Romanse i miłości w polskich programach rozrywkowych

Doniesienia o kolejnych romansach, związkach czy ślubach uczestników programu „Rolnik szuka żony” każdorazowo wywołują wśród internautów spore poruszenie. Podane w pastelowych kolorach i okraszone łzami Marty Manowskiej opowieści o wielkiej miłości (lub przeciwnie – „braku tego czegoś”) uruchamiają w ludziach słabość do podglądactwa i tęsknotę za love story w polskim wydaniu.

Wydawać by się mogło, że wystawienie telewizyjnych kochanków na publiczny osąd jest zjawiskiem stosunkowo nowym (pierwszy sezon "Rolnika..." wyemitowano ledwie trzy lata temu). Nic bardziej mylnego - premierowe (przynajmniej w teorii niewyreżyserowane) pocałunki przed kamerą polscy widzowie mogli oglądać już szesnaście lat temu.

Reklama

Kiedy w marcu 2001 roku startował reality show "Big Brother", nikt nie mógł przypuszczać, że jego popularność przerośnie najśmielsze oczekiwania producentów. Uczestnicy programu z dnia na dzień stali się celebrytami, a przed telewizorami zasiadały całe rodziny, głodne emocji, jakie gwarantowało podglądanie cudzego życia.

Wśród śmiałków, którzy zdecydowali wystawić się na widok publiczny, szybko zaczęły rodzić się pierwsze sympatie, niesnaski czy pretensje. Okazało się także, że dwójka uczestników wyraźnie ma się ku sobie. Mowa o (bardzo wówczas młodej) Karolinie Pachniewicz i (podobającym się kobietom) Grzegorzu Mielcu.

Z czasem ich uczucie zaczęło rozkwitać, a Karolina nie odstępowała ukochanego na krok. Kiedy Grzesiek został wytypowany do opuszczenia domu Wielkiego Brata, zdecydowała się na drastyczny krok i sama pożegnała się z programem.


Związek nie przetrwał jednak zderzenia z rzeczywistością. Po kilku tygodniach mężczyzna wrócił do domu w Zielonej Górze, a Karolina wylądowała w rodzinnym Olsztynie.

Dziś oboje mieszkają za granicą: Pachniewicz w Anglii, a Mielec w brazylijskim Sao Paulo.

O kilka kroków dalej poszli uczestnicy konkurencyjnego reality show pt. "Bar", emitowanego przez telewizję Polsat.

Izabela Kowalczyk i Grzegorz Markocki poznali się na planie pierwszej edycji, kręconego w podziemiach wrocławskiego Solpolu i prowadzonego przez Krzysztofa Ibisza, programu.

Zgodnie z regułami show, Iza i Grzesiek pracowali wspólnie w tytułowym barze, a po pracy (wraz z pozostałymi uczestnikami) wracali do, wyposażonego w kamery, "domku". Sprawy między tą dwójką potoczyły się ekspresowo. Szybkie zauroczenie, czułości i seks przed kamerami, a wreszcie oświadczyny i (uwaga!) transmitowany i opłacony przez Polsat ślub.

Tym samym Kowalczyk i Markocki przeszli do historii polskiej (i nie tylko) telewizji. Byli bowiem pierwszą parą z reality show, która zalegalizowała swój związek. Podobno do ślubu namówili młodych autorzy programu. Po czasie Grzegorz przyznał, że miał pewne opory, jednak ostatecznie ceremonia doszła do skutku. Była dorożka i kwartet smyczkowy, a nowożeńcy ochoczo pozowali do zdjęć.

Niestety, małżonkowie decyzje o rozstaniu podjęli równie szybko, jak decyzję o ślubie. Markocki, bez większych sukcesów, próbuje swoich sił jako wokalista, natomiast Kowalczyk na dobre zniknęła z polskiego show-biznesu.

Jeszcze więcej kontrowersji wzbudzał związek aktora-amatora Jarosława Jakimowicza z Jolantą Rutowicz. Para trafiła do piątej, specjalnej, edycji "Big Brother" emitowanej przez telewizję TV4 w 2008 roku.

W porównaniu z 4,5 milionową oglądalnością pierwszej edycji, piąta (mimo starań producentów, by dobrać barwne osobowości) wypadła bardzo blado. Flirty Rutowicz i Jakimowicza śledziło zaledwie pół miliona telewidzów.

Choć na wizji (i krótko po programie) Jarosław i Jolanta deklarowali wzajemną miłość, po medialnym rozstaniu nie w smak było im wypominanie telewizyjnego romansu. Aktor tłumaczył się gęsto, sugerując, że jego związek z Jolą był pomysłem producentów, którzy chcieli w ten sposób podbić marną oglądalność. "Wszyscy dali się nabrać" - grzmiał w wywiadach.

Inne zdanie miała Rutowicz, która całe zamieszanie skwitowała krótko. "Rzuciłam Jarka, bo to niezdarna oferma" - powiedziała.

Przez kilka lat wydawało się, że polscy widzowie mają już dość reality show. Popularny do niedawna format wyparły teleturnieje, a później paradokumenty. Stacja MTV postanowiła jednak podjąć ryzyko i 10 listopada 2013 roku wyemitowała pierwszy odcinek kontrowersyjnego programu "Warsaw shore: Ekipa z Warszawy".

Ósemkę młodych ludzi zamknięto w jednym domu, dając im nieograniczony dostęp do alkoholu. Wśród nich znaleźli się Eliza Wesołowska i Paweł "Trybson" Trybała. I choć na początku Eliza wiązała nadzieje z Pawłem Cattaneo, a Trybson po prostu chciał zaliczyć jak najwięcej dziewczyn, między tą dwójką zrodziło się uczucie.

Już w październiku 2014 roku "Trybsonowie" powitali na świecie pierwszą córeczkę - Victorię Elizabeth. Niecałe dwa lata później Eliza urodziła kolejne dziecko -  Kornelię Dianę. Imprezowicze zrezygnowali z dotychczasowego życia, zmienili wizerunek na łagodniejszy i w maju 2017 roku wzięli ślub.

Dziś Paweł jest zawodnikiem MMA, natomiast Eliza stylizuje rzęsy i zajmuje się córkami. Wygląda na to, że decyzja o założeniu rodziny nie była w ich przypadku pochopna.

Prawdziwą wylęgarnią szczęśliwych par jest misyjny program TVP "Rolnik szuka żony" oglądany średnio przez 3 mln Polaków. Pierwsza edycja show nie spełniła oczekiwań widzów i uczestników: żaden z rolników nie znalazł bowiem tytułowej żony.

Jednak losy bohaterów drugiego sezonu potoczyły się zupełnie inaczej. Dwie pary: Ania i Grzegorz oraz Agnieszka i Robert wzięły ślub i nawet doczekały się potomstwa!

Ci pierwsi ochoczo korzystają ze zdobytej w show popularności i prowadzą swój kanał na Youtubie. Mają też konto na Instagramie, które obserwuje 55 tys. fanów. Bardowscy (bo o nich mowa) zaręczyli się w listopadzie 2015 roku, a ślub wzięli w kwietniu 2016 roku.

Nieśmiała Ania i przebojowy Grzesiek mają syna Jana i chętnie dzielą się w internecie obrazkami z codziennego życia na wsi.

Z rozgłosu zrezygnowali natomiast Agnieszka i Robert. W kwietniu 2016 roku wzięli ślub, a dokładnie rok później powitali na świecie syna Tomka.  

W zestawieniu nie mogło zabraknąć najgorętszej pary ostatnich tygodni. Mowa o Paulince i Krzysiu z, budzącego duże kontrowersje, programu "Ślub od pierwszego wejrzenia". Jego formuła polega na tym, że trójka ekspertów tworzy pary z kandydatów, którzy do tej pory nie mieli nawet okazji się zobaczyć.

Przyszłego męża lub żonę poznają dopiero na ślubnym kobiercu. Pierwsza edycja "eksperymentu naukowego" (jak nazywają go producenci) skończyła się fiaskiem - wszystkie trzy pary zdecydowały się na rozwód. Jednak już drugi sezon przyniósł pewien przełom. Na wspólne życie zdecydowali się Agnieszka z Marcinem oraz Paulina z Krzysztofem.

Pierwsi nie wytrzymali wspólnie nawet roku i niedawno ogłosili rozstanie. Natomiast drudzy (mimo początkowych niesnasek i obaw) nadal tworzą (jak deklarują) szczęśliwe małżeństwo.

Trwają już castingi do trzeciej edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" oraz piątej edycji programu "Rolnik szuka żony".

Wspomnieć też trzeba, że "randkowych" programów jest w polskiej telewizji dużo więcej. Drugą połówkę można znaleźć m.in. w "Pierwszej randce" czy "Apetycie na miłość".

O ile tylko jesteśmy gotowi na to, że każdy nasz ruch śledzić będzie wszędobylska kamera.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje