Reklama

Reklama

Powstała aplikacja, która pozwala kontrolować życie innych ludzi. Za pieniądze

Zaledwie 5 dolarów, czyli około 18 złotych. Tyle będą musieli zapłacić użytkownicy aplikacji NewNew za możliwość wpływania na decyzje innej osoby. A raczej za złudzenie wpływania na te decyzje. Apka jest bowiem narzędziem do zarabiania pieniędzy dla wszelkiej maści internetowych twórców. To oni bowiem zyskają na tym, że pozwolą internautom wypowiedzieć się na temat tego, co mają zjeść na obiad, w co się ubrać czy jak zatytułować nową piosenkę.

Mogłoby się wydawać, że w mediach społecznościowych, w których tak bardzo wystawiamy swoje życie na pokaz, nie ma już miejsca na nic nowego. Twórcy nowej aplikacji o wymownej nazwie NewNew pokazują jednak, że można pójść o krok dalej. Swój produkt, który jest jeszcze w fazie beta, dostępny jedynie na iOS, nazywają - tyleż górnolotnie co kontrowersyjnie - "giełdą, na której kupujesz udziały w życiu prawdziwych ludzi, aby kontrolować ich decyzje i obserwować wyniki". Za pomysłem stoi programista Filip Diarra oraz Courtne Smith, była osobista asystentka Drake'a. A jednym z inwestorów jest aktor Will Smith.

Zasady działania NewNew są proste. Internetowy twórca (którym może być każdy) zakłada konto w tej aplikacji i publikuje tam swoje filmiki. A oprócz tego umieszcza ankiety, dzięki którym jego followersi mogą decydować o różnych aspektach jego życia, zarówno tych dotyczących pracy, np. nowych projektów, jak i tych prywatnych, dotyczących stroju, tego co ma zamówić do jedzenia czy jaki film obejrzeć. Za możliwość oddania głosu w ankiecie trzeba zapłacić pięć dolarów, a twórca musi zrobić to, za czym głosowała większość. I oczywiście zatrzymuje wpłacone przez followersów pieniądze. Zarobkiem dzieli się z właścicielami NewNew, którzy pobierają prowizję.

Reklama

Tak sformułowane zasady wyraźnie pokazują, że ten wpływ na życie innych jest mocno ograniczony, a właściwie iluzoryczny. Bo owszem, twórca musi zrobić to, za czym zagłosuje większość wypełniających ankiety, ale to przecież on układa tę ankietę. Wyjątkiem jest opcja dodatkowa, w której za 20 dolarów można poprosić twórcę o zrobienie czegokolwiek, co tylko przyjdzie nam do głowy. On jednak nie musi się na to zgodzić. Jeśli odrzuci propozycję, 20 dolarów wraca na konto wpłacającego.

W zamyśle autorów aplikacji NewNew korzystać z niej będą pisarze, malarze, muzycy, projektanci mody, blogerzy, celebryci oraz wszyscy ci, którzy mają ochotę podzielić się swoją szeroko pojętą twórczością, ale też poznać swoich odbiorców i ich preferencje. Na razie korzysta z niej prawie 100 twórców. Jednym z nich jest pisarz Brandon Wong, który posługuje się nową aplikacją, aby zebrać opinie na temat tego, jak ma nazwać bohaterów swoich książek czy jak ma potoczyć się fabuła książki.

W wywiadzie dla "The New York Times" założycielka NewNew Courtne Smith przyznała, że ma nadzieję, iż z NewNew będą korzystać nie tylko artyści. "Jasne, fajnie jest kontrolować życie słynnego wpływowego człowieka lub celebryty, ale równie zabawne może być kontrolowanie kogoś, z kim chodzisz do szkoły, byłego chłopaka lub autora planującego kolejną powieść" - powiedziała. Według niej twórcą publikującym w tej apce może być każdy. "Choć tobie może się wydawać, że wiedziesz nudne życie, mogą znaleźć się tacy, dla których będzie ono fascynujące" - dodała. Pytanie tylko, jak daleko posuną się twórcy, by zdobyć odbiorców i przykuć ich uwagę. Już TikTok pokazał bowiem, że influencerzy skorzy są do wielu zaskakujących, czasem wręcz ryzykownych przedsięwzięć.

Czy nowa apka zdobędzie masową popularność i zdetronizuje Facebooka, Instagram czy TikToka. Ekspert ds. mediów społecznościowych Matt Navarra jest co do tego sceptyczny.

"Aplikacja NewNew wygląda trochę jak dziecko TikToka i 'Big Brothera'. Ale wydaje mi się trochę efekciarska i nie jestem pewien, czy utrzyma się dłużej niż czas jaki zapewni jej efekt nowości. Jednak jeśli wybór stroju, który nosi nieznajomy, wywołuje emocje u ludzi z pokolenia Z, to być może NewNew okaże się sukcesem" - powiedział w BBC.

Powodzenie tej apki zależy od tego, jak pomysłowi będą twórcy i od tego, czy znajdą się spora grupa ludzi, dla których atrakcją będzie możliwość zdecydowania, czy ktoś zje bigos, czy pizzę albo włoży różowy sweter zamiast niebieskiego. Coś nam mówi, że chętnych nie zabraknie.

***

Zobacz również:

 

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: aplikacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje