Reklama

Reklama

Dokarmianie zwierząt w zoo może prowadzić do tragedii!

"Rzucają mi różne rzeczy na wybieg. Ale tej jednej nigdy nie zapomnę. Wpadła kolorowa puszka ze słodkim napojem, więc ją zjadłam. Boleśnie skaleczyłam sobie język i dziąsła. Rany goiły się bardzo długo" - apeluje słonica Buba w ramach kampanii "ZOOstaw, nie dokarmiaj", prowadzonej przez warszawski ogród zoologiczny.

Ludzkie jedzenie nie jest odpowiednie dla zwierząt i może im poważnie szkodzić - przekonują pracownicy zoo. Turyści, którzy wrzucają na teren zwierzęcych wybiegów przyniesione przez siebie produkty żywnościowe myślą, że dokarmiają w ten sposób zwierzęta. W rzeczywistości narażają je na choroby i cierpienie. Poza tym, podawanie zwierzętom jedzenia może być dla zwiedzających bardzo niebezpieczne. Nie róbmy tego - apelują opiekunowie zwierząt w warszawskim zoo.

Reklama

Czym zwiedzający dokarmiają mieszkańców zoo? Zwykle są to kawałki chleba, niedojedzone bułki, chipsy, frytki czy innego typu słone przekąski. Zdarzają się też owoce i warzywa, choć zwykle nie są one dopasowane do tego, co powinny jeść zwierzęta określonych gatunków. Takie jedzenie nie służy zwierzętom, naraża je na niestrawność i złe samopoczucie.

"My w warszawskim ZOO dbamy o zdrową dietę naszych zwierząt. Działamy zgodnie z programami żywieniowymi, które są opracowywane dla różnych gatunków zwierząt, zależnie od ich wieku, płci, zdrowia i kondycji. Mamy rzadkie gatunki zwierząt o bardzo specyficznych wymaganiach pokarmowych i dokładnie wiemy co i kto powinien zjeść. Natomiast dokarmianie przez zwiedzających jest przyczyną wielu problemów naszych podopiecznych" - alarmują pracownicy ogrodu zoologicznego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje