pytanie. Wbrew temu, co mogłoby wynikać z naszej rozmowy, astrolog wcale nie jest omnipotentny i w gruncie rzeczy nie ma dostępu do żadnej wiedzy tajemnej. Tym niemniej dysponuje narzędziami pozwalającymi dostrzec pewne sprawy z innej perspektywy, ujrzeć procesy i etapy życiowe regulowane cyklami planet i nadać im głębszy sens. Oczekiwanie, że astrolog coś wywróży, przepowie czy oświeci może okazać się rozczarowujące, co nie znaczy, że sesja astrologiczna nie może być dla kogoś przełomowa, bo zwykle taka właśnie jest.

- Do astrologa warto iść ze wszystkim, co nas trapi, ale to nie znaczy, że uzyskamy odpowiedź na każde pytanie. Oprócz spraw, które należałoby uznać za nieetyczne, astrolog na pewno nie wskaże liczb totolotka, nie poda imienia przyszłego męża czy żony, ani nie stwierdzi, że skoro za 20 lat Uran będzie przechodził komuś przez descendent, to na pewno czeka go rozwód. Innymi słowy, astrologia nie zajmuje się tym, co losowe i przypadkowe, a raczej tym, co konieczne. Analizy astrologiczne mają sens wtedy, gdy uznamy, że wprawdzie nasza dusza i droga, którą zmierzamy, są zdeterminowane przez konstelacje planetarne, to jednak sposób, w jaki podróżujemy przez życie, zależy od nas samych.

Zobacz także:


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje