Reklama

Reklama

Bunt przeciwko patriarchatowi. O co chodzi w obowiązkowym heteroseksualizmie?

Obowiązkowy heteroseksualizm nie jest żadną zasadą. Jest natomiast ideą spopularyzowaną przez poetkę i feministyczną pisarkę Adrienne Rich, która zakłada, że heteroseksualizm jest traktowany jako domyślna orientacja, w dodatku najbardziej wartościowa. Zgodnie z założeniami, które Adrienne zawarła w swoim eseju, obowiązkowy heteroseksualizm lub też z angielskiego "comphet", ma swoje podłoże m.in. w homofobii i patriarchacie, a sam esej z 1980 roku był próbą walki z patriarchatem.

Była przedstawicielką radykalnego feminizmu. W 1976 roku, sześć lat po samobójczej śmierci męża i 17 lat po urodzeniu trzeciego dziecka, w swojej książce "Zrodzone z kobiety" ujawniła się jako lesbijka. W owej książce zawarła tezę, według której kobiety nie panują nad swoim macierzyństwem, bowiem jest ono patriarchalnym narzędziem w rękach mężów, polityków i lekarzy. Mowa o Adrienne Rich, która w latach 80. XX wieku podjęła temat obowiązkowego heteroseksualizmu, czyli heteroseksualności narzucanej kobietom ze względów społecznych i ekonomicznych. 

Reklama

Z punktu widzenia feministki

Przy próbie zrozumienia terminu "comphet", niezwykle istotny jest wgląd w tło historyczne. Adrienne Rich była przedstawicielką radykalnego feminizmu drugiej fali, który rozpoczął się w latach 60. XX wieku w Stanach Zjednoczonych i Europie i trwał do końca lat 70. Kontynuował on zagadnienia pierwszej fali feminizmu, które dotyczyły przede wszystkim zmian w edukacji oraz prawie. Druga fala dotykała również spraw związanych z równouprawnieniem na rynku pracy, aborcją i kobiecą seksualnością.

Warte wspomnienia są osiągnięcia feministek drugiej fali. To właśnie dzięki ich protestom miała miejsce liberalizacja prawa aborcyjnego w USA. W 1973 roku Sąd Najwyższy USA uznał, że jakiekolwiek prawne ograniczenia swobody dokonania aborcji w pierwszych trzech miesiącach ciąży są niezgodne z konstytucją. Innym istotnym osiągnięciem było uświadomienie znaczenia molestowania seksualnego oraz przemocy seksualnej. 

O ile nurt liberalny pracował nad zmianami w ramach istniejącego już modelu społecznego, o tyle nurt radykalny domagał się całkowitego obalenia patriarchatu i wyeliminowania seksizmu. Za próbami obalenia patriarchatu stał szereg pojęć, w tym właśnie obowiązkowy heteroseksualizm, który zdaniem Adrienne Rich był narzucany dziewczynkom od okresu dojrzewania i dotyczył ograniczania seksualności kobiet. 

Heteroseksualność jako domyślna orientacja?

- napisała w swoim eseju z 1980 roku "Obowiązkowa heteroseksualność i istnienie lesbijek" Adrienne Rich. Jednak co dokładnie miała na myśli pisząc, że heteroseksualność została narzucona na kobiety? Jej zdaniem przymusowa heteroseksualność ma swoje źródło w podporządkowaniu kobiet mężczyznom. Dostęp mężczyzn do kobiet był według niej chroniony przez przymusową heteroseksualność. Poetka starała się również obalić tezę, jakoby pociąg kobiet do mężczyzn był jedynym właściwym. Sugerowała, że heteroseksualność nie jest ani wrodzona, ani wybrana przez jednostkę, lecz jest wytworem kultury, a zatem jest wymuszona. Obowiązkowy heteroseksualizm wiąże się również z przekonaniem, iż pociąg wyłącznie do płci przeciwnej jest jedynym właściwym, moralnym i słusznym. 

Jakie elementy wchodzą w zakres pojęcia obowiązkowego heteroseksualizmu?

By lepiej zrozumieć ideę przymusowego heteroseksualizmu, warto poznać genezę tego zjawiska, na którą składają się elementy wymienione przez Adrienne Rich. Wśród nich znalazły się m.in. wzorce narzucanie przez pornografię, promowanie uległości kobiet i zaprzeczanie ich popędowi seksualnemu oraz negowanie istnienia lesbijek, podwójne standardy i idealizacja związków heteroseksualnych.

- W tradycji zachodniej warstwa romantyczna zapewnia, że kobiety mają nieuchronny pociąg do mężczyzn. Nawet wówczas, gdy pociąg ten ma charakter samobójczy (np. Tristan i Izolda)(...). Tradycja nauk społecznych głosi zaś, że pierwotna miłość między płciami jest normalna; że kobiety potrzebują mężczyzn jako opiekunów społecznych i ekonomicznych - pisała w eseju Adrienne Rich. Próbowała tym samym udowodnić, że uznawanie orientacji heteroseksualnej jako jedynej właściwej ma na celu zniewolenie kobiet, m.in. ekonomiczne i społeczne. 

Co jeszcze wynikało z eseju?

Prócz tezy o tym, że heteroseksualizm traktowany jest jako orientacja domyślna, teoretyczka feminizmu wskazała również dodatkowe założenia, według których osoby należące do mniejszości seksualnych postrzegają swoją orientację seksualną jako bardziej istotną w wyniku włożenia większego wysiłku w zrozumienie jej, a co za tym idzie - cechują się wyższym rozwojem tożsamości. 

Kobieta poruszyła w swoim eseju również zagadnienie "egzystencji lesbijskiej". - Egzystencja lesbijska oznacza przełamanie tabu i odparcie narzuconego stylu życia. Stanowi również pośredni lub bezpośredni atak na męskie prawo dostępu do kobiet. Ale jest też czymś więcej, choć w pierwszej chwili zapewne najłatwiej jest ją odczytać jako akt oporu, formę buntu wobec patriarchatu - pisała Adrienne. 

Esej wpisywał się w głos radykalnego feminizmu, jednak właśnie przez wzgląd na radykalizm, nie przez wszystkie feministki był uznawany za słuszny. W latach 70. feministki homoseksualne były czasami odrzucane przez innych członków Ruchu Wyzwolenia Kobiet, popularnego podczas drugiej fali feminizmu. 

- pisała kobieta w eseju o idei obowiązkowego heteroseksualizmu.

Feministyczny esej z 1980 roku w odniesieniu do dzisiejszych czasów

Początkowo termin "comphet" odnosił się jedynie do ograniczenia seksualności kobiet w ujęciu patriarchatu. Choć w dzisiejszych dyskusja o nieheteronormatywności powoli przestaje być tematem tabu, pojęcie to stało się bardziej uniwersalne. W dalszym ciągu odnosi się do społecznej akceptacji par heteroseksualnych przy mniejszej akceptacji par nieheteroseksualnych.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej w 2017 roku, 55 proc. Polaków traktuje homoseksualizm jako odstępstwo od normy, które należy tolerować. Co czwarty badany wskazał jednak, że nie powinno się go tolerować. Ogromny wpływ na postrzeganie innych orientacji, niż heteroseksualna, ma przekaz medialny. W ostatnich latach możemy obserwować coraz większy nacisk na uwzględnianie w popkulturze postaci reprezentujących społeczności LGBTQ. Doskonałym przykładem kampanii normalizującej fakt, że orientacja heteroseksualna nie jest jedyną właściwą, mogą być murale Netflixa pod hasłem "Nie da się napisać PEŁNEJ historii bez LGBTQIA+", które powstały z okazji Miesiąca Dumy w polskich miastach. 

O ile w dużych miastach nieheteronormatywność przestaje być tematem tabu, a na ulicach coraz częściej możemy spotkać pary homoseksualne nieukrywające swojej orientacji w obawie przed atakami, o tyle w mniejszych miejscowościach, zwłaszcza młode osoby muszą borykać się z ogromnym brakiem akceptacji. Dlatego to, co serwują ogólnodostępne media jest tak ważne. Dzięki filmom, które prezentują społeczność LGBTQ w zupełnie normalnym ujęciu, temat ten powoli może przestać być społecznym tabu. Dla wielu osób jest to wręcz potwierdzenie, że pomimo tego, iż nie mają pociągu do osób tej samej płci, to wszystko jest z nimi w porządku. 

W rozmowie z Noizz Jakub Ledzion, działacz Kampanii Przeciw Homofobii powiedział: "W pierwszych produkcjach filmowych geje byli z reguły związani ze środowiskami kryminalnymi i narkotykami. Potem te wątki przewijały się albo wokół epidemii AIDS albo stereotypowego postrzegania osób LGBT. W tej chwili czuję, że "heterobańka", w której szczelnie zamknięte było kino powoli pęka i postacie osób nieheteroseksualnych i transpłciowych przestają być tak mocno oparte na stereotypach. Oczywiście nie brakuje "wypadków przy pracy", ale kino wydaje się zmierzać w odpowiednim kierunku". 

Coraz częściej jesteśmy "zaskakiwani" przez osoby LGBTQ nie tylko w filmach i serialach, ale też w kampaniach reklamowych popularnych marek. Zaskakiwani, ponieważ w dużej mierze wiąże się to z przełamywaniem społecznego tabu, które w wielu kręgach wciąż spotyka się z oburzeniem. Jednak jedynie przez społeczną normalizację faktu, że heteroseksualność nie jest jedyną "domyślną" orientacją, a więc m.in. przez zmienianie medialnego przekazu, będziemy mogli pożegnać się z konsekwencjami obowiązkowego heteroseksualizmu lub - mówiąc bardziej potocznie - z "heterobańką". Tą samą, która daje poczucie, że orientacja seksualna może w jakikolwiek sposób stawiać jednych ludzi wyżej od drugich.


Czytaj również:

Święty Mikołaj LGBTQ? Tak, w norweskiej reklamie!

Oczekiwania społeczne wobec matek się nie kończą

Czego wstydzą się kobiety?

Zobacz także:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje