Reklama

Reklama

Małe potwory: Spotkanie z nimi może popsuć ci urlop

Każdy z nas wie, jak niebezpieczne dla naszego zdrowia może być ukąszenie kleszcza. Ale to niejedyne niebezpieczeństwo, na jakie jesteśmy narażeni w czasie spacerów, urlopów i wypoczynku na łonie natury. W Polsce żyje wiele owadów, których powinniśmy się wystrzegać, gdyż spotkanie z nimi może okazać się dla nas bardzo bolesne.

Wodne drapieżne pluskwiaki

Płoszyca szara nazywana jest skorpionem wodnym, a miano to zawdzięcza zarówno swojemu wyglądowi, jak i bolesnym ugryzieniom, którymi może “poczęstować" nieostrożnego pływaka. Ten drapieżny pluskwiak zasiedla stawy i wolno płynące rzeki, ale można niekiedy spotkać go też na brzegu Bałtyku. Płoszycę łatwo rozpoznać dzięki przednim odnóżom, przypominającym szczypce i wyrastającej z odwłoka rurce służącej do oddychania, która nadaje jej podobny do skorpiona wygląd.

Poluje ona na małe rybki i kijanki, które zabija swoim jadowitym ukąszeniem - to właśnie z powodu tego jadu spotkanie z płoszycą możemy zapamiętać na długo. Jad wodnego skorpiona nie jest niebezpieczny dla naszego życia, ale ukąszenie jest bardzo bolesne i może wywołać reakcję alergiczną. W polskich stawach możemy też natrafić na inne drapieżne pluskwiaki, na przykład żyrytwę kluskowatą, znaną pod równie pięknym mianem "osy wodnej".

Reklama

Jadowite polskie pająki

Bagnik przybrzeżny to jeden z największych polskich pająków, a równocześnie posiadacz najsilniejszego jadu w naszym zestawieniu potworności. Na baczności przed bagnikiem powinni mieć się przede wszystkim ci, którzy spędzają urlop na urokliwych Mazurach. Jego tereny łowieckie znajdują się nad zbiornikami wodnymi, gdzie poluje głównie na owady, ale też małe płazy i rybki.

Na nasze szczęście bagniki są płochliwe, czujne, a także wykazują się pajęczym zdrowym rozsądkiem i nie atakują ofiar zbyt dużych, by je skonsumować. Gdy jednak dojdzie do ugryzienia człowieka przez ten gatunek, jest ono niezwykle bolesne, a reakcji na jad towarzyszą bóle głowy i wymioty i biegunka.

Tygrzyk paskowany zawędrował do naszej części Europy kilka dekad temu i z pewnością nie mamy powodu cieszyć się z obecności tego pająka na terenie Polski. Ukąszenie tego przybysza z południa Europy należy do najboleśniejszych, na jakie jesteśmy narażeni na własnym podwórku. Ugryzienie tygrzyka jest równie bolesne jak ukąszenie osy, wokół rany może pojawić się obrzęk, a nawet dojść do miejscowej martwicy tkanki. Nie stanowi ono na szczęście jednak zagrożenia dla naszego życia.

Kolczak zbrojny to kolejny pająk, którego musimy się wystrzegać. Ten ośmionogi drapieżnik dysponuje w swoim arsenale bardzo silnym jadem, a jego ugryzienie jest nie tylko bardzo bolesne. Objawy zatrucia jadem kolczaka mogą utrzymywać się nawet dziesięć dni i zaliczają się do nich zawroty głowy, nudności, dreszcze i poczucie osłabienia.

Kolczak, podobnie jak tygrzyk, jest gatunkiem, który przeniósł się do nas z południowej Europy i na szczęście nie opanował jeszcze całego kraju. Możemy spotkać się z nim głównie na południu Polski. Lubi ciepłe, nasłonecznione miejsca na łąkach i polanach, skrajach dróg, nasypach kolejowych.  

Licznie występujące na łąkach, polach uprawnych, leśnych polanach jaskrawozielone kwietniki i spychacze zielonawe również mogą przysporzyć nam wiele bólu. Ich jad nie jest tak mocny, by wywołać poważniejsze objawy zatrucia. Musimy jednak obserwować, czy nie wystąpi u nas reakcja alergiczna. Na szczęście obydwa te gatunki nie starają się atakować ludzi i gryzą jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. 

Szerszenie i spółka

Szerszeń to jeden z największych polskich owadów, a do tego agresywny drapieżnik, który skory jest do ataku na każdego, kto wejdzie mu w drogę. Dzięki swoim rozmiarom może przebić się żądłem nawet przez grubą warstwę ubrań. W grupie szerszenie są naprawdę niebezpieczne. 

Osy i podobne do nich klecanki rdzaworożne to kolejne owady, od których należy zachować zdrowy dystans. Ich użądlenia są bardzo bolesne - zwłaszcza klecanki!  

U osób uczulonych na jad szerszeni i os, może dojść do groźnego dla życia wstrząsu anafilaktycznego.

Natomiast przy spotkaniu z pszczołą lub trzmielem nie wpadajmy w niepotrzebną panikę - ci sympatyczni zapylacze, o ile zostawimy ich w spokoju, będą zajmować się swoją pożyteczną pracą. Użądlić mogą jedynie w sytuacji zagrożenia siebie bądź swojego gniazda. Uwaga! Osoby uczulone na ich jad muszą mieć się na baczności.

Zobacz także:

Świątynie ukryte w jaskiniach. Potęga natury i ciche modlitwy

Poleci w kosmos, ale nie będzie astronautką. Dlaczego?

  






INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje