Reklama

Krzysztof Jackowski o zaginięciu Iwony Wieczorek: Stały się tam dziwne rzeczy

Zaginięcie Iwony Wieczorek z lipca 2010 roku to bez wątpienia jedna z najbardziej tajemniczych, ale i medialnych spraw ostatniej dekady. W poszukiwania kobiety od samego początku zaangażowany był również polski jasnowidz Krzysztof Jackowski, którego o pomoc poprosiła matka zaginionej dziewczyny. Jak na przestrzeni lat zmieniały się jego wizje dotyczące tego, co stało się z 19-letnią maturzystką?

Kilka godzin przed zaginięciem

16 lipca 2010 roku Iwona Wieczorek w godzinach popołudniowych pojawia się w mieszkaniu swojej koleżanki Adrii. Nastolatki mieszkają na tym samym osiedlu. Wieczorem mają zamiar iść do jednej z sopockich dyskotek na popularnym Monciaku. Iwona tego dnia informuje swoją mamę, że po powrocie z zabawy przenocuje u Adrii.

Podczas feralnej, lipcowej nocy nastolatkom towarzyszą trzej koledzy - Paweł P., Adrian S. i  Marek O. Mężczyźni o 22:30 podjeżdżają samochodem po Adrię i Iwonę, a następnie kierują się na działkę babci Pawła. Wcześniej zatrzymują się pod jednym ze sklepów, gdzie kupują alkohol. Na działce spędzają kilka godzin, by wreszcie około pierwszej dotrzeć pod dyskotekę. Tak szczegółowych informacji o przebiegu zdarzeń z 16 lipca 2010 możemy dowiedzieć się z książki pt. "Co się stało z Iwoną Wieczorek", autorstwa dziennikarza Janusza Szostaka.

Reklama

Szostak w swojej książce twierdzi, że podczas zabawy w dyskotece Iwona Wieczorek otrzymała od swojej koleżanki wiadomość SMS, która wyprowadziła ją z równowagi i miała poniekąd przyczynić się do podjęcia przez Iwonę decyzji o opuszczeniu znajomych i samodzielnym powrocie do domu.

Iwona Wieczorek, zdaniem Janusza Szostaka, była zazdrosna o swojego byłego chłopaka, na którym mimo rozstania jej zależało. O godzinie 2:50 Iwona wraz ze znajomymi wyszła przed dyskotekę, gdzie po sprzeczce poinformowała resztę grupy, że wraca sama do domu.

Podczas powrotu do domu Wieczorek rozmawiała przez telefon z Adrią, twierdząc, że jest przy wejściu na plażę w Sopocie, drugie lub trzecie wejście od mola. W tym czasie Adria wracała taksówką do domu i odmówiła Iwonie ponownego spotkania.

Był to ostatni kontakt z Iwoną Wieczorek tamtej nocy. 19-latki, która zaginęła 12 lat temu do dzisiaj nie udało się odnaleźć.

Pomoc jasnowidza

Krótko po zaginięciu matka dziewczyny Iwona Wieczorek-Kinda zgłosiła się o pomoc do Krzysztofa Jackowskiego - jednego z najbardziej znanych jasnowidzów w Polsce. Jackowski otrzymał od kobiety dwie bluzki Iwony Wieczorek i jej zdjęcie. W pierwszej wizji Jackowski stwierdził, że Iwona żyje i prawdopodobnie przebywa w pobliżu jakiejś altany ogrodowej.

Kilka dni później Jackowski przyjeżdża do Trójmiasta, gdzie otrzymuje kolejne rzeczy należące do Iwony Wieczorek. Jasnowidz twierdzi, że ma nowe doznanie, z którego wynika, że Iwona jednak nie żyje.

Do trzeciej wizji Krzysztofa Jackowskiego doszło podczas realizacji jednego z odcinków programu "Interwencja" emitowanego przez telewizję Polsat. Jackowski przed kamerami wącha białą bluzkę Iwony Wieczorek, rysuje coś w zeszycie i mówi o krzewach oraz drzewach i nieregularnych kształtach terenu. Po chwili do Jackowskiego podchodzi jakiś mężczyzna i mówi: "Tu zaraz jest, tak samo to wygląda".

Jackowski zrywa się z krzesła i zaczyna biec w stronę wyjścia z plaży, pytają mężczyznę - "gdzie to jest, w którym miejscu?". Po dotarciu do celu jasnowidz  rozgląda się po krzakach i wykrzykuje - "panowie, w krzakach i tu ryjemy!"

Świadkiem wizji Jackowskiego była wówczas matka zaginionej Iwony, która tak wspomina tamte wydarzenia:

Podczas realizacji programu "Interwencja" Jackowski wybrał się na działkę, gdzie przed wyjściem do dyskoteki przez kilka godzin Iwona przebywała wraz ze znajomymi. Na miejsce z jasnowidzem udał się jeden z kolegów Iwony. Mężczyźni wchodzą do niewielkiego domu na działce, gdzie dochodzi do konfrontacji. Jackowski ma zastrzeżenia co do prawdomówności znajomego Iwony Wieczorek. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego kolega Iwony nie zadzwonił do niej, kiedy oddaliła się od grupy. 

Czytaj także: Krzysztof Jackowski miał przerażający sen. Chodzi o zaginioną Iwonę Wieczorek

Tłumaczenie mężczyzny, że "wysiadł mu telefon", jasnowidz puentuje słowami: "trochę to dziwne, jej wysiadł telefon, tobie wysiadł". Po chwili dochodzi do ostrej wymiany zdań między Jackowskim a kolegą Iwony Wieczorek.  Całą rozmowę nagrały kamery Polsatu. Tak wyglądała rozmowa Krzysztofa Jackowskiego z kolegą Iwony Wieczorek:

Kolega Iwony: Co, krwi szukacie, czy co?

Krzysztof Jackowski: Też.

Kolega Iwony: O, Boże! Ludzie, jak wy mi mówicie, że krwi szukacie

Krzysztof Jackowski: Kolega jest twardy.

Kolega Iwony: To już mnie po prostu...

Krzysztof Jackowski: Nosi.

Kolega Iwony: Nosi mnie, tak.

Krzysztof Jackowski: Chodź na ganek, posiedzimy. Ja teraz swoją robotę wykonam.

Kolega Iwony: Zmarnowany czas, jak szukacie koło mnie. Mówię wam.

Krzysztof Jackowski: Kolego, byłbyś głupcem, gdybyś koło siebie to schował. Byłbyś głupcem.

(...)

Krzysztof Jackowski: Pokaż mi swój telefon.

Kolega Iwony: Który?

Krzysztof Jackowski: Masz dwa.

Kolega Iwony: No, mam dwa, no.

Krzysztof Jackowski: Dobrze. I zacznę cię gnieść, bo to następne kłamstwo. Stań tu. I kolega nam teraz głośno powie, dlaczego wyjął dwa telefony i dlaczego, skoro ci się rozładował telefon, to niby nie dzwoniłeś, skoro miałeś drugi.

Kolega Iwony: Bo ten był w domu.

Krzysztof Jackowski: Szybko myśl. Ten był dom. A teraz nosisz dwa. Jeżeli ma się dwa telefony...

Kolega Iwony: Na imprezy nie chodzę z dwoma telefonami.

Krzysztof Jackowski: Tylko z jednym. A poza imprezą z dwoma. Bzdura!

Kolega Iwony: W życiu na imprezę nie szedłem z dwoma telefonami.

Krzysztof Jackowski: Ale dlaczego na imprezę nie idziesz z dwoma telefonami?! Jak ja mam dwa telefony, to go wsadzam w du... i noszę!

Kolega Iwony: Bo jeden mam służbowy i nie interesują mnie sprawy firmowe w ciągu tego, jak się bawię.

Krzysztof Jackowski: A dzisiaj nosisz?

Kolega Iwony: A zawsze noszę, tak. Bo teraz jak ktoś do mnie z pracy na przykład zadzwoni...

Krzysztof Jackowski: A na imprezie miał jeden. Ja ci nie wierzę. Bo wyjąłeś dwa.

Kolega Iwony: No i super.

Kolega Iwony: Słuchajcie, ustalmy jedną rzecz. Jeżeli macie jej szukać wokół mojej osoby, to mam to w pi.... Jutro jadę do Hiszpanii i mam wy... w to wszystko.

Krzysztof Jackowski: Bardzo dobrze!

Kolega Iwony: No, i w porządku. K..., paranoja, do ch... pana.

Jackowski w programie "Interwencja" powiedział: "Obszedłem całą tę drogę, jak ona szła. Nie czuję jej tam. Według mnie śmierć nastąpiła w jakimś drewnianym pomieszczeniu typu domek letniskowy lub altana. I stało się to na pewno po minięciu nocy, ale ciało zostało przeniesione. I uważam, że tam jest klucz do rozwiązania tej zagadki".

Przełom w śledztwie?

Na ujęciach z miejskiego monitoringu, który ostatni raz zarejestrował wracającą z dyskoteki Iwonę Wieczorek widać również podążającego za 19-latką mężczyznę z przełożonym przez ramię ręcznikiem.

Policja przez 12 lat próbowała ustalić, czy może mieć on związek z zaginięciem gdańszczanki. Niespodziewanie "mężczyzna z ręcznikiem", bo tak określały go media, sam zgłosił się kilka dni temu na policję. Okazał się nim 58-letni mieszkaniec Chorzowa, który po przesłuchaniu w charakterze świadka został zwolniony do domu.

Przy okazji wyszło na jaw, że mężczyzna mógł brać udział z oszukiwaniem turystów w Zakopanem na grę zwaną "trzy kubki".

Natomiast 14 grudnia 2022 roku w Gdańsku na polecenie prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie zatrzymano dwie osoby - Pawła P. i jego partnerkę.

"Zatrzymani zostali przewiezieni do Krakowa, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące popełnienia przestępstw narkotykowych. Ponadto Pawłowi P. ogłoszono zarzuty dotyczące utrudniania postępowania karnego poprzez usuwanie śladów i dowodów, zacieranie śladów przestępstwa, a także podawanie nieprawdziwych informacji w sprawie dotyczącej Iwony Wieczorek" - podała prokuratura.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu" - podali śledczy. Prokuratura ujawniła także, że wobec Pawła P. zastosowane zostało poręczenie majątkowe w wysokości 50 tysięcy złotych.

Krzysztof Jackowski w rozmowie z Interią powiedział, że nie chce szerzej komentować sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. Wspomniał jednak, że jego rozmowa z kolegą Iwony Wieczorek z programu "Interwencja" to tylko fragment kilkudziesięciominutowego nagrania, które w całości trafiło w ręce policji

"Tam są pewne zdarznia słowne i zachowawcze pewnych osób. Nie chodzi tylko o jedną osobę. Nie wszystko w Interwencji zostało wtedy pokazane. (...) Tam, moim zdaniem, stały się dosyć dziwne rzeczy w niektórych momentach." - powiedział Interii Krzysztof Jackowski.

Z informacji, do których dotarła Interia wynika, że Paweł P., który usłyszał zarzuty, to ta sama osoba, z którą jasnowidz przeprowadził opisywaną przez nas konfrontację na terenach ogródków działkowych.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Iwona Wieczorek | Krzysztof Jackowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy