Szczuplejsza nie zawsze znaczy szczęśliwsza?

Lena Dunham przełamuje kolejne stereotypy. Producentka i aktorka znana z odważnego serialu "Girls" wyznała , że po przybraniu na wadze jest znacznie szczęśliwsza niż wówczas, gdy zachwycała szczupłą sylwetką.

O Lenie Dunham zrobiło się głośno po premierze pierwszego sezonu słynnego już, stworzonego przez nią, serialu "Girls", opowiadającego o życiowych perypetiach dwudziestokilkuletnich mieszkanek Nowego Jorku. Nazywana "głosem pokolenia" milenialsów telewizyjna seria podejmująca tematykę seksualności, wkraczania w dorosłość i stawania przed pierwszymi poważnymi wyborami doczekała się mnóstwa nagród, m.in. Złotego Globu za najlepszy serial komediowy. Lena zyskała zaś status niepokornej, przełamującej stereotypy artystki.

Reklama

Słynąca ze swoich krągłości gwiazda zamieściła niedawno na Instagramie dwa zdjęcia - jedno z przeszłości, kiedy zaskoczyła wszystkich radykalną metamorfozą sylwetki oraz po ponownym przybraniu na wadze. Jak informuje podpis, na pierwszej fotografii, na której pozuje w krótkiej sukience odsłaniającej wyraźnie smuklejsze nogi, Lena waży 63 kg, na drugiej zaś, prezentującej jej obecną figurę - o 10 kg więcej.

Choć wydawać by się mogło, że pozbycie się nadprogramowych kilogramów wiąże się na ogół z satysfakcją, większą pewnością siebie i lepszym samopoczuciem, u Dunham było zgoła inaczej. Aktorka, scenarzystka i producentka wyznała, że w pełniejszych kształtach nie tylko lepiej się czuje, ale jest obecnie zwyczajnie szczęśliwsza.

Choć jako posiadaczka smukłej figury była "komplementowana przez cały dzień", jednocześnie borykała się, jak sama przyznaje, z "nieznośnym nagabywaniem przez mężczyzn". Nieustannie też, wbrew swojej woli, pojawiała się na okładkach tabloidów w kontekście rozmaitych diet. "Żywiłam się wtedy niewielkimi ilościami cukru, tonami kofeiny i podobną ilością lekarstw. Dziś czuję się radosna i wolna, otaczana przez ludzi, którzy są dla mnie ważni i których komplementy faktycznie coś znaczą" - tłumaczy gwiazda.

Dunham przyznaje jednak, że patrząc na zdjęcie przedstawiające jej szczuplejsze wcielenie, tęskni czasem za swoją dawną figurą. "Tęsknię jednak dopóty, dopóki nie przypomnę sobie olbrzymiego bólu, który się z tym wiązał" - precyzuje. Gwiazda cierpiała, bowiem na endometriozę, która spowodowała u niej m.in. spadek wagi.

Jej post spotkał się z dużym uznaniem fanów, którzy niemal jednogłośnie pogratulowali Lenie odwagi i zdroworozsądkowego podejścia do własnego wyglądu. "Dziękuję za ten niesamowity wpis" - skomentował jeden z internautów. "Wyglądasz dokładnie tak, jak chcesz wyglądać - jak osoba, która jest szczęśliwa! Nie ma znaczenia, jaki nosisz rozmiar, ale to, jak się ze sobą czujesz" - dodał inny.

Lena Dunham udowadnia, że posiadanie większego rozmiaru nie musi oznaczać kompleksów i braku pewności siebie. Warto o tym pamiętać i nie tęsknić za niedoścignionym ideałem piękna. Szczęście gwarantują bowiem rzeczy zgoła inne, niż smukła sylwetka. (PAP Life)

autor: Iwona Oszmaniec


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje