Reklama

Reklama

Naukowcy nie mają wątpliwości. To wydłuża życie o osiem lat!

Osoba, z którą jesteśmy w stałym związku, oddziałuje na nasze życie na wiele sposobów. Zdarza się, że przejmujemy jej nawyki, stajemy się pod jej wpływem bardziej lub mniej aktywni, zmieniamy swoje upodobania. Okazuje się, że partner może także zwiększyć nasze szanse na długowieczność – pod warunkiem, że będzie tryskał radością i optymizmem. Naukowcy dowiedli bowiem, że bycie w związku ze szczęśliwym partnerem wydłuża życie średnio o osiem lat.

Nie jest tajemnicą, że ludzie żyjący w długoletnich związkach z czasem upodabniają się do siebie. Przejmują swoje nawyki, zainteresowania, a nawet sposób mówienia. Bardzo często za sprawą partnera stajemy się bardziej aktywni fizycznie, modyfikujemy dietę, zaczynamy przykładać wagę do spraw, które wcześniej wydawały się nam nieistotne. Osoba, z którą decydujemy się spędzić życie wpływa na wiele aspektów naszej egzystencji, co potwierdzają zresztą badania naukowe.

Uczeni z Washington University w St. Louis odkryli na przykład, że osoby, których małżonkowie są bardziej sumienni, pracowici i dobrze zorganizowani, częściej uzyskują wyższe dochody i mają większą szansę na awans w pracy. Inne badanie wykazało, że ludzie, których mężowie lub żony są optymistycznie nastawieni do życia, częściej mogą pochwalić się lepszym stanem zdrowia.

Reklama

Badania dotyczyły osób po 50. roku życia

Ze świata nauki płyną tymczasem kolejne wieści na temat roli, jaką cechy naszego partnera odgrywają w naszym życiu. Pozytywne nastawienie i zadowolenie z życia współmałżonka może przynieść nam wymierne korzyści, zwiększając szanse na długowieczność. Zespół badaczy pod przewodnictwem dr Olgi Stavrovej z Uniwersytetu w Tilburgu wziął pod lupę dane pozyskane z ogólnokrajowego badania Health and Retirement Study, w którym wzięły udział małżeństwa i ludzie będący w nieformalnych związkach.

Wszyscy uczestnicy mieli ukończone 50 lat. Wypełnili oni ankiety, w których odpowiadali na pytania dotyczące satysfakcji z życia. Badacze poprosili ich o wskazanie, czy zgadzają się ze stwierdzeniami typu "moje życie jest bliskie ideału", "gdybym mógł raz jeszcze przeżyć swoje życie, prawdopodobnie niczego bym w nim nie zmienił". Po trwającej osiem lat obserwacji uczeni odkryli, że osoby zgłaszające wyższy poziom szczęścia, żyły dłużej. Co znamienne, podobną korelację odnotowano u osób, których partnerzy byli szczęśliwi - i to bez względu na ich osobisty poziom satysfakcji z życia.

- Moja analiza dowodzi, że wpływ współmałżonka wykracza poza nasz ogólny stan zdrowia czy samopoczucie, oddziałując także na długość życia - komentuje dr Stavrova. I dodaje, że wyjaśnienie tego fenomenu jest w istocie bardzo proste. - Po dogłębnym przeanalizowaniu wszystkich czynników odkryłam, że satysfakcja z życia była powiązana z aktywnością fizyczną tej osoby, która z kolei wpływała na aktywność partnera. Wygląda więc na to, że szczęśliwi ludzie prowadzą zdrowszy tryb życia i zarażają nim swoich partnerów, zwiększając ich szanse na długowieczność - konkluduje uczona. 

* * *

Zobacz więcej:

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje