Reklama

Reklama

Niezwykłe wizje polskiej mistyczki. Co zobaczyła Wanda Boniszewska?

Siostra Wanda Boniszewska całe życie podejmowała modlitwy za grzechy kapłanów, była stygmatyczką i nawiedzały ją wizje, w których poznawała przyszłość. O tych nadprzyrodzonych zjawiskach wiedziało jednak zaledwie kilka osób z jej zgromadzenia. Póki żyła, chciała, by jej walka z siłami Złego pozostała tajemnicą.

Wanda Boniszewska urodziła się niedaleko Nowogródka, we wsi Nowa Kamionka, w 1907 roku. W roku 1925 wstąpiła w szeregi bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie, a w 1935 roku, składając wieczyste śluby zakonne, zobowiązała się do życia w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie.

Po wojnie była represjonowana przez stalinowskie władze. Została oskarżona o przynależność do nielegalnego tajnego zakonu i ukrywanie agenta Watykanu. W 1950 roku została skazana na 10 lat zesłania i więzienia, którą odbywała najpierw w radzieckim Wierchnie Uralsku, a po sześciu latach w Bykowie pod Moskwą. Do kraju wróciła w 1958 roku, wraz z polityczną odwilżą po śmierci Stalina.

Reklama

Uwięzienie odbiło się bardzo na jej stanie zdrowia - jakiś czas musiała spędzić w szpitalu. Później zamieszkała w domu Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, gdzie resztę życia spędziła na modlitwie i obowiązkach zakonnych. Zmarła 2 marca 2003 w Konstancinie. Miała 96 lat.

O jej stygmatach, wizjach, udrękach i mistycznej walce o dusze innych osób wiedzieli nieliczni, w tym jej spowiednicy. Siostra Wanda nie chciała nigdy rozgłosu, ani sensacji wokół siebie. Pozostały jednak świadectwa i dokumenty, które poznajemy teraz, wraz z trwającym procesem beatyfikacyjnym.   

Wizje, mistyczne doświadczenia, stygmaty

W 1934 roku, nim jeszcze złożyła śluby zakonne, miała zostać obdarzona przez Jezusa stygmatami jego męki. Na jej ciele pojawiły się rany w miejscu gwoździ, także na lewym i prawym boku i nad lewą piersią oraz 13 małych ran dookoła głowy. Do tego guzy, sińce i pręgi po biczowaniu. Widoczność stygmatów zmieniała się w czasie — raz doskwierały siostrze bardziej, raz mniej. Często modliła się o zdjęcie z niej tej ciężkiej próby, jednak w końcu zaakceptowała wolę Bożą. W jej życiu od tej pory zdarzały się także momenty, gdy nie potrzebowała w ogóle spożywać pokarmu. 

Wanda Boniszewska doznawała także wizji Chrystusa, Matki Bożej, własnego Anioła Stróża, osób zmarłych, czy dusz czyśćcowych. Wpadała w stan ekstazy, w którym niejednokrotnie przewidywała przyszłość. Dużą część swojej posługi poświęciła na modlitwę w imieniu księży i ludzi kościoła, którzy zbłądzili. Niejednokrotnie wybłagała dla takich osób nawrócenie, co potwierdzają liczne relacje. Gdy modliła się w intencji anonimowego księdza mieszkającego na Syberii, który był na skraju samobójstwa, na szyi mistyczki pojawił się wyraźnie odbity sznur szubieniczny. 

W czasie jednej z wizji Jezus nakazał jej namalowanie obrazu. 

"Krzyż krwawy. Na krzyżu rozpięty Zbawiciel - ledwo dostrzegalny - i kapłan. Za krzyżem obłoki lśniące, białe, bez ograniczenia końca ani też początku. Spod obłoków głębszych wydostaje się światło oślepiające i trudne do określenia, chyba zachód czy wschód słońca, ale jeszcze bardziej jasne. Światło to pada na kapłanów. Kapłani wraz z zakonami, nasyceni tym światłem, zawisają na krzyżu z miłości i dla miłości. Konają w Nim"  - tak go zobaczyła.

Obeaz namalował w latach pięćdziesiątych spowiednik siostry Wandy, ks. Czesław Barwicki, a zawisł w Domu Generalnym Sióstr od Aniołów w Konstancinie. 

Choć sama była słabego zdrowia, chorowała w zasadzie przez całe życie, posiadła również dar brania na siebie chorób innych osób i często decydowała się z niego korzystać.  

Siostra Boniszewska mówiła o sobie "konwalia leśna". Twierdziła, że gdy już trafi do nieba, będzie miała większe możliwości pomocy ludziom i wypraszania dla niech łask, niejako "zrzucając stamtąd płatki konwalii".

Niedługo błogosławiona?

Zgromadzenia Sióstr od Aniołów zwróciło się do Watykanu o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego siostry Wandy Boniszewskiej. Stolica Apostolska 4 sierpnia 2020 roku wydała zgodę na jego rozpoczęcie. Sam proces rozpoczął się niedługo później - 9 listopada — w archidiecezji warszawskiej i trwa do dziś.

Zobacz również:

Rozalia Celakówna: Pielęgniarka, która miała rozmawiać z Jezusem

Czy Nostradamus naprawdę przewidział atak na World Trade Center?

Śląska wizjonerka i Ojciec Pio przepowiedzieli te same wydarzenia. Kiedy nadejdą dni ciemności?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy