Reklama

Reklama

Pu-chatka była domem dla 200 kotów! Czy musi przestać istnieć?

Stowarzyszenie SOS KOTY Mielec to organizacja opiekująca się porzuconymi i chorymi kotami, które z różnych przyczyn straciły dom. Jej działalność opiera się na pracy wolontariuszy i samofinansowaniu. To organizacja non-profit i podjęte przez nią przedsięwzięcia możliwe są tylko dzięki pomocy darczyńców! Stowarzyszenie SOS KOTY Mielec teraz szczególnie potrzebuje pomocy - koty, którymi się opiekuje, mogą stracić swój dom!

- Byłyśmy naiwne, bo myślałyśmy że jeżeli nie robimy nic złego, a nawet robimy coś dobrego dla kotów, to nic nam i im nie grozi - mówią członkinie Stowarzyszenia. 

SOS KOTY Mielec otrzymało anonim, kartkę papieru, na której napisano: "Proszę natychmiast zamknąć to dzikie schronisko. Inaczej powiadamiam urzędy". 

- W czerwcu otrzymałyśmy anonim. Wtedy jeszcze nie przejęłyśmy się nim zbytnio, bo spodziewałyśmy się, że zawsze znajdzie się ktoś, komu nie podoba się nasza działalność w zakresie pomocy kotom, prowadzona w Pu-Chatce. A dziś wisi nad nami widmo wyprowadzki donikąd lub likwidacji działalności. Wizja wylądowania na bruku z 52 kotami... - tłumaczą przedstawicielki SOS KOTY Mielec. - Jak się bowiem później okazało, po tym anonimie do wielu mieleckich instytucji i urzędów wpłynęły anonimowe donosy na naszą Pu-Chatkę,  tym razem fachowo i rzeczowo napisane na komputerze. Od osób, które są dobrze zorientowane w naszej działalności i przepisach prawnych. Donosy sugerowały, że źle się u nas dzieje, że na posesji są martwe zwierzęta, że stwarzamy zagrożenie i trzeba zamknąć tę "kociarnię". 

Reklama

SOS KOTY Mielec tracą jedyny dom!

Wkrótce SOS KOTY Mielec odwiedziła Straż Miejska, a dwa dni później odbyła się niespodziewana kontrola z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Mielcu (PIW). Zadawano mnóstwo pytań, sprawdzano warunki w jakich mieszkają koty. Nie było zastrzeżeń, ale kobietom polecono przygotować masę dokumentów, a następnie wyznaczono termin kolejnej kontroli. Członkinie stowarzyszenia miały udowodnić, że nie uśmiercają kotów, że leczą je, a nawet, że je karmią... Stowarzyszenie jest już dziś po kolejnej kontroli i, choć nie wykazała ona żadnych nieprawidłowości, wiadomo już, że koty nie mogą pozostać w obecnym lokum. 

- Od tego czasu żyjemy w ogromnym stresie i niepewności. Ogarnia nas rozpacz na myśl o tym, że stracimy nasze lokum dla kotów, a przede wszystkim nasze wyratowane koty, którym poświęciłyśmy setki godzin i oddałyśmy im całe nasze serca. Kosztem życia osobistego - oddając im cały swój czas i energię - mówią dziś. 

Stowarzyszenie SOS KOTY Mielec to grupa zapaleńców, którzy przygarniają potrzebujące zwierzęta, sterylizują je, leczą i finalnie znajdują im nowe domy. Najpierw jednak takim domem jest dla nich Pu-chatka, w której koty mieszkają, wracają do zdrowia i zaczynają nowe życie. Teraz ten dom tracą. 

- Wyleczyłyśmy dziesiątki kociąt i kotów, niektóre z nich musiały przejść amputacje kończyn lub oczu, ale zyskały życie. Pomagałyśmy okaleczonym kociętom, wyrzuconym jak śmieć, zaniedbanym, zagłodzonym dorosłym kotom, niańczyłyśmy sierotki, sprzątałyśmy wymiociny, trzymałyśmy za łapkę te, które mimo naszych wysiłków odchodziły za tęczowy most. Byłyśmy dla nich na każde zawołanie, nikomu nie odmówiłyśmy pomocy. Dziś to my jej potrzebujemy - piszą członkinie SOS KOTY Mielec na stronie zbiórki, poświęconej zebraniu kwoty na nowy dom dla kociaków. 

- Nasza działalność nie jest w żaden sposób uciążliwa dla otoczenia, koty nie hałasują, nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi, nie opuszczają budynku... Ale sam fakt, że tam są, wystarczył, żeby ktoś chciał się ich i nas stamtąd pozbyć - tłumaczą przedstawicielki SOS KOTY Mielec - Pu-chatka to dom, w którym mieszkają nasze koty - jedno piętro budynku, które użycza nam cudowna pani - zupełnie za darmo, płacimy jedynie rachunki za prąd, gaz i wodę. Jesteśmy jej za to niezmiernie wdzięczne, bo nie stać nas na wynajem domu w Mielcu.

Od 2020 roku pod opiekę stowarzyszenia trafiło ponad 200 kotów! Wszystkie mają zapewnione odpchlenie, odrobaczenie, testy na FeLV/FIV, leczenie i zabiegi operacyjne. Wiele z nich żyje tylko dlatego, że otrzymały fachową opiekę weterynaryjną i mogły później rozpocząć nowe życie. 

Podopieczni SOS KOTY Mielec walczą dziś o nowy dom. Dom na uboczu, by już nikomu nie przeszkadzać...

- Jeśli uda nam się kupić budynek, mogłybyśmy go w pełni przystosować do potrzeb kotów, zorganizować dla nich wiele pomieszczeń:  kwarantannę, pokój dla kotów po operacjach i kastracjach, pokój dla kotów dorosłych, dla dzikich i wycofanych. Kilka żłobków dla kociąt i przedszkole dla podrostków. Tak, aby koty czuły się w nich komfortowo i wciąż było miejsce dla kolejnych. Bardzo by nam się przydało pomieszczenie do przetrzymywania kotów wolno żyjących po kastracjach, aby mogły przez kilka dni spokojnie dochodzić do siebie przed wypuszczeniem ich w miejsce bytowania. Marzymy też o składziku do przechowywania zapasów karmy, żwirku, kuwet, klatek, posłanek, koców. Teraz mamy tylko trzy pokoje i łazienkę, i widzimy, że jest to stanowczo za mało - tłumaczą przedstawicielki SOS KOTY Mielec.

Pomóż kotom z SOS KOTY Mielec. Bezbronne i chore tracą swój dom!

Możesz pomóc kotom z SOS KOTY Mielec i podarować im nowy, bezpieczny dom, z którego już nigdy nikt ich nie wyrzuci! Na stronie ratujemyzwierzaki.pl założona jest zbiórka, poświęcona potrzebującym kotom, którą możesz wesprzeć już dziś:

Puchatka była domem dla 200 kotów. Nie dajmy jej zniknąć. POMÓŻ!

To jednak nie wszystko! SOS KOTY Mielec stworzyło także petycję do władz Mielca z prośbą o udostępnienie budynku z zasobów miasta. Można ją podpisać TUTAJ

SOS KOTY Mielec walczą też o Zwierzakobusa - pięć organizacji, które uzyskają największą liczbę wpłacających osób wygra samochód do przewozu zwierząt. Stowarzyszenie wesprzeć można TUTAJ. !

- Bądź częścią naszej misji. Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Otwórz serce i dorzuć się na dom dla kotów - prosi Stowarzyszenie SOS KOTY Mielec. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje