Reklama

Reklama

Przez 13 lat podglądał kobiety. Przyłapali go na gorącym uczynku

Wyposażony w pokaźny zestaw gadżetów: od minikamer po szpiegowskie zegarki przez kilkanaście lat fotografował i filmował z ukrycia kobiety. Zdjęcia przechowywał w folderach opatrzonych tytułami takimi jak: „Kościół”, „Rodzina”, czy „Biuro” Na gorącym uczynku przyłapała go koleżanka.

Z pozoru 35-letni mieszkaniec Singapuru wydawał się być zwykłym mężczyzną. Miał żonę, przyjaciół, każdego dnia wychodził do pracy. "Niezwykłe" było jednak jego hobby: z ukrycia filmował i fotografował intymne części ciała kobiet. Jego ofiarą padały zarówno nieznajome, jak i koleżanki z pracy oraz członkinie najbliższej rodziny.

Jak podaje serwis Today Online -  od 2003 do 2016 roku mężczyzna wykonał i zapisał na swoim komputerze niemal 700 obscenicznych filmów i ponad 800 fotografii.

Reklama

Profesjonalny podglądacz

Jak to robił? Zwykle czyhał na swoje ofiary w toalecie czy szatni, a później z ukrycia rejestrował moment, w którym przebierając się odsłaniały bieliznę i części intymne. Na jednym z filmików uwiecznił nawet pannę młodą i druhny, przebierające się w pokoju hotelowym. Posługiwał się zestawem szpiegowskich gadżetów: długopisów z wbudowaną kamerą czy specjalnych zegarków. Stosował też teleskopowe statywy- podczepione do nich aparaty umieszczał np. za oknami toalet.

I właśnie podczas jednego z takich manewrów przyłapała go znajoma. Jak czytamy na stronie Today Online, pewnego dnia jego dziewiętnastoletnia koleżanka z pracy poszła do toalety, żeby przymierzyć sukienkę - prezent urodzinowy, który otrzymała w biurze od znajomej.

W pewnym momencie dziewczyna dostrzegła za oknem telefon. Próbowała chwycić komórkę, jednak mężczyźnie udało się wyrwać sprzęt i rzucić do ucieczki. Kobieta wyjrzała szybko na zewnątrz i w sylwetce uciekiniera rozpoznała swojego współpracownika.

Następnego dnia zgłosiła sprawę na policję.

Szpiegowskie długopisy i listy pełne zdjęć

Mężczyzna prawdopodobnie zdawał sobie sprawę z faktu, że jego "hobby" jest karalne. Today Online podaje, że zanim policja zapukała do jego drzwi próbował usunąć obsceniczne materiały z komputera i telefonu komórkowego. W jego mieszkaniu podczas przeszukania znaleziono sześć kamer, pięć szpiegowskich zegarków, twa szpiegowskie długopisy, kilkanaście twardych dysków i sporo pen drive’ów.

Teraz podglądaczowi grozi do trzech lat więzienia. Zeznania przeciwko niemu złożyła nie tylko wspomniana koleżanka, ale też kilka innych kobiet. Singapurska policja przyznaje, że nigdy dotąd nie miała do czynienia z przypadkiem podglądactwa na taką skalę.

Za podglądanie do więzienia

Proceder, którego dopuszczał się mężczyzna (jego dane nie zostały upublicznione w trosce o dobro ofiar), na Zachodzie doczekał się swojej własnej nazwy: "upskirting". Kryje się pod nią odmiana molestowania seksualnego, polegająca na fotografowaniu lub filmowaniu z ukrycia genitaliów lub bielizny drugiej osoby bez jej zgody. Choć o zjawisku nie mówi się zbyt często, o jego skali może świadczyć choćby ilość poświęconych upskirtingowi wpisów na forach internetowych ( i to zarówno tych autorstwa ofiar, jak i tych napisanych przez samych podglądaczy, którzy wymieniają się poradami na temat tego jak nie dać się przyłapać). W Japonii zjawisko osiągnęło taką skalę, że w niektórych modelach telefonów producenci zablokowali możliwość wyłączenia dźwięku elektronicznej migawki.

Mimo popularności procederu, do niedawna brakowało odnoszących się do niego przepisów, które pozwalałyby na ukaranie sprawców. W ubiegłym roku kampanię na rzecz penalizacji tego typu czynów przeprowadziły aktywistki w Wielkiej Brytanii (pod internetową petycją w tej sprawie zebrano 50 tysięcy podpisów) . Dziś na wyspach grozi za nie do dwóch lat więzienia. 


Jak jest w Polsce? Nad Wisłą ofiary fotografów-podglądaczy mogą oczywiście dochodzić swoich praw na mocy przepisów odnoszących się do molestowania seksualnego czy wywoływania zgorszenia w miejscu publicznym.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje