Reklama

Reklama

Polski „dom” pobił rekord Guinnessa. Jest największy na świecie!

Powstał wiosną, ma kilka kondygnacji i jest skonstruowany z ekologicznych materiałów. W jego tworzenie zaangażowanych było niemal 70 deweloperów, a pierwsi lokatorzy już się wprowadzili. Nie są to jednak ludzie. Polska konstrukcja, która pobiła należący dotychczas do Brytyjczyków rekord Guinnessa, została zaprojektowana z myślą o… owadach.

Choć konstrukcja powstała już w maju, dopiero niedawno uzyskała oficjalny wpis do Księgi Rekordów Guinnessa. Wyróżnienie zapewniła jej kubatura, licząca 89,37 metrów sześciennych.

Największy na świecie dom dla owadów

Mimo swego imponującego rozmiaru dom, czy  - jak niektórzy mówią - hotel dla owadów, nie jest kolosem. Cała konstrukcja, stworzona bowiem została ze 150 modułów, które mogą funkcjonować jako niezależne budynki. Twórcy inwestycji zaplanowali, że poszczególne elementy umieszczone zostaną na osiedlach w różnych miastach na terenie całej Polski. To rozwiązanie ma sprzyjać bioróżnorodności i zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób wśród owadów.

Reklama

Rozproszenie nie jest jedynym zabiegiem, który zastosowano przy budowie, w celu zapewnienia małym mieszkańcom jak największego komfortu. Przy budowie zrezygnowano ze sztucznych materiałów oraz farb i lakierów, które mogłyby być szkodliwe dla owadów.  

Akcję budowy wielkiego domu dla owadów zorganizowano w ramach inicjatywy Eco Avengers stworzonej przez Polski Związek Firm Deweloperskich, a cały projekt był konsultowany z entymologiem i przyrodnikiem. Ten ostatni  "Podzielił piętra domku na szuflady. Jedna jest wypełniona słomą, w której będą mieszkały biedronki i pająki. Kolejne pięterko zostało wypełnione drewienkami drzew liściastych, które były ponawiercane, tworząc długie tunele fantastyczne dla os samotnych. Z kolei rurki trzcinowe są bardzo lubiane przez pszczoły murarki" - tłumaczył w Radiu dla Ciebie dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich,  Konrad Płochocki,

Po co nam domki dla owadów?

Choć dom wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa jest wyjątkowy, konstrukcje, służące za schronienie dla owadów, stają coraz popularniejszym elementem polskich podwórek. Tę modę można traktować jako przejaw rosnącej świadomości i wrażliwości społeczeństwa.

Eksperci od lat alarmują, że rozwój budownictwa sprawia, iż owadom coraz trudniej jest przetrwać w miastach. Chodzi nie tylko o kurczące się tereny zielone, ale też o sposób wznoszenia nowych konstrukcji: w murach pozbawionych szczelin, owadom trudniej się schronić. Problemu nie można bagatelizować - owady są istotnym elementem ekosystemu, a konsekwencje kurczenia się ich populacji, prędzej czy później odczują również ludzie.

Gotowe domki dla owadów znajdziemy w marketach budowalnych i sklepach internetowych. Można też pokusić się o stworzenie własnej konstrukcji. Przy majsterkowaniu pamiętajmy jednak, by używać wyłącznie naturalnych materiałów, takich jak nielakierowane drewno czy glina.

Domek ustawmy w spokojnym zakątku ogrodu, a w jego pobliżu wysiejmy polne kwiaty, tak by owadom nie zabrakło pożywienia. 

Zobacz również:

Najwyższe i najniższe kobiety z show-biznesu! Ile mają wzrostu?

Ile naprawdę pracuje nauczyciel? Rozmawiamy z pedagogami w Polsce

"Rolnik szuka żony 8": Sołtys szczerze o Elżbiecie. Nie zamierza dłużej milczeć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje