Reklama

Reklama

Czarne owce błękitnej krwi

Harry rozrabiaka. Jego Królewska Niegrzeczność. Tak nazywano go do niedawna. Po latach wybryków pokazał inną twarz. Sympatycznego księcia, który jak jego matka - jest blisko zwykłych ludzi.

Role w tym rodzeństwie od zawsze były podzielone. Książę William, starszy brat i następca tronu był tym ułożonym i poprawnym. Młodszy Harry, wprost przeciwnie. Od małego był buntownikiem. Nawet za życia ukochanej matki, księżnej Diany, bywał nieznośny.

Brytyjskie tabloidy zastanawiały się nawet - także z racji urody - czy aby na pewno jego ojcem jest książę Karol. A nie koniuszy i instruktor jazdy konnej - James Hewitt, z którym nieszczęśliwą Dianę połączył płomienny romans. Francuzi nazywają takich osobników - "Enfant terrible", niesfornym dzieckiem. I taki właśnie był Harry. W zasadzie do trzydziestki.

Reklama

Alkohol, narkotyki, imprezy, szybkie motocykle

Plus nałogowe palenie - to wizerunek, do którego książę zdążył przyzwyczaić świat. I co dziwniejsze - nawet rodzinę królewską. Mimo to, zdarzało mu się wyprowadzić z równowagi nie tyko ją, ale także pozostałych rodaków. Tak stało się w 2005 roku, gdy świat obiegły zdjęcia Harry’ego, podczas jednej z suto zakrapianych imprez - przebranego za nazistę. Pokajał się za to natychmiast: - To był kiepski wybór, jeśli chodzi o kostium i przepraszam za to. Bardzo mi przykro, jeśli obraziłem kogoś lub postawiłem przez to w trudnym położeniu. Niesmak jednak pozostał.

Książę wziął sobie jednak krytykę do serca, bo kolejne zdjęcie z imprezy, które obiegło cały świat - nie przedstawiało go już w żadnym przebraniu , a wręcz przeciwnie - zupełnie nagiego.

W sprawach sercowych miał podobny rozmach. Do poznania Meghan Markle zwykle wybierał wysokie blondynki. Jego sercowe wybory poza blondem posiadały jeszcze jeden mianownik - średnio nadawały się do przedstawienia rodzinie królewskiej, o surowej babce, królowej Elżbiecie, nawet nie wspominając. Bo poza Chelsy Davy, dziedziczką posiadłości ziemskich, z którą spotykał się przez pięć lat, od czasu do czasu ją zdradzając, oraz spadkobierczynią fortuny Kristiną Schwarz i aktorką Carą Delevingne, było jeszcze mnóstwo telewizyjnych gwiazdeczek, modelek, najczęściej bielizny, piosenkarek, celebrytek i kelnerek. Niewiele zapowiadało, by miał polubić monogamię.

Miłość, Meghan i terapia, lekiem na całe zło

Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dwa lata temu. Książę poznał wtedy miłość życia, amerykańską aktorkę i rozwódkę Meghan Markle. - Ta piękna kobieta po prostu natknęła się na mnie i wpadła do mojego życia, a ja wpadłem do jej - powie potem szczęśliwy książę. W końcu szczęśliwy.

Okazało się, że dotąd, co skrzętnie ukrywał, wciąż walczył sam ze sobą. Jego problemy zaczęły się w 1997 roku, kiedy w wypadku samochodowym w Paryżu zginęła jego matka. Miał wówczas 12 lat i świat wywrócił mu się do góry nogami. Dopiero rok temu przyznał, że od tego czasu nie radził sobie zupełnie z emocjami i był bliski całkowitego załamania. Zamknął się w sobie, co było powodem jego wielu późniejszych kłopotów i "totalnego chaosu".

Po latach starszy brat namówił go, by skorzystał z pomocy terapeuty. Harry posłuchał tej rady. I zaczął lepiej czuć się sam ze sobą. Zdradził, że miał także problemy z agresją, ale te udało się z kolei wykluczyć zajęciami z boksu. I choć Brytyjczycy powinni być zadowoleni, że następcą tronu zostanie bardziej stateczny brat, to jednak... To nie takie oczywiste. Bo Harry ostatnio skradł ich serca.

Kochają go za to, że jest bezpośredni i serdeczny. Potrafi stroić miny z przygodnie spotkanymi dziećmi i autentycznie go to bawi. Doceniają jego zaangażowanie w 10-letnią służbę wojskową, w tym dwa lata na misji w Afganistanie. A także to, że idąc drogą matki - działa charytatywnie, wspiera weteranów. Oraz za miłość, którą ma w oczach, gdy patrzy na swoją ukochaną, teraz już żonę, Meghan.

To dla niej zerwał z hulaszczym trybem życia, schudł, a nawet rzucił palenie. To dla niej złamał, po raz ostatni może, dworską etykietę. Wziął ślub nie gładko ogolony, tylko jako właściciel pokaźnej, rudej brody. Meghan ją uwielbia, królowa Elżbieta nienawidzi, ale i tym razem przymknęła oko na ten, niewinny już, wybryk wnuka. Bo po nieznośnym łobuziaku nie ma śladu. No, może, najwyżej te ogniki w oczach...

Kochliwa księżniczka

Ukochana "córeczka tatusia" księżniczka Stefania (53), w młodości spędzała księciu Rainierowi (†82) sen z powiek. Dwukrotnie wiązała się ze swoimi ochroniarzami. Najpierw z rozwodnikiem i ojcem maleńkiego synka, Danielem Ducruetem. Mocno sprzeciwiał się temu ojciec. Jednak Stefania postawiła na swoim. Najpierw urodziła Ducruetowi dwoje dzieci, a potem go poślubiła. Rozwiedli się, gdy okazało się, że Ducruet zdradza nawet ją.

Kolejnym wybrankiem był... znów ochroniarz, a na świat przyszło jeszcze jedno nieślubne dziecko. Potem związała się z żonatym dyrektorem narodowego cyrku szwajcarskiego. Kiedy złamał jej serce, wyszła za mąż za artystę... cyrkowego. Związek przetrwał rok. Jednak kiedy stary książę umierał, to właśnie najbardziej nieznośna córka nie odstępowała go na krok.

Król życia (luksusowego)

Jak jazda motocyklem, to bez kasku. Jak superszybka jazda porsche, to po krętych drogach. Jak jachty, to najdroższe. Jak kobieta, to nie jedna. A jak słoń, to niestety martwy. Ustrzelony w Afryce. To najkrótsza charakterystyka kosztownych rozrywek byłego króla Hiszpanii Juana Carlosa (80). Mimo to przez lata cieszył się poparciem 3/4 poddanych. Nawet wielokrotne zdradzanie żony, królowej Sophii (79), było w kulturze macho przyjmowane z całkowitym zrozumieniem.

Inteligentny, dowcipny, a kiedy trzeba - twardy i stanowczy, cieszył się wielką sympatią narodu. Jednak zmalała ona drastycznie, za sprawą... słonia. Śmierć zwierzęcia dla zabawy, w dodatku za 33 tysiące euro, w czasie, gdy krajem targał kryzys gospodarczy, wstrząsnęła Hiszpanią. Tron dwa lata temu przejął jego syn, książę Filip.

Mąż wart żony

Sarah Ferguson, księżna Yorku (58), bezpośrednia i ciesząca się za to sympatią wśród Brytyjczyków - zanim rozwiodła się z księciem Andrzejem (58), zdążyła napsuć rodzinie królewskiej krwi. Zresztą potem również. Królewska etykieta zawsze ją uwierała, co chwila popełniała gafy. Ciągła nieobecność męża, widywali się ok. 50 dni w roku, skończyła się tym, że przyłapano ją z amerykańskim finansistą, w chwili gdy całował jej stopy.

Lubująca się w luksusach, wpadła po rozwodzie w gigantyczne długi. I zarabiała na czym się tylko dało, nawet na kłopotach z własną nadwagą. Dziennikarzom udało się przyłapać ją na przyjmowaniu ogromnej łapówki w zamian za ułatwienie kontaktu z eksmężem. Za co publicznie przeprosiła. Książę Andrzej nie wypadał na tle byłej żony lepiej. Zarzucano mu, że za pieniądze podatników opłaca drogie rozrywki, obraca się wśród podejrzanych biznesmenów. A co gorsza, przyjmuje od nich drogocenne prezenty.

Jaka matka, taki syn

Poprzednia królowa Belgii, Paola (80), nie cieszyła się sympatią poddanych. Włoszka nigdy nie nauczyła się ich języków i sama przyznawała, że źle czuje się w Belgii. Kiedyś od działalności charytatywnej wolała dyskoteki i plażowanie. Ale do trzęsienia ziemi doszło, gdy jej mąż, król Albert II (84), przyznał się do nieślubnej córki. W odwecie królowa obwieściła, że nie jest on ojcem młodszego syna.

Obecnie na tronie jest ich starszy syn, Filip I. On także, nie cieszył się i nie cieszy miłością rodaków. Uważany był za lekkoducha. Serca rodaków podbiła za to jego żona, Matylda.

Relaks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje