Reklama

Reklama

Bez koszulki w miejscu publicznym. Czy grozi ci mandat?

Letnie upały dają się we znaki i sprawiają, że niektórzy z nas marzą o zrzuceniu koszulki, bez względu na miejsce, w którym się znajdują. O ile na plaży czy na basenie taki zabieg jest jak najbardziej dopuszczalny, o tyle na ulicy czy w sklepie już niekoniecznie. Gdzie należy być ubranym, jakie kary grożą za obnażanie się i czy w ogóle mamy jakieś konkretne przepisy dotyczące tego tematu?

Gdzie można, a gdzie nie wolno chodzić bez koszulki czy w stroju kąpielowym? Gdy termometry zaczynają wskazywać ekstremalnie wysokie temperatury, a żar leje się z nieba, to pytanie zadaje sobie wielu ludzi. Nie tylko dlatego, że szukają każdego sposobu na ochłodę. Są tacy, którym nagie torsy w miejscach publicznych zwyczajnie przeszkadzają i zastanawiają się, czy można coś z tym zrobić.

Turyści paradujący w slipach i bikini po chodnikach, robiący zakupy w sklepach i okupujący restauracyjne stoliki to jeden z głównych tematów dyskusji z miejscowościach letniskowych i nadmorskich kurortach. 

Reklama

Niektórzy postanowili z tym walczyć. W Sopocie już od kilku lat podejmowane są działania, mające uświadomić zarówno przybyszom, jak i lokalsom, że strój kąpielowy, sprawdzający się świetnie na plaży, nie jest odpowiednim ubiorem w miejscach publicznych. W ramach akcji “Stop golasom" sklepy, restauracje czy muzea zabraniają wstępu skąpo ubranym klientom.

Jeszcze dalej poszły słynne na cały świat kurorty, takie jak Palma de Mallorca czy Barcelona. W tym pierwszym zakazem poruszania się poza plażą mają nie tylko osoby bez koszulek, ale także w podkoszulkach bez rękawków, w strojach kąpielowych, klapkach. Listę tę powiększono niedawno o “zabawne" kolorowe kostiumy, peruki czy kapelusze, aby ograniczyć wstęp nieznośnym, najczęściej pijanym, uczestnikom wieczorów kawalerskich.   

Stolica Katalonii zaś wprowadziła przepis, według którego poruszanie się po miejscach publicznych w stroju kąpielowym, slipach czy bikini jest karane mandatem w wysokości 300 euro.

Z golasami walkę podjęto również w popularnej wśród Polaków Chorwacji. Nadmorskie miejscowości, Dubrownik i Split, zezwoliły policji i straży miejskiej na wystawianie mandatów dla tych, którzy prosto z plaży postanowią w skąpym odzieniu przechadzać się po centrum miasta lub udać do restauracji.

W Polsce, poza lokalnymi wyjątkami jak w Sopocie, nie ma żadnych przepisów dotyczących poruszania się w miejscach publicznych z obnażonym torsem. Zarówno ci, którzy chcieliby ulżyć sobie zrzucając część odzienia, jak i ci, którzy czują niesmak, gdy chodniki zapełniają się odsłoniętymi brzuchami, mają do dyspozycji jedynie art. 140 kodeksu wykroczeń. Stanowi on: “Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany". 

W obliczu braku jasnych i zrozumiałych przepisów, policjanci i strażnicy miejscy muszą podejmować decyzje tylko na podstawie tego zapisu. Każdy przypadek jest więc rozpatrywany indywidualnie.

Zarówno funkcjonariusze, jak i eksperci w zakresie prawa podkreślają, że generalnie samo spacerowanie bez koszulki po chodniku nie jest  czynem gorszącym ani nieobyczajnym wybrykiem. Teoretycznie wykroczenie polegające na dopuszczeniu się takiego zachowania jest bezskutkowe, czyli nie musi mieć konkretnego wpływu na otoczenie. 

Strażnik miejski czy policjant może uznać, że ktoś dopuszcza się czynu nieobyczajnego, nawet gdy w pobliżu nie ma ludzi, którzy zasygnalizowaliby zgorszenie, niesmak lub oburzenie. Teoretycznie więc widząc nagusa, funkcjonariusz może od razu wystawić mandat.

W praktyce jednak dzieje się tak tylko w przypadkach obnażania intymnych części ciała. W ostatnich latach strażnicy miejscy i policjanci wielokrotnie wyjaśniali, że do ukarania za brak koszulki dochodzi głównie wtedy, gdy ktoś zgłosi taką sytuację i wyrazi zgorszenie, a funkcjonariusze stwierdzą, że miał ku temu powody.

Nie jest to dobra wiadomość dla osób, które nie życzą sobie, aby w ich otoczeniu, w parkach, na placach czy ulicach przebywali półnadzy mężczyźni lub roznegliżowane kobiety. Ostatecznie jednak liczy się głównie zdrowy rozsądek i kultura osobista. 

Spacer prosto z plaży w samych kąpielówkach i wejście w takim stroju do restauracji, gdzie siedzimy przy stoliku obok innych gości, nie jest dobrym pomysłem i w najlepszym wypadku może się skończyć prośbą ze strony personelu o opuszczenie lokalu. W najgorszym wezwaniem policji i mandatem w wysokości 1500 zł. 

Z drugiej strony jeżeli chcemy zażyć trochę słońca w miejskim parku, znajdziemy ustronne miejsce i rozłożymy się na kocu w stroju kąpielowym tak, aby nie epatować nagością, nie łamiemy prawa i nie powinniśmy mieć żadnych problemów.

Czytaj także:

Opalanie się na balkonie może narazić cię na spore koszty

Nie tylko nowotwory - negatywne skutki opalania się

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wykroczenia | opalanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy