Reklama

Reklama

Idole naszych idoli

Są znani i uwielbiani przez tysiące fanów na całym świecie. Trudno uwierzyć, że skrycie wzdychają do innych sławnych osób. Marzą o spotkaniu z nimi, a kiedy im się to uda, nie wiedzą, co powiedzieć, wzruszają się i płaczą ze szczęścia. Jak zwykli ludzie.

Sandra i Keanu

Razem wystąpili w kultowym filmie "Speed: Niebezpieczna prędkość" 26 lat temu.

Sandra Bullock w programie u Ellen ujawniła, że była pod ogromnym wrażeniem Keanu Reeves’a, z którym cudownie się jej współpracowało. Keanu był zabójczo przystojny i bardzo miły.

Nie byli parą, ale się przyjaźnili. Reeves rok temu przyznał się, że się w niej podkochiwał, ale nigdy nie dał jej tego poznać.

Reklama

Nie umawiali się, bo razem pracowali. Obydwoje wtedy byli w innych związkach. Nazwał Sandrę wspaniałym człowiekiem i doskonałą aktorką.  

Billie i Justin 

Piosenkarka Billie Eielish uwielbiała Justina Biebera od czasu, kiedy skończyła siedem lat. Rok temu jej marzenie spełniło się. Na festiwalu Coachella spotkała swojego idola, a nawet przytuliła się do niego na oczach fanów.

Co prawda Justin miał na twarzy maskę, której nie zdjął nawet na tę okoliczność, ale dla Billie i tak było to bardzo wzruszające przeżycie.

Złośliwi internauci komentują, że Bieber jako pierwszy przewidział epidemię koronawirusa, przed którym odpowiednio się zabezpieczył. 

Emilia i Matt  

Emilia Clarke ma słabość do Matta LeBlanc, odtwórcy roli Joey’a Tribbiani w serialu "Przyjaciele". Kiedy po raz pierwszy spotkała się ze swoim idolem, miała do niego jedną prośbę. Czy może ją zapytać: "How you doin’?" (Jak leci?). "Matka Smoków" chciała się poczuć choć przez chwile, jak jedna z dziewczyn, które z ten sposób podrywał przystojny Joey. Jak się okazuje, nawet po latach jego czar  nadal działa na kobiety. 

Emma i Mel B 

Aktorka Emma Stone nie ukrywa, że jej ulubionym zespołem, któremu jest wierna od lat jest Spice Girls. Podczas jednego z wywiadów, prowadzący przygotowali dla Emmy nie lada niespodziankę. Spicetka Mel B, nagrała dla oddanej fanki podziękowania za wierność zespołowi i pozdrowienia. Panna Stone była tak wzruszona, że z trudnością powstrzymywała łzy.   

Jennifer , Jack i Timothee  

W 2013 roku Jennifer Lawrence odbierała statuetkę Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej za rolę Tiffany Maxwell w filmie "Poradnik pozytywnego myślenia". Na zwyczajowym after party stała się rzecz niezwykła. Jack Nickolson zaczął z nią flirtować, mówiąc, że przypomina mu jego dawną dziewczynę. W innym wywiadzie Jennifer wspomniała, że jest miłośniczką talentu Timothee’ego Chalameta. Niestety, sądzi, że charyzmatyczny aktor jest na razie dla niej zbyt młody, więc musi poczekać, gdy skończy 30 lat i wtedy planuje go zdobyć.   

Anne i Mariah 

Lubiana aktorka Anne Hatheway od lat podziwia piosenkarkę Mariah Carey. Pewnego dnia miała wywiad, a jej idolka była nieopodal. Dziennikarz, któremu udzielała wywiadu zasugerował, że może podejdzie i zaczepi ulubioną wokalistkę. Anne była bardzo podekscytowana, ale odparła, że jeszcze się spotkają. Kiedyś nadejdzie właściwy czas. 

Dlaczego Zac Efron doprowadził Michaela Jacksona do łez? 

Zac Efron w programie "Graham Gordon Show" opowiedział o niezwykłej rozmowie telefonicznej, którą przeprowadził w Paryżu. Popularny aktor miał wtedy 21 lat i grał w "High School Musical 3". Właśnie był na kolacji z reżyserem tej produkcji, kiedy telefon Kenny’ego Ortegi zadzwonił. Mężczyzna zrobił tajemniczą minę i zachęcił Zaca, żeby go odebrał.

Dzwonił Michael Jackson, który był trochę zdezorientowany, gdy usłyszał nieznany głos. Za to Zac wykorzystał sytuację, przedstawił się i powiedział swojemu idolowi, jak wiele mu zawdzięcza. Był bardzo wzruszony i zdenerwowany, a Jackson poprosił o połączenie z reżyserem.

Po chwili telefon zadzwonił jeszcze raz. To znowu był Michael, który tym razem chciał rozmawiać z Zaciem. "Ty jesteś Zac z "High School Musical"? Bardzo mi się podoba to co robisz. Jestem twoim wielkim fanem" - usłyszał młody artysta od swojego idola.

Płacząc ze wzruszenia Zac próbował podziękować swojemu mistrzowi za to, że nauczył go tańczyć i wierzyć w siebie. Jego emocjonalna opowieść sprawiła, że tym razem rozpłakał się Król Popu. - Zac, czy to nie wspaniałe? Marzenia naprawdę się spełniają - powiedział wzruszony Micheal. To były ostatnie słowa, które Zac od niego usłyszał i dobrze zapamiętał.     

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy